Rajdowa Skoda. W zupełnie więdnącym bukiecie Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Świata, jak kolorowy motyl pojawił się piękny kwiat. A nazywa się skromnie - Skoda S2000.
Zobacz również
W sportach samochodowych już nie konfitury, ale mizeria. Najgorzej w rajdach. Tu działacze ciągle majstrowali przy regulaminach, konstrukcji samochodów, kalendarzach rozgrywek. Skutki są opłakane - w kwitnącym od zawsze cyklu, świetnie ściągającym sponsorów, widzów i media zaczęło zgrzytać. Poszczególni producenci zaczęli się wycofywać. Na początku 2009 r., po lawinie rezygnacji, zostało dwóch - Citroën i Ford. W panice zaczęto przychylniej patrzeć na inne, poza WRC, kategorie. Głównie Junior WRC (samochody wyczynowe o pojemności do 1600 cm3 - tu szaleje i lideruje nasz Kościuszko) oraz PCWRC (dziwna mieszanina samochodów seryjnych, z turbodoładowaniem, tzw. N-ka i wyczynowych bez doładowania, właśnie S2000). Ta druga kategoria to ostatnia nadzieja rajdów, bo auta są wyraźnie tańsze od topowych WRC, a żwawe, zgrabne i całkiem miłe w oglądaniu. I tu właśnie wypatrzyła swoje miejsce Skoda.
Wpierw fabryka w Mlada Boleslav, jako jedyna w tej części Europy potrafiąca zbudować auta klasy WRC (wielki szacunek, bo dużo więksi nie mieli odwagi nawet podnieść oczu na tak śmiały projekt) jak inni uznała, że MŚ są za drogie i zastrajkowała. Ale świetnych konstruktorów nie zwolniono. Poczekano czy nowe Super 2000 to nie kolejny kaprys FIA i gdy projekt przyjął się, Skoda, choć z opóźnieniem (ale jakim doświadczeniem!), wzięła się za budowę auta. Na początku 2009 roku uznano, że zbudowany prototyp można wysłać na MŚ. Efekt był piorunujący. Młodziutka Skoda, z młodym Szwedem za kierownicą (Patrick Sandell) w debiucie rozgromiła doświadczoną konkurencję, dwa razy wygrała i z kopciuszka awansowała na kandydata na mistrza świata. W szybko zbudowane dwa kolejne egzemplarze też wsiedli utytułowani kierowcy - Czech Kopecky i Fin Hanninen i namieszali w innych rajdach. Gdy więc zadzwonił telefon, że z „chłopakami z fabryki" można wybrać się na trening i solidnie, do upadłego pojeździć, nie wahałem się ani sekundy.
Zaskakuje miejsce zbiórki - prawie pod bramą fabryki w Czechach, a nie w Alpach czy na Korsyce, jak przez lata prosperity dla szpanu wybierali wszyscy konkurenci. I obok fabryki, na skromnym nieużytku zobaczyłem (pomysł dla naszych automobilklubów) kawałek bardzo ciekawie skonfigurowanego, tanio zbudowanego odcinka specjalnego z placykiem serwisowym i parkingiem. Pod namiotem dwie bohaterki światowego zamieszania (w fabrycznych zielonych kolorkach) i dwóch fabrycznych kierowców - Hanninen i Kopecky.
Polacy w RSMÅš
Bardziej niż Kubica. W F1 Kubicy idzie w tym roku gorzej niż źle. Ale pocieszeniem dla fanów sportów motorowych jest dużo lepszy wynik w rajdowych MŚ Michała Kościuszki. A nawet bardzo dużo lepszy. W tym roku, a sezon dopiero się rozkręca, na trzy starty Michał trzy razy był na pudle, z tego dwa razy wygrał (w Portugalii i Argentynie), a raz był drugi (na Cyprze). Zdobył 28 pkt na 30 możliwych! I oczywiście w przyzwoicie obsadzonej kategorii juniorów jest samodzielnym liderem MŚ. Michał ma dopiero 24 lata. Pochodzi z bardzo rajdowej rodziny - ojciec Jan to znana i poważna postać w polskich sportach motorowych. Jednak Michał zaczął późno, dopiero w wieku 16 lat wziął się za karting. Ale z fasonem, bo od razu w debiucie został kartingowym MP. Potem szło różnie, ale w 2005 i 2006 roku następuje przyspieszenie - jeździ w rajdowych MP i dwukrotnie zdobywa koronę w klasach A6 i F2. Już w 2007 r. próbuje swoich sił w MŚ, i to z wielkim choć niespodziewanym sukcesem - w najsłynniejszym szutrowym rajdzie świata w Finlandii od razu zdobywa miejsce na podium. Zwraca tym uwagę teamów fabrycznych (a młody wiek to wielki atut) i na sezon 2008 trafi a do fabrycznego zespołu Suzuki, którego barw, jako kierowca ofi cjalny, broni w MŚ. (W kategorii juniorów, a więc wyczynowym autem klasy Super1600 - jest to Suzuki Swift. Juniorzy w MŚ muszą wystartować w 6 wybranych rajdach.) Wyniki w 2008 r. są świetne - brązowe medale w Meksyku i Finlandii i wreszcie wielki dzień: zwycięstwo na Sardynii. To pierwsze w historii zwycięstwo Polaka w rajdzie takiej rangi. Ale sezon kończy bez medalu - rozbija auto w ostatniej rundzie. W tym roku Michał i jego stały pilot Maciej Szczepaniak jadą rewelacyjnie. W MŚ szanse na tytuł mają ogromne.Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!






















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
