Genewa kusi. Doroczny salon samochodowy to wielka atrakcja tego miasta - jednej ze stolic światowego luksusu. Ale podalpejska metropolia to także królestwo zegarków, banków i świetna baza wypadowa dla narciarzy.
Zobacz również
Galeria

Lexus LS 460 rączo połyka kilometry autostrad. Potem miękko ląduje w muzeum lotnictwa.

Alpy najlepiej poznawać szusując na nartach, my jednak pobliskie Chamonix zwiedziliśmy korzystając z możliwości Lexusa z napędem 4x4.

XIII-wieczny Château de Chillon nieopodal Montreux to jeden z najlepiej zachowanych średniowiecznych zamków w Europie.

Aby dopasować się do klimatu luksusowego miasta, do Szwajcarii wybraliśmy się Lexusem LS 460 wyposażonym w napęd na cztery koła. Od granic Polski do Genewy można dojechać w dziesięć godzin, i to, a jakże - luksusowo, z postojami. Oczywiście, pod warunkiem że po drodze nie wstąpimy do muzeum techniki w niemieckim Sinsheim czy do szwajcarskiej Bazylei albo Berna (mają piękne starówki!). Monotonną trasę ożywiają tunele za granicą Niemiec ze Szwajcarią. Trzeba tu zwolnić do 120 km/h, wyższa wartość na liczniku mogłaby nas bowiem kosztować 5000 franków czy nawet utratę prawa jazdy! Problem w tym, że jeśli w aucie takim jak Lexus pędzi się najpierw z niczym nieograniczoną na niemieckich drogach szybkością błyskawicy, to późniejsza jazda z przepisową „szwajcarską" prędkością jawi się już jako spacer ślimaka.
Pielgrzymkę po Genewie zaczęliśmy nazajutrz rano w manufakturze jednego z najbardziej renomowanych w świecie producentów zegarków - Vacheron Constantin. Gdy opuszczaliśmy leżącą na genewskich przedmieściach siedzibę tej firmy, naszą uwagę przykuł eksponowany w witrynie pobliskiego salonu dealerskiego supersportowy Pagani Zonda. Tego samochodu nie można zobaczyć z bliska nawet podczas marcowego salonu samochodowego, dlatego, nie namyślając się długo, zaparkowaliśmy naszego Lexusa pomiędzy Porsche 911 Turbo a Hummerem H2 i weszliśmy do budynku. Zamiast aut Fiata (którego sklep był przedstawicielem), znaleźliśmy tam jeszcze dwa egzemplarze Zondy. Wraz z nimi na powierzchni około 20 x 50 m tłoczyły się kolejne modele sportowych aut - Dodge Viper, Porsche Carrera GT, czy Aston Martin Vantage. W tylnej części pomieszczenia zaabsorbowało nas jednak przede wszystkim dziesięć czerwonych Ferrari. Oprócz „masówek" w rodzaju 348, F355 czy 550 Maranello, mogliśmy z bliska zobaczyć unikaty typu Dino 206 GT, 365 GTB/4 Daytona czy F40. Wszystkie lekko używane, cena do negocjacji.
Genewa to centrum bankowohandlowe i zagłębie przemysłu zegarmistrzowskiego. Swoją siedzibę ma tutaj wiele międzynarodowych organizacji (ONZ, Międzynarodowy Czerwony Krzyż i Czerwony Półksiężyc czy Światowa Organizacja Zdrowia). Najbardziej znanym symbolem miasta jest fontanna Jet d'Eau, na molo wychodzącym z przystani na jezioro. Wodotrysku nie sposób przeoczyć, zwłaszcza gdy z prędkością 200 km/h, w ciągu sekundy, na wysokość 140 metrów(!) wypluwa 500 litrów wody. W zimie włącza się go rzadko, możliwości obejrzenia niezwykłego widowiska będziemy pozbawieni również wtedy, gdy prędkość wiatru przekracza 10 m/s.
Wypływający z jeziora Rodan dzieli miasto na dwie części - Rive Droite na północy i, ciekawsze turystycznie, Rive Gauche na południu (przepływa tędy rzeka Arve). W tej drugiej części mieści się Stare Miasto z wieloma malowniczymi zakątkami i historycznymi domami. Spacerując tutejszymi uliczkami trudno przegapić główną budowlę starówki - katedrę świętego Piotra. Polecamy wspinaczkę po schodach na jedną z trzech wież, skąd rozpościera się wspaniała panorama całego miasta i okolic jeziora.
W Genewie znajduje się wiele muzeów - gorąco zachęcamy do wizyty w zegarmistrzowskim Patek Philippe, ulokowanym w północnej części miasta przy Rue des Vieux-Grenadiers.
MISTRZOWSKIE DZIEŁA
Genewa to miasto zegarków, swoją siedzibę ma tu wiele prestiżowych marek. Jedną z najbardziej uznanych jest Vacheron Constantin. „Nasze produkty cieszą się sławą nie tylko ze względu na najwyższej jakości mechanizmy, ale także dzięki temu, że dużą wagę przywiązujemy do ich artystycznego wykonania" - tłumaczy Hubert Hirner, główny ekspert fi rmy. Każdą część, których jest (zależnie od złożoności egzemplarza) od 150 do 800, obrabia się i zdobi ręcznie. Mechanizm testuje się potem na specjalnych maszynach przez 15 dni, sprawdzając odchyłkę czasu. Montaż zegarków odbywa się w klimatyzowanych pomieszczeniach, w których dla ochrony przed pyłem panuje nadciśnienie. „Ceny naszych modeli zaczynają się od 8000 franków, górna granica zależy od wymagań klienta oraz ilości diamentów, które sobie zamówi" - wyznaje z uśmiechem Hirner. Vacheron Constantin to najstarsza fi rma tej branży - istnieje od 1775 roku.
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!





















Opel Vectra II
Mocne uderzenie
