auto motor i sport

Prenumerata

Płacisz za 10, otrzymujesz 14!

  • Szczegóły
  • Prenumeruj
Strona główna > Blog > Niewolnicy wizerunku
06.10.2009 14:11

Niewolnicy wizerunku Dodaj do bagażnika

Test porównawczy Vw Golfa GTI, Forda Focusa ST, Opla Astry OPC

Rozpoznawalność na pierwszy rzut oka to przymiot należny nielicznym szczęśliwcom. Ma jednak i ciemną stronę - nie pozostawia prawie żadnego pola do jakichkolwiek poważniejszych zmian. Czy bycie ikoną to błogosławieństwo czy przekleństwo?

Już na okładce pierwszego albumu grupy Iron Maiden pojawia się charakterystyczna postać „nieumarłego", który z czasem zyskał sobie pieszczotliwy przydomek Eddie i stał się maskotką zespołu. Od tamtego czasu, a było to niemal 30 lat temu, żadne nowe wydawnictwo angielskich metalowców nie obywa się bez tego charakterystycznego osobnika, choć przybierającego różne formy. Nie ma mowy o porzuceniu go, choćby się nawet chciało. Trzeba by zmienić nazwę i zacząć grać acid jazz.
Podobnie jest w świecie motoryzacji, gdzie największym prawdopodobnie niewolnikiem własnego stylu jest Volkswagen Golf. Jedyną rewolucję przeszedł przy okazji zmiany pokoleń w 1991 r. (z generacji 2. na 3.), chociaż była ona raczej z gatunku aksamitnych - zachował przecież swój zasadniczy kształt i charakter, tyle że w nowocześniejszej formie. Od tamtej pory ewoluuje w sposób niemal niezauważalny, narażając się notorycznie na złośliwe komentarze, ale z drugiej strony regularnie przyciągając rzesze wiernych „wyznawców". Ci ostatni odwróciliby się od niego momentalnie i uciekli (najpewniej w otchłań, bo na cóż mieliby się przesiąść), gdyby Golf radykalnie się zmienił. Dla nich jest wiecznotrwały i przy okazji „zmiany warty" nie wolno mu posunąć się za daleko. Zadanie dla stylistów z jednej strony banalne, a z drugiej ogromnie wymagające.

Robert|MarkowskiRobert
Markowski

Można sobie wyobrazić, że przełom może nastąpić, ale dopiero wtedy, kiedy idea danego modelu ulega wypaleniu. Tak przecież ponad 10 lat temu postąpił Ford, prezentując Focusa. Unikano nawet mówienia, że jest następcą Escorta, preferując sformułowanie „następny". Ot, zakończyliśmy produkcję poprzedniego kompaktu, wprowadzamy zupełnie nowy. To się udało. Podobną drogą podążył wcześniej Opel, zastępując Kadetta Astrą, choć tutaj o przeskoku na miarę eksperymentu Forda nie ma mowy. A w Wielkiej Brytanii, gdzie kompaktowy Vauxhall od dawna nazywał się Astra, premiera nowego modelu nie była początkiem nowej epoki, ale właśnie... premierą nowego modelu. Większą skłonność do poszukiwań widać między poszczególnymi generacjami oplowskiej „gwiazdy" (wystarczy porównać modele I i II lub II i III), niż w momencie odesłania Kadetta na emeryturę, chociaż ostatnio w Rüsselsheim znów widać przechył w kierunku „teorii ewolucji". Inny, jeszcze jaskrawszy przykład „przechrzczenia", za którym nie podążają istotne przemiany, to Toyota Auris - poza imieniem będąca ewidentnie nową Corollą. To trochę tak, jakby pokazać nowego Golfa, jak zwykle prawie identycznego w stosunku do poprzednika, ale pod nową nazwą. Nieporozumienie.

REKLAMA

Są i tacy producenci, którzy postępują zgoła odwrotnie. Renault Megane z pokolenia na pokolenie zmienia się nie do poznania (choć między I a III można odnaleźć pewne analogie), a jednak Francuzi konsekwentnie trwają przy wybranym oznaczeniu. Robi to wrażenie, jakby szukali właściwej drogi i nie mogli na nią trafić, ale dużo gorzej byłoby, gdyby na dodatek każda kolejna „renówka" segmentu C nazywała się inaczej. Prawda natomiast jest taka, że Megane podąża po prostu za zmianami filozofii stylistycznej marki, co w wypadku Golfa, ikony o wyrobionej marce, jest nie do pomyślenia - dlatego nigdy nie miał on wielkiej, chromowanej osłony chłodnicy ani reflektorów „wcinających się" w zderzak, znanych z Passata, Polo czy Eosa. Tak samo Mercedes ani BMW „za Chiny Ludowe" nie porzucą swoich typowych osłon chłodnicy. Ich samochody mogą przechodzić różne metamorfozy - głębsze lub bardziej powierzchowne - ale „grille" to świętość, opatrzona znakiem: „Nie dotykać - podziwiać".
Samochody o powolnie ewoluującej linii mogą być nieciekawe, ale o jednym świadczą niezbicie. Dowodzą bowiem, że obrana na początku koncepcja okazała się słuszna i pozostaje świeża. Różnorodność i bogactwo oferty rynkowej sprawiają zaś, że jeśli ktoś nie życzy sobie jeździć autem, które od 35 lat wygląda tak samo, ma do wyboru mnóstwo alternatyw. Każdemu według potrzeb.

Robert Markowski


Dodaj do:

4.93/15

Oceń artykuł:

  • Wyślij znajomemu
  • Dyskutuj na forum
  • Wydrukuj
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.
Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!
  • « Wstecz
  • Do góry
Strony internetowe grupy Motor-Presse
auto motor und sport (Niemcy) | L' Automobile Magazine (Francja) | auto Illustrierte (Szwajcaria) | autopista | Automercado En Marcha (Hiszpania) | autohoje
Guia do AUTOMÓVEL Classificados (Portugalia) | AutoTest (Argentyna) | CarroRacing (Brazylia) |AUTOMOVIL (Meksyk) | auto motor i sport (Chorwacja) |
auto motor a sport AUTO 7 (Republika Czeska) | Auto Magazin Auto Piac (Węgry) | auto motor si sport (Rumunia) | Motor News (Ukraina) |
auto motor und sport (Grecja) | auto motor og sport (Norwegia) | auto motor & sport (Szwecja)
Dla mężczyzn |Motocykl | Fitness|Sex | Zdrowie | Styl | Dieta | Dieta ABS