W służbie prawa. Współczesność to dynamiczny rozwój techniki, technologii i... przestępczości. Pomysłowością zaskakują np. występki internetowe. Ale tradycyjna przestępczość nadal się nie poddaje. I wymaga skutecznych metod walki!
Zobacz również
Nawet jeden procent naszej planety nie jest zaasfaltowany i zabetonowany. To zaleta, a nie zarzut. Ale oznacza to, że ogromne obszary każdego kraju nie są błyskawicznie osiągalne przez istotne dla tego kraju służby - jak straż pożarna, pogotowie ratunkowe i policja. Szczególnie policja ma tu trudne zadanie - przecież przestępczość z natury rzeczy i obawy przed wykryciem nie koncentruje się w miejscach odkrytych i publicznych, ale szuka miejsc odległych i dla osób postronnych i stróżów prawa niedostępnych. Zwłaszcza w krajach niebogatych, słabo zurbanizowanych i marnie siecią dróg oplątanych przestępczość, lokując swe ciemne interesy w miejscach odludnych, zadanie ma ułatwione. Polska to nie Manhattan czy Monte Carlo, więc obszary dzikie, w tym tereny zalesione i nieużytki, to duża część kraju. Gdy dołożymy do tego nasze położenie geograficzne i klimatyczne (deszcze, błoto, śniegi, mrozy), widać wyraźnie, jak wielkie tereny są ochrony policyjnej pozbawione. Trudno przecież wyobrazić sobie, że praca w takich miejscach oparta będzie tylko na sprzęcie helikopterowym czy patrolach pieszych. Policja oczywiście ma świadomość, że typowe na prowincji radiowozy, choćby Lanosy czy Polonezy, to pojazdy o możliwościach ograniczonych. W mieście do bieżących zadań wystarczają. Na wsi, na bezdrożach są bezsilne. Stąd niedawno Komenda Główna Policji podjęła decyzję zakupu pojazdów, które takim zadaniom podołają.
Wybór padł na Nissana. Do policji w wielu regionach Polski trafił Pathfinder. Do sprawdzenia na ile takie auto spełnia się w nowej roli, wybraliśmy Kielecczyznę - region lesisty, z bogatymi tradycjami kiepskich dróg, scyzorykowej dintojry, partyzanckich wspomnień. Nowobogacka moda na autostrady tu nie dotarła (i się nie zanosi), a i sieć zwykłych dróg tego regionu zbyt nie krępuje. Częściej przedzierać się trzeba przez oczerety niż asfaltową dżunglę wielkich metropolii. Nie wszyscy mieszkają światowo, a niektórzy wręcz poste restante. I nie wszyscy chodzą w sygnetach i Mercedesach. Za to od maleńkości naród z karabinem jest oswojony.
W takim terenie policja ma zadania niełatwe i częściej w atmosferze przaśnej prowincji, kwaśnego mleka i ziemniaków w płynie, niż dyskotekowych perfum. My wybraliśmy Bodzentyn - małe, acz historyczne miasteczko, trochę zapomniane przez Boga, ludzi i organy centralne, gdzie jeden z takich Pathfinderów znalazł nową rodzinę.
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!





















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
