![]() |
Nasza ocena:
Kolejny udany model Kii, chociaż parę detali można byłoby poprawić już na starcie. Venga to minivan, ale de facto przychodzi jej zastąpić Rio w bardzo konkurencyjnym segmencie. Tam, gdzie to się liczy jest pełna zalet i powinna wzmocnić pozycję Kii. Wiele będzie zależało od ceny..
|
|
|---|---|---|
| Napęd |
| |
| Eksploatacja |
|
|
| Komfort |
|
|
| Nadwozie |
| |
| Właściwości jezdne |
|
|
Z dużym ładunkiem użyteczności. Po mocno „odjechanym" modelu o nazwie Soul, Kia wytacza swoją kolejną tajną broń. Oto Venga, czyli samochód praktyczny.
Prawdopodobnie pierwszymi, którzy w chwili rozpoczęcia sprzedaży kupią po egzemplarzu Vengi będą konkurencyjne firmy samochodowe. Na własnym, europejskim podwórku wyrósł im mocny rywal. Venga to kolejna Kia nowego pokolenia, którego czas zaczął się wraz z debiutem Cee'da jesienią 2006 roku.
Kiedy w Polsce sprzedaż ruszy w styczniu, cennik Vengi otworzy się prawdopodobnie na poziomie 39 900 zł za egzemplarz z benzynowym silnikiem 1.4. W ofercie będą cztery wersje wyposażenia, o odzieżowych nazwach S, M, L i XL, a do napędu posłużą cztery jednostki - benzynowe 1.4 i 1.6 (90 i 125 KM) oraz turbodiesle 1.4 (75 i 90 KM) i 1.6 (128 KM). Samochód testowy miał pod maską większego z turbodiesli - w nietypowej, nie oferowanej u nas odmianie 115-konnej.
Techniczne DNA Vengi to podwozie i układ zawieszenia znane z Kii Soul i Hyundaia i20. Pomimo typowej dla aut małych długości nadwozia, wynoszącej niewiele ponad 4 m, najnowsza Kia jest stosunkowo szeroka i wysoka, z bardzo dużym rozstawem osi - większym nawet niż ma VW Golf. Jest to więc kolejny mały samochód z gatunku „już nie takich małych". Ścisła klasyfikacja wskazuje na segment najmniejszych MPV, jednak brak w ofercie Kii małego auta z prawdziwego zdarzenia (następca Rio pojawi się bowiem dopiero za około dwa lata) sprawia, że Venga będzie konkurować również z takimi klasycznymi maluchami, jak Skoda Fabia czy Fiat Grande Punto.
Jest to też kolejny model z nowej szkoły stylizacji Kii. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że nadwozie Vengi powinno długo zachować świeżość, dokładnie tak jak dzieje się to z Cee'dem. Jednobryłowe nadwozie jest proporcjonalne, z dopracowanymi detalami, na tyle neutralne i jednocześnie wyraziste ile trzeba, żeby przemówić zarówno do bardziej, jak i mniej konserwatywnego klienta. Podstawowy przekaz wizualny okazuje się taki, że w środku jest zamknięty solidny kawał przestrzeni. W sposób naturalny „grają" wszystkie detale - szerokie wycięcie w przednim zderzaku, wybrzuszone błotniki, reflektory o charakterystycznym kształcie, duża przednia szyba i tylne lampy jakby pochodzące z dużego SUV-a. Świetne wrażenie sprawia zwłaszcza osłona chłodnicy w nowym stylu Kii, znacznie bardziej wyrazista niż do tej pory. W wypadku egzemplarza testowego na pewno nie psują wyglądu 17-calowe obręcze kół, ale i bez nich uroda Vengi powinna znakomicie wytrzymać upływ czasu.
Ilość powietrza zamknięta między przednią a tylną szybą jest rzeczywiście pokaźna. Dzięki dużym drzwiom dostęp do wnętrza jest znakomity, a łatwość wsiadania na wysoko umieszczone siedzenia doceni każda teściowa. Jakość wykonania porządna, chociaż kabinę umeblowano elementami wyłącznie z twardych plastików, wciąż najbardziej typowymi dla aut tej klasy i z tego przedziału cenowego. Również we wnętrzu parę detali urozmaica codzienność - zegary w głębi niby-aluminiowych puszek, niekonwencjonalnie zgrupowane przełączniki nawiewu i klimatyzacji, a także dwubarwna kierownica (prawdopodobnie tylko w bogatszych wersjach). Nawet kiedy siedzisko fotela znajduje się w najniższym położeniu, pozycja kierowcy jest jak na taborecie, ale wbrew pozorom, nawet na dłuższą metę siedzenia okazują się bardzo wygodne. Pod tym względem wrażenia z jazdy Vengą są podobne do tych, jakie pozostawiał po sobie Renault Scénic. Niby za kierownicą siedzi się dziwnie, ale zaskakująco wygodnie. Fotele mają odpowiednią twardość, dość długie siedziska oraz bardzo dobre podparcie pleców. Widoczność z miejsca kierowcy jest niezła, chociaż (jak w każdym vanie) wyciągnięte aż do reflektorów przednie słupki w pewnym stopniu zasłaniają widok.
Prawdopodobnie armia ludzi pracowała nad tym jak pomieścić we wnętrzu maksymalnie dużą liczbę udogodnień. Oprócz standardowych uchwytów, półek i kieszeni są np. podświetlenie schowka w desce rozdzielczej, podwójna podłoga bagażnika oraz przesuwana kanapa (której jedna część nie chciała się w aucie testowym przesuwać) o kilkunastocentymetrowym zakresie regulacji. W położeniu „maksimum miejsca na nogi" miejsca jest rzeczywiście gdzieś w okolicy maksimum plus 440-litrowy bagażnik, natomiast w położeniu „minimum miejsca" zaczyna być ciasno, za to bagażnik pęcznieje do 570 l.
Venga z silnikiem 1.6 CRDi znajduje się oczywiście na samym szczycie cennika, a w wersji XL, jak testowana, nawet jeszcze wyżej. Jest to jednostka znana z Kii Soul, tu w wersji o mocy 115 KM, wyposażona w układ wtryskowy typu common-rail oraz turbosprężarkę o zmiennej geometrii łopatek kierownicy. Ciekawostka jest taka, że zmierzone osiągi są na poziomie tych, jakie producent podaje dla wersji 128-konnej. Sprint do setki zajął niecałe 11 sekund, solidna jest też znacznie ważniejsza w realnym świecie elastyczność. Silnik ma spokojną naturę, z nieprzesadnie szybkimi reakcjami na gaz; zaczyna wyraźnie ciągnąć od ok. 1800 obr/min i nie ma sensu zaganiać go powyżej 3500 obr/min, bo poza hałasem niewiele będzie się działo. Efekty akustyczne, jakie towarzyszą jego wysiłkom są jednak zbyt głośne, chociaż to raczej wada nie samego silnika, a wyciszenia kabiny. Inaczej niż w Soulu, turbodiesel ma do współpracy sześciobiegową przekładnię z bardzo dobrym, precyzyjnym mechanizmem zmiany przełożeń.
W czasach kiedy zielonkawe odcienie i oszczędność paliwa są naczelnymi trendami w świecie samochodów, średnie spalanie na poziomie 7,5 l/100 km nie jest specjalnie wyśrubowanym wynikiem. W trasie, przy niespiesznej jeździe - z przyspieszeniami łagodnymi tak, jakby ich nie było i najlepiej z unikaniem jakiegokolwiek wyprzedzania - można zejść poniżej 5 l/100 km, ale na ulicach miasta przemieszczanie ważącej blisko 1,4 tony Vengi spod jednych świateł pod kolejne wiąże się ze spalaniem na poziomie 8-8,5 l/100 km. Taki wynik nie jest niestety w stanie wychylić się poza definicję słowa „przeciętny".
Venga jest niesiona przez najbardziej typowy układ zawieszenia, jaki istnieje w świecie małych samochodów - kolumny McPhersona z przodu i belkę skrętną z tyłu. Dobrze, że zestrojenie nie jest sztywne, na czym zyskuje komfort jazdy. Auto stara się być dobre pod każdym względem i o ile nie podnosi poprzeczki w żadnej dziedzinie, o tyle w każdej okazuje się solidne. Poziom przyczepności jest dobry, przechodzenie ze skrętu w skręt płynne, a przechyły nadwozia trzymane mocną ręką (w czym pomocne są bardzo duże rozstawy osi i kół). Typowo dla niedużych aut z dość wysokim nadwoziem, im szybsza jazda, tym bardziej ciężar pokonywania zakrętów spoczywa na zewnętrznym przednim kole, Venga jednak dość skutecznie opiera się podsterowności, w każdym razie na suchej nawierzchni. Układ kierowniczy jest precyzyjny, ale sprawia wrażenie kompletnie oderwanego od kół - daje bardzo blade pojęcie on tym, co się z nimi dzieje.
Największą pojedynczą wadą Kii jest kiepsko wyciszone wnętrze. Hałas silnika dociera do kabiny przy każdym przyspieszaniu, opon nie słychać tylko na idealnej jakości asfalcie, szumy pracy zawieszenia są wszechobecne. W porównaniu ze stylizacją nadwozia, z przemyślanym i dopracowanym wnętrzem albo z jakością wykonania, można odnieść wrażenie, że praca nad wyciszeniem kabiny została przerwana w połowie.
Mały van Kii ma za to bardzo skuteczne hamulce. Pomiary osiągów były wykonywane na mokrej nawierzchni, co odbiło się przede wszystkim właśnie na wynikach drogi hamowania. Przy ostrym depnięciu na hamulec nadwozie przysiada, układ ABS zaczyna pracować pełną parą, ale nawet jeśli pojawią się nerwowe ruchy nadwozia (w końcu to wysoki samochód) - auto zachowuje bardzo dużą stabilność. Przy ostatnich próbach hamowania i mocno nagrzanych tarczach pedał zaczął robić się miękki, ale droga hamowania nie uległa wydłużeniu. Dlatego „mokre" 42 m uznajemy za bardzo dobry wynik.
Kiedy trzy lata temu debiutował Cee'd, zebrał pochwały niemal totalne, był bowiem pierwszym modelem Kii niosącym nową jakość. Venga też je zbiera, ale z zastrzeżeniem, widać bowiem, że parę rzeczy można by poprawić. Co nie zmienia faktu, że jest to kolejna Kia, którą rywale będą rozbierać na czynniki pierwsze.
Tekst: Roman Popkiewicz
Zdjęcia: Mariusz Barwiński
Wszystkie wiadomości
- Kia Venga EV Concept – Kia też idzie w zielone 02.03.2010
- Oceniane ostrzej – kolejne crash testy Euro NCAP! 05.03.2010
- Elektryczna Kia Venga – za dwa lata 25.03.2011
- Nowa Kia Sportage – pierwsze, oficjalne zdjęcia 03.02.2010
- Znamy ceny Vengi 08.01.2010
Podobne samochody
- Nissan Micra 2010
- Volkswagen Polo 2010
- Skoda Fabia Combi 2010
- Fiat Punto Evo 2010
- Citroen C3 2010
- Hyundai i20 2009
- Alfa Romeo Mito 2008
- Ford Fiesta 2008
- Tata Indica 2007
- Seat Ibiza 2008
- Chevrolet Aveo 2008
- Volkswagen Polo 2004
- Toyota Yaris 2005
- Suzuki SX4 2006
- Skoda Fabia 2007
- Renault Clio 2005
- Peugeot 207 2006
- Opel Corsa 2006
- Hyundai Getz 2003
- Honda City 2009
- Ford Fusion 2002
- Ford Fiesta 2002
- Fiat Linea 2006
- Fiat Grande Punto 2005
- Citroen C3 2001
- Chevrolet Aveo 2002
- Seat Ibiza Cupra 2006
- Peugeot 206 1998
- Mitsubishi Colt 2004
- Mazda 2 2007
- Skoda Fabia

Wasze opinie na forum
- Użytkownik Gregor 09.10.2010, 19:53
Nie zgadzam się zupełnie z opinią na temat dużego zużycia paliwa. Mam Vengę 1,4 90KM
- Użytkownik Gość 20.09.2010, 01:38
- Użytkownik M 18.08.2010, 06:45
Nie zgadzam sie z autorami w kwestii zuzycia paliwa. Osiągnięcie na trasie wyniku poniżej 5



























Mocarna Panamera
MAG-netyczny koncept
