Poślizg, strach w oczach i paniczna próba zatrzymania samochodu - tak to się najczęściej odbywa. A nie powinno. O tym jak zachować się za kierownicą w momencie wystąpienia poślizgu - piszemy w Szkole Auto.
auto motor i sport 12/2004
Jazda „bokami" w zakrętach porywa tłumy na odcinkach specjalnych. Kierowcy rajdowi potrafią nie tylko wprowadzić auto w poślizg, by szybciej pokonać zakręt, ale też je z niego wyprowadzić. „Sekretem nie jest sam talent. Nie jesteśmy nadludźmi, którzy od pierwszego kontaktu z samochodem umieją opanować go w każdej sytuacji drogowej. My po prostu trenujemy, trenujemy i jeszcze raz trenujemy. Trenujemy nie tylko po to, by urwać cenne sekundy naszym rywalom, ale i dlatego, by w warunkach rajdowej rywalizacji ograniczyć do minimum możliwość wypadnięcia z trasy. Niestety, nawet najlepsi z nas kończą czasem zmagania poza drogą" - mówi Tomasz Płaczek, kierowca rajdowy Skody.
Większość z nas możliwość wyprowadzenia auta z poślizgu upatruje w kontrze kierownicą. Jest to jak najbardziej słuszne, jednak podstawa to odpowiednie operowanie gazem. Należy pamiętać także o pewnych prawach fizyki jakim podlega auto w trakcie ruchu. Zbyt mocna i gwałtowna kontra może doprowadzić nawet do kolejnych poślizgów.
Główne zasady rządzące opanowaniem poślizgu kryją się pod pojęciami dociążenia i odciążenia osi samochodu. W autach o napędzie przednim dociążenie osi napędowej następuje przy puszczaniu gazu, kiedy przód siada, a tył się unosi; odciążenie - przy mocnym wciśnięciu pedału gazu. Wtedy przód się unosi, a tył siada. „Zrozumienie tych zasad pomoże nam opanować auto w poślizgu" - mówi Tomasz Płaczek. Stąd niezwykle ważny jest, i najtrudniejszy do zaszczepienia kierowcom, odruch dodania gazu w momencie wystąpienia poślizgu. Pod żadnym pozorem nie należy wciskać hamulca, gdyż na zatrzymanie auta jest już za późno. Musimy działać wbrew temu, co mogłoby wydawać się oczywiste. Dodając gazu w aucie przednionapędowym dociążamy tylną oś, ograniczając znoszenie boczne samochodu. Umiejętnie dozując gaz, mamy szansę na to, by opony znów „złapały" przyczepność, auto odzyskało kierowalność i by udało się utrzymać je na drodze. Innego zachowania wymagają tylnonapędówki. Taki napęd nie wybaczy gwałtownego dodania gazu; tutaj właściwe jest zdjęcie nogi z pedału gazu.
„Zachowanie zimnej krwi w ekstremalnej sytuacji drogowej jest prawie niemożliwe. Radzą sobie z tym tylko najbardziej doświadczeni kierowcy. Ćwicząc pewne zachowania, wyrabiamy w sobie nawyki odpowiednie do sytuacji. W tym tkwi cała tajemnica" - dodaje Tomasz Płaczek.

Wasze opinie na forum
- Użytkownik krzysiek 15.05.2008, 20:35
"kierowalność" ładne słwo, niewiem zkąd autor je wzioł, ale mi sie podoba..




















Opel Vectra II
Mocne uderzenie
