Niewiele jest już miejsc na świecie, gdzie w eleganckim lokalu można zamówić chlebowy kwas zamiast coca-coli. Spróbuj raz inaczej - nie Rzym, ale Krym. I nie palcem po mapie czy internetem, ale samochodem.
Zobacz również
W okowach owczego pędu i powszechnej łatwizny (a wyrwać się niełatwo) powielamy ciągle te same kierunki urlopowych peregrynacji. Ale normalizacja wielu dotąd „niepewnych" miejsc na świecie otwiera nowe, ciekawe, nietypowe, a niedrogie możliwości. Chociażby Krym, z jego pięknymi kurortami godnymi Lazurowego Wybrzeża. Nie jest więc potrzebne terenowe auto. Ja wybrałem Skodę Fabię.
Są jeszcze miejsca na świecie, gdzie nie było pieniędzy na zabetonowanie wszystkiego. Krym - w papierach półwysep (bo można dojechać pociągiem i samochodem), ale właściwie wielka zielona wyspa pośrodku błękitnego Morza Czarnego. Na północy bezkresy Ukrainy i Rosji, na południu - amerykańskie bazy wojskowe na wybrzeżu bliziutko leżącej, a należącej do NATO Turcji. Krym to miejsce atrakcyjne pod każdym względem i ciągle dla nas ważne - to tu, a nie w Londynie czy Nowym Jorku, w malutkiej Jałcie (przepiękne miejsce) Roosevelt, Churchill i Stalin zdecydowali o polskich granicach i losach współczesnego świata.
Już od pierwszych chwil Krym zaskakuje i nie chce mieścić się w stereotypach. Wolność, konkurencja i kapitalizm wymiotły brud, niechlujstwo i dziadostwo. Nie jest to jeszcze ideał, ale przed sklepem (prywatnym!) czy na deptaku nikt nie rzuci papierka. Ruszam w objazd po Krymie samochodem (z duszą na ramieniu) i już na pierwszym skrzyżowaniu, na całkiem niegłównej ulicy zaskoczenie - pod sygnalizatorami ekraniki z sekundnikami pokazującymi czas do zmiany świateł. Urządzenie powszechne. Gdyby tak u nas... Jadąc powolutku, łapczywie jak w każdym kraju, pożeram lokalne napisy i reklamy. Dziwna mieszanka - przecież i Stalin i carat deportowali stąd na Sybir i Ukraińców i Tatarów, osiedlając Rosjan. Dziś rewitalizacja urzędowego języka ukraińskiego nie jest prosta - ulica mówi po rosyjsku, Tatarzy (ci, co przeżyli wracają i zażarcie walczą o kawałki terenu) po ichniemu, a reklamy bawią się lingwistycznymi figlami mieszając słowa rosyjskie, ukraińskie i przede wszystkim... angielskie! Pisane cyrylicą! Dotyczy to różnych treści - od czysto komercyjnych (samochody, elektronika), poprzez tematy kulinarne (a można tu zjeść i oryginalnie i niedrogo), aż po plakaty polityczne. Dla turysty ważna jest jednak nie polityka, lecz możliwość odwiedzenia w jednym miejscu wielu krajów - od starożytnej Grecji i Rzymu, przez Bizancjum, Scytów, Gotów, Hunów, Sarmatów, Chanat Chazarski i Krymski, Mongolię, aż po carat (przepiękne pałace) i dzisiejszą upadającą bazę morską niezwyciężonej armii w Sewastopolu czy dacze pierwszych sekretarzy.
Dojazd - najprościej samolotem: dużo europejskich linii lotniczych ląduje w stolicy Krymu Symferopolu. (Ewentualnie z przesiadką w Kijowie.) Samochodem 1200 km z Przemyśla (jeśli zboczymy na nocleg do Kijowa, to trochę więcej). Możliwy dojazd pociągiem. Życie (noclegi, posiłki, zakupy) trochę tańsze niż w Polsce. Jedyna waluta w obiegu to ukraińska hrywna. Kurs stabilny - 1 złoty to ok. 2,5 hrywny. Kantorów mnóstwo. Zaopatrzenie doskonałe - kupić można wszystko. Telefony komórkowe działają dobrze. Internet też. Stolica i główne lotnisko - Symferopol. Główny port morski (w tym wojenny) to historyczny Sewastopol. Jedyny poważny przemysł to turystyka i produkcja znanych w świecie krymskich win z miejscowej winorośli. Prawie cała turystyka i wszelkie atrakcje (łącznie ze świetnie zachowanymi carskimi pałacami) koncentrują się na południowym wybrzeżu od Sudaku na wschodzie - poprzez Ałusztę, Jałtę, Foros, aż po Bałakławę i Sewastopol.
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!





















Opel Vectra II
Mocne uderzenie
