Zobacz również
Dziś Krym to ciągle bezkresne dzikie pustkowia, które tak zachwyciły onegdaj Mickiewicza, ale również - a nie ma już stref zakazanych i wszędzie samochodem dojechałem - prawie jak w Monte Carlo, piękny pas południowego wybrzeża, bogaty w kurorty, hotele, promenady i kasyna. A przed takim kasynem zarówno Bentley czy Porsche, jak i sprzedawany z saturatora kwas chlebowy i alkohol „z konewki", taki „do wypicia na miejscu". Hotele różniste - od tych światowych po postradzieckie, gdzie jak dawniej, przed wymeldowaniem przychodzi „pani etażna" sprawdzić czy ktoś wziął prysznic przed wyjazdem czy do torby. Dla wracających samolotem zdarza się dzień walki z alkoholem (zabieranie alkoholu z walizek).
Dla zmotoryzowanych kraj przyjazny. Drogi (kompletne zaskoczenie!) dużo lepsze niż w Polsce. Nawet materiałów drogowcy kradną mniej niż u nas - pomimo siarczystych upałów, koleiny są zakazane. I nie ma! Krawężniki malowane na kontrastowe kolory - naprawdę to widać. Oznakowanie europejskie, całkiem niezłe. Kultura kierowców bez zastrzeżeń. Jedyny feler to obfitość drogówki (auta z obcą rejestracją mają gorzej) i absolutnie powszechny prastary zwyczaj kontrolowania czy w dokumentach auta nie ma „przypadkowych" 10 dolarów. (Lepiej, żeby były.) Stąd korzystny pomysł to przylot samolotem (polskie biura podróży są tu mocno obecne) i wzięcie samochodu z wypożyczalni (nie ma ich za wiele), właśnie z miejscową rejestracją. Za nieduże auto wielkości Fabii, Clio czy Fiesty trzeba zapłacić około 30 euro dziennie. Miejscowi mają samochody rozmaite. Koktajl motoryzacji z całego świata. Ci, co się nie załapali, nadal licznie pozostali w epoce Żiguli, Łady, Oki i Zaporożca. Mają swoje specjalne dystrybutory na stacjach. Ci, co się załapali, mają swój inny świat - BMW, Lexus, Merc, dla wybranych Bentley (w małej Jałcie łatwiejszy do spotkania niż w światowej Warszawie). Ciężarówki podobnie. Klasa średnia ma wyroby Daewoopodobne. Dużo z FSO. Ale szlagierem są trolejbusy. Nie miejskie. Dalekobieżne! Stalin, jak wszyscy sekretarze KC (polscy też) uwielbiał Krym. A nie lubił spalin. Więc 60 lat temu, nie czekając na żadne „grinpice", wprowadził na Krymie trolejbusy. Czeskie! Marki Skoda! Z wielomilionowymi przebiegami jeżdżą do dziś. Bilet na dystansie powyżej 50 km to ok. 3 złotych. Nie odmówiłem sobie. Komfort „umiarkowany". Ale na zjazdach adrenalina bajeczna. I tanio nieprzytomnie, chociaż paliwa i tak są tańsze niż u nas - benzyna na poziomie 3,2 zł, a diesel około 2,9 zł za litr. Testowa Skoda Fabia bez najmniejszego grymasu radziła sobie na górskich serpentynach i bez protestów pozwalała karmić się tutejszym paliwem. Z położonych na południu kurortów wystarczy ruszyć śladami Mickiewicza nieco na północ, w stronę ciągle prawie bezludnych stepów (ale drogę można znaleźć), by „wypłynąć na suchego przestwór oceanu, gdzie wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi", aż po opuszczoną najtajniejszą antyatomową bazę łodzi podwodnych w Bałakławie (duża atrakcja) i zupełnie groteskowy dziś, otwarty port wojenny w Sewastopolu, gdzie wielka rosyjska flota atomowa musiała się posunąć, bo wpływają ogromne amerykańskie statki wycieczkowe i ratując port płacą za cumowanie.
Ładny ten Krym. Drogi dobre, więc Skoda Fabia to pojazd na taką eskapadę absolutnie wystarczający. Klimat tu łagodny. Fabryk nie ma, to i powietrze cudowne. Ludzie przyjaźni. Produkowana w Sewastopolu antynatowska ideologia nie znajduje już nabywców. Za zdemilitaryzowanie tego regionu Amerykanie zapłacili żywą gotówką ładnych parę groszy. Więc miejscowi mają kasę na drogi i rozwój, a dla Ameryki i tak jest taniej niż pilnowanie tego regionu. Rozwój wygląda czasem pokracznie, bo wiele rozpoczętych przez Rosjan inwestycji turystycznych niszczeje, czekając na setki spraw sądowych. Ale to co jest - warte jest zobaczenia. Bo jest „bardzo inne". Krym może być ciekawszy niż Rzym.
Tekst Julian Obrocki,
zdjęcia Julian Obrocki (6), Corbis (1), archiwum (2)
amis 8/2010
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!




















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
