Drobne chińskie rączki zwinnie majstrują przy wiązkach kabli układając je w zakamarkach karoserii. Do surowego nadwozia na wielkim wysięgniku wjeżdża tablica rozdzielcza, za chwilę z taśmy montażowej zjedzie kolejna Panda, za nią widać już zgrabną karoserię nowego Fiata 500.
Witamy w fabryce Fiata w Tychach. Taki scenariusz to na razie projekcja z gatunku science fiction, czy raczej horroru, ale kto wie czy polscy pracodawcy motoryzacyjni nie zechcą sięgnąć po cudzoziemskich pracowników, zwłaszcza tych tanich. W polskich fabrykach samochodowych tania siła robocza najwyraźniej się bowiem kończy. Przykład z robotnikami chińskimi nie jest tak bardzo abstrakcyjny jak mogłoby się zdawać. Właściciel ogromnej, budowanej pod Wrocławiem fabryki telewizorów LG (docelowe zatrudnienie to łącznie w kilku zakładach 11 tysięcy ludzi!) - wobec braku chętnych polskich pracowników - wystąpił o pozwolenie na pracę dla robotników z Chin.
Autor
RomanSkąpski
Redaktor naczelny auto motor i sport
Wygląda na to, że znika główny powód przenoszenia fabryk samochodowych z Europy Zachodniej na wschód - niskie płace. Przeciwko nim protestowali pod koniec marca pracownicy Fiat Auto Poland - wynegocjowali ponad 200 zł podwyżki i jednorazowe nagrody pieniężne, ale nie zamierzali na tym poprzestać. Korzystniejsze warunki uzyskali - pod groźbą strajku - pracownicy bielskiej fabryki Fiat-GM Powertrain, wytwarzającej silniki Diesla. Ważą się losy postulatów płacowych w gliwickiej fabryce Opla, zatrudnieni domagają się tam 500 zł podwyżki. Toyota zgodziła się przywrócić do pracy w jelczańskiej fabryce silników 22 pracowników zwolnionych za odmowę pracy w nadgodzinach, wynegocjowano także podwyżki płac.
Producenci znaleźli się pod ścianą, a wszystkiemu „winna" jest dobra koniunktura. Tyska fabryka Fiata ma wszelkie szanse stać się największym zakładem motoryzacyjnym w naszej części Europy. Oprócz Pandy, wytwarzanej tylko u nas, już od jesieni rozpocznie się masowa produkcja nowego Fiata 500, w przyszłym roku dołączy do nich następca Forda Ka. Pod koniec przyszłego roku fabrykę w Tychach mogłoby opuszczać ponad pół miliona aut. Żeby to było możliwe, Fiat już zatrudnił kilkuset nowych pracowników i nie zamierza na tym poprzestać. Pojawia się więc pytanie, czy znajdzie nowych chętnych? Na pełnych obrotach pracują Gliwice, gdzie montuje się Opla Zafirę i Agilę. FSO podbija ukraiński rynek modelami Daewoo; w Poznaniu Volkswagen wyprodukował w zeszłym roku prawie 160 000 aut. Według niektórych szacunków, w 2009 roku w Polsce może być wytwarzanych około miliona samochodów. Już w zeszłym roku nasza branża motoryzacyjna wyeksportowała towar za ponad 14 miliardów euro, czyli o wartości 22 procent większej niż rok wcześniej.
Polska dojrzewa do roli samochodowego potentata (przynajmniej pod względem produkcji), a pracownicy fabryk dojrzewają do tego, by żądać profitów płynących z gospodarczego boomu. Czyżby trzy lata po wejściu naszego kraju do Unii zaczynał być widoczny proces powolnego, ale jednak zbliżania się poziomu płac w Polsce do tego na zachodzie, tak chętnie niegdyś podnoszony jako argument na rzecz naszej akcesji do Unii? Długo jeszcze polscy pracownicy wyjeżdżać będą „za chlebem" do Irlandii czy Niemiec nim ten poziom się wyrówna, ale sama możliwość wyjazdu jest już realną formą nacisku na pracodawców w kraju. Wzrost płac przyniesie nie tylko korzyści. Gdy okaże się, że produkcja na wschodzie kontynentu nie jest już tańsza niż na zachodzie, może spaść tempo zagranicznych inwestycji. Wtedy atutem będzie przede wszystkim wysoka jakość pracy i duży popyt na polskim rynku.
Jak wielką władzę dzierżą w swoich rękach pracownicy pokazuje przykład największego giganta motoryzacyjnego na świecie - General Motors. Koncern od dawna jest w poważnych tarapatach, a lekarstwem może być zmniejszenie i restrukturyzacja produkcji. Nie da się przy tym uniknąć zwolnień pracowników. Tyle że odprawy dla zwalnianych też kosztują - w GM w ciągu roku ten koszt wyniósł 5 miliardów dolarów. Taki wydatek z pewnością nie poprawił kondycji firmy. Cięcia i tak musiały nastąpić - GM zamknął 12 fabryk i zwolnił kilkadziesiąt tysięcy ludzi. To też scenariusz jak z horroru, chociaż bez udziału Chińczyków.
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!

















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
