Powrót do przeszłości. Kiedyś jeździło się autami małymi i bardzo małymi. O potężnych, ciężkich oraz paliwożernych SUV-ach nikt nie słyszał. O problemie z nadmiarem dwutlenku węgla też nie. Przypadek?
Przez ostatnie kilkanaście lat producenci samochodów wmawiali klientom, że to obciach jeździć byle limuzyną. Hatchbacki też są passé. Trendy okazują się teraz jedynie SUV-y i modele terenówkopodobne - brzmiał werdykt speców od marketingu. I ludzie w to uwierzyli. Zużycie paliwa i koszty utrzymania nie mają przy tym większego znaczenia. Najważniejsze, że właściciel takiego auta wyróżni się z tłumu. Ci, których było na to stać już się wyróżnili. I zginęli w... nowym tłumie.
MaciejZiemek
Redaktor "auto motor i sport"
Producenci aut wcisnęli klientom miliony antyekologicznych potworków, zużywających hektolitry paliwa i emitujących tony CO2 rocznie. Przez chwilę było miło. Wszystkim. Ale lista miast, po centrum których nie można poruszać się samochodem zużywającym nieprzyzwoite ilości paliwa i emitującym nadmierną ilość dwutlenku węgla stale rośnie. Chcesz truć więcej niż ustawa przewiduje? Płać! A ludzie nie lubią nakazów. Wolą zachęty, na przykład w postaci dopłat do samochodów, na które jeszcze niedawno nawet by nie spojrzeli.
Branża motoryzacyjna, której urzędnicy narzucili limity emisji CO2, ma teraz nową misję - zero emisji. Od kilku lat słyszymy, że już za chwileczkę, już za momencik samochody elektryczne zaleją ulice miast. Jak dotychczas, motoryzacja urodziła w bólach jeden taki pojazd produkowany seryjnie, ale jeszcze nie masowo. Drogi jak diabli, brzydki i o mało chwytliwej nazwie. Do tego potrzebuje mniej lub bardziej nieekologicznej energii z gniazdka w ścianie lub na ulicy. Ktoś będzie je musiał „zainstalować". Ktoś będzie też musiał za to zapłacić. Raczej nie będą to producenci samochodów, którzy i tak cienko przędą.
Jak dotąd, elektryczny wynalazek musi ciągnąć energię z gniazdka przez bite siedem godzin, zanim napije się do syta i będzie mógł pokonać dystans aż 120 km. Potem długotrwały proces wyciągania energii ze ściany trzeba powtórzyć. Pierwsze auto na prąd karmi się jeszcze w miarę tanią energią (tylko w nielicznych rejonach świata ekologiczną, bo ze źródeł odnawialnych albo z elektrowni atomowych), ale jeśli popyt na nią wzrośnie... Z pewnością urzędnicy położą na niej łapę i opodatkują na tyle sposobów, że jeszcze zatęsknimy za cenami benzyny i oleju napędowego. „Całokształt" nie wygląda różowo, zwłaszcza w zestawieniu z górnolotnymi obietnicami o zerowej emisji.
Sami producenci nie wierzą chyba w szybki masowy zwrot ku elektrycznej motoryzacji
Tuż przed salonem samochodowym we Frankfurcie miałem okazję testować zwyczajny samochód ze zwyczajnym, nieekologicznym, spalinowym silnikiem o pojemności 1,6 l i mocy 105 KM. Żadnego zadęcia, zwykła masówka - małe auto, stosunkowo przystępna cena, standardowo tani proces produkcji, wygląd wpadający w oko i nazwa, którą kojarzy cały świat. Zużycie paliwa na testowej trasie - prowadzącej częściowo przez miasto, autostradą i drogami lokalnymi, z trzema osobami na pokładzie, przy średniej prędkości na poziomie 80 km/h, czyli całkiem żwawo - wyniosło 3,8 l oleju napędowego na 100 km. Zasięg - ponad 1000 km. To jest ekologia przez duże E! Cieszące się wielką popularnością wielkie SUV-y z wielkimi silnikami trzy razy więcej paliwa zużywają podczas postoju z włączonym silnikiem. Zdecydowanie więcej ludzkość, natura i ziemia zyskałyby eliminując paliwożerne SUV-y lub przynajmniej nie promując mody na nie. Od niecałych 4 l/100 km do zera jest znacznie bliżej niż od 20 l/100 km do 4 l/100 km.
Salon we Frankfurcie nie pokazał nic więcej jak tylko wizję szklanych domów. Wizję wciąż bardzo odległą. Sami producenci nie wierzą chyba w szybki masowy zwrot ku elektrycznej motoryzacji. Świadczą o tym nie tylko konstrukcyjne i stylizacyjne wydumki na stoiskach, coraz bardziej przypominające wyglądem pojazdy z filmów science fiction, ale nawet kolory samochodów i samych stoisk. Ekologia kojarzy mi się z kolorem zielonym, a prąd - z niebieskim. Salon tonął w bieli. Czyżby producenci samochodów ogłaszali światu w ten sposób zbiorową kapitulację w dążeniu do zerowej emisji?
Maciej Ziemek
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!

















Opel Vectra II
Mocne uderzenie
