Era samochodów, jakie znamy - odchodzi w przeszłość. Już za kilka lat auta będą za nas widziały, ostrzegały o niebezpieczeństwie i decydowały, jak na nie reagować. Elektroniczne protezy zaczną wypierać najbardziej zawodny czynnik - kierowcę.
Zobacz również
Ponieważ na inteligencję kierowcy nie zawsze można liczyć, naukowcy na pełnych obrotach pracują nad inteligentnym... samochodem. To on będzie się rozglądał dookoła, wyciągał wnioski ze swoich obserwacji i podejmował decyzję - co zrobić. „Oczami" pojazdu będą kamery, inne „narządy zmysłów" to czujniki ultradźwiękowe i radarowe. Samochód orientować się będzie w położeniu dzięki informacji pozycjonującej z satelitów lub z systemów nawigacyjnych. Zbierane i interpretowane dane o sytuacji drogowej będą informować, wspomagać i zastępować kierowcę w sytuacjach nie tylko ekstremalnych. Już dzisiaj w samochodach testowych i luksusowych modelach niektórych marek montowane są elementy tego systemu. Czujniki ultradźwiękowe monitorują bezpośrednie otoczenie samochodu w odległości do czterech metrów, kamery wideo zapewniają przegląd sytuacji do 80 metrów przed samochodem, a czujniki radarowe dalekiego zasięgu wiedzą, co się dzieje nawet 200 m przed samochodem.
Do znanych już systemów Night Vision czy asystenta parkowania dołączą w latach 2009-2010 nowe - jak chociażby system rozpoznawania zagrożeń czy system odczytujący znaki drogowe i wyświetlający je na panelu przed kierowcą. W fazie końcowych prób jest oszczędzający paliwo system ACCD Stop&Go - wyłączający silnik w czasie postoju np. przed światłami czy w korkach oraz system adaptacji prędkości jazdy, pozwalający bez ingerencji kierowcy poruszać się w bezpiecznej odległości za poprzedzającym pojazdem. Powyższe systemy można określić jako wspomagające kierowcę. Ostrzegają przed niebezpieczeństwem, pomagają lepiej widzieć, wzmagają koncentrację kierowcy. Można będzie ich używać, ale też jednym ruchem ręki wyłączyć.






















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"