Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
2.5

7 zasad zimowej jazdy

Na przykładzie kilku historii z życia przybliżamy, pokazujemy i przypominamy podstawowe zasady jazdy w zimie. Jak hamować, co zrobić w chwili zaskoczenia, jakie nawyki wyeliminować. Ale główna zasada jest zawsze niezmienna: nie jedź, lecz kieruj. I przede wszystkim – przewiduj.  

Roman Popkiewicz 2014-12-05
Pierwsza jazda Golf R

Przyczepność, widoczność, światło – w zimie wszystkiego jest mniej. Rośnie tylko droga hamowania.

Wszystkie zasady zimowej jazdy są mało warte bez podstawy podstaw – zimowych opon. Jeśli ktoś ma wątpliwości, niech wyjdzie na śnieg w trampkach. Zimówki trzeba traktować jako obowiązkowe, bez nich ryzyko nawet małej stłuczki jest kilkadziesiąt razy wyższe. I wcale nie chodzi o to, że zimówki są lepsze na śniegu – one są lepsze przede wszystkim na suchym i mokrym asfalcie, a po takiej nawierzchni najczęściej jeździ się w zimie. Są zrobione z bardziej miękkiej gumy, która nie traci swoich właściwości (czytaj: przyczepności) przy niskich temperaturach. To, o czym tu mówimy to w większości proste rzeczy, jednak jakże często o nich zapominamy.

Niedoświadczeni kierowcy mogą nie zdawać sobie sprawy z wielu rzeczy, z tego jak zmienia się przyczepność czy co może się za chwilę stać; mają nawet do tego prawo. Z kolei bardziej doświadczeni często chwilami za bardzo ufają swoim umiejętnościom i zapominają, że nie wszyscy na drodze mają takie samo doświadczenie. Dlatego bezcenny jest wynalazek, bez którego nie ma dobrego kierowcy – wyobraźnia.

1. Hamowanie i omijanie
„Zwykła zimowa droga, szary asfalt poprzeplatany śniegiem, jak po półgodzinie bardzo leniwego opadu. Ni to sucho, ni mokro. Nawet nie nadaje się do odśnieżania, słowem – często spotykane warunki. 250-300 metrów przede mną, na moim pasie, stoi auto. Tylko kierowca wie, dlaczego nie zjechał na pobocze. Z naprzeciwka coś jedzie, trzeba przepuścić. Lekko wcisnąłem hamulec – i natychmiast poczułem kopanie ABS-u. Jest totalne lodowisko, chociaż droga wcale na to nie wygląda. Samochód sunie, ABS pracuje, nie czuć żadnego hamowania. Dziesięć, dwadzieścia metrów, a ja, z hamulcem wbitym w podłogę, jadę tak jak jechałem. Nigdy nie czułem się tak bezsilny.

Nie chodzi o to, że zimowe opony są lepsze na śniegu. One są lepsze na suchym i mokrym asfalcie, a po takim najczęściej jeździmy zimą

Na szczęście ten z naprzeciwka skręcił i mogłem ominąć stojące auto. Nie było najmniejszych szans, żeby wyhamować”. Jak reagować Niezależnie od doświadczenia warto pamiętać o jednym – zimą, jeśli nie jest po prostu sucha albo mokra, nawierzchnia zwykle ma inną przyczepność niż na to wygląda. Wiedza o tym pozwoli uniknąć wielu niespodzianek.

Większość kierowców, w tym również doświadczeni, ma problemy z prawidłowym hamowaniem. Dziś praktycznie wszystkie auta na drodze są wyposażone w ABS, a wtedy technika hamowania jest jedna, niezależnie od pory roku i rodzaju nawierzchni – w nagłych przypadkach pedał ma być wciśnięty do podłogi jak najszybciej. Niech kopie w podeszwę – znaczy, że system działa i pozwala zachować kontrolę nad autem, czyli ominąć przeszkodę (jeśli nie da się przed nią wyhamować).

Sam śnieg nie jest straszny – na niewyślizganym śniegu droga hamowania jest tylko o połowę dłuższa niż na asfalcie. Przy czym na nieubitym jest znacznie krótsza niż na wyślizganym – warto o tym pamiętać, kiedy na ośnieżonej drodze pojawią się koleiny po innych autach.

Najbardziej ekstremalny jest oczywiście lód na drodze – kiedy już na nim jesteś i jedziesz zbyt szybko, niewiele da się zrobić. Do zatrzymania auta potrzebujesz pasa startowego, droga hamowania jest bowiem aż pięć razy dłuższa niż na śniegu. Nie ma na to sposobu – albo raczej: jedynym sposobem jest minimalna prędkość.

2. Wyprzedzanie i przyczepność
„Lekko hamując poczułem, że przyczepność w krótkim czasie drastycznie zmalała. Znaczy – gołoledź. Bardzo zredukowałem prędkość, ale i tak, kiedy zza nadjeżdżającej z naprzeciwka ciężarówki wyjechał inny samochód czułem, że mogę nie wyhamować. Nie było wyjścia – trzeba było uciekać na pobocze. Jakie było moje zaskoczenie kiedy okazało się, że na leżącym na nim śniegu przyczepność jest znacznie lepsza niż na drodze!”

Jak reagować
Ucieczka na pobocze to jeden z tych ostatecznych sposobów na uniknięcie kłopotów, którego masz nadzieję nigdy nie wykorzystywać. Jednak ryzyko, że nie wiadomo co leży pod śniegiem, trzeba czasem podjąć – bo pobocze może mieć lepszą przyczepność niż asfalt.

W warunkach pogorszonej przyczepności – wracamy z powrotem na drogę – każdy manewr wykonuj jak w zwolnionym tempie. Przyspieszaj łagodnie, łagodnie zmieniaj pas ruchu, szczególnie podczas wyprzedzania. Nawet jeśli prędkość jazdy jest wyraźnie niższa niż byłaby na tej samej drodze w każdej innej porze roku, pamiętaj, że droga hamowania najprawdopodobniej okaże się dłuższa – i podczas wyprzedzania upewnij się, że masz wystarczająco dużo miejsca by ten manewr bezpiecznie wykonać. Dobra wiadomość jest taka, że wszystko dzieje się wolniej, więc masz też więcej czasu na skorygowanie ewentualnych błędów.

 

3. Poślizg
„Padający śnieg, coraz głębsze koleiny, coraz bardziej wypełnione błotem pośniegowym. Zostawiłem sobie sporo miejsca i wyprzedzam dostawczaka zgodnie ze wszystkimi zasadami – nieduży gaz, łagodne ruchy kierownicą. Wracając na swój pas mam może 80 km/h. Nagle auto staje bokiem, kompletnym, całkowitym bokiem, zza kierownicy wyglądało to jak pod kątem 45 stopni. Dziobem w kierunku pobocza oczywiście. Okazuje się, że 80 km/h to potężna prędkość. Skontrowałem instynktownie, chociaż mam małe doświadczenie w opanowywaniu poślizgów. Przed przednią szybą przeleciał słupek drogowy, potem jakiś znak – wszystko jak w zwolnionym tempie. Po bardzo długiej chwili – dwóch, trzech sekundach – auto nagle się „wyprostowało”, a ja byłem w szoku. Natomiast ten wyprzedzany dostawczak bardzo zmalał w lusterku – najwyraźniej jego kierowca nie chciał mieć z tym wszystkim nic wspólnego!”.

Jak reagować
Poślizg to trudny temat, bo czytanie o nim, a zaliczenie go w życiu mają ze sobą najwyżej tyle wspólnego, ile komputerowy symulator skoków narciarskich z samymi skokami.

Zasada jest jedna, niezależnie od tego, czy ślizga się przód czy tył auta – noga z gazu. W wypadku poślizgu tylnej osi – jak najszybsza kontra; to przede wszystkim właśnie ona uratowała kierowcę w powyższej sytuacji. Dzisiejsze samochody są w większości wyposażone w układ stabilizacji (popularnie zwany ESP ) i wtedy jest też inna, równie ważna zasada: kierujesz tam, gdzie chcesz jechać. Auto nie chce skręcać (poślizg przedniej osi) – tym bardziej zacieśniasz skręt, dając systemowi sygnał, w którym kierunku chcesz pojechać. Ślizga się tył – kontrujesz, chociaż współczesne układy stabilizacji prawdopodobnie zduszą tendencję do poślizgu zanim zdążysz zareagować.

4. Podjazd i zjazd
Znajomy kierowca ciężarówki: „Jest w Norwegii podjazd, przed którym w zimie się zatrzymujesz, pakujesz torbę i kładziesz ją na siedzeniu obok. Jak się nie uda podjechać i trzydziestotonowa ciężarówka zacznie się zsuwać w dół, łapiesz torbę i wysiadasz. Drugiej szansy nie będzie”.

Jak reagować
Jest to opowieść pewnie więcej niż trochę podkolorowana, jednak dotyczy problemu, jaki mają nie tylko kierowcy ciężarówek. Śliski podjazd i zjazd to klasyka zimowego gatunku. Zasada jest jedna – trzeba się trochę rozpędzić i starać utrzymać prędkość. Jeśli jest bardzo ślisko, auto pewnie zacznie zwalniać, ale lepszy start jest tu kluczowy.

Trzeba też obserwować drogę i wybierać tor jazdy – np. po świeżym śniegu zamiast po wyślizganych śladach innych aut. Jeśli się nie da pokonać wzniesienia i auto się zatrzyma, nie ma rady – trzeba się kilka metrów cofnąć szukając przyczepności i tak ustawić auto, by napędzane koła miały dobrą trakcję. Również zjazd może nastręczyć trudności – i tu także obowiązuje główna zasada: jeśli jest bardzo ślisko, poczekaj aż nikogo innego nie będzie na drodze. Jedź powoli i na niskim biegu, pozwalając samochodowi spokojnie zjeżdżać ze wzniesienia. Jest to też jedna z niewielu sytuacji, kiedy dodanie gazu stabilizuje samochód – gdy zaczyna się ślizgać, trzeba lekko przyspieszyć.

5. Złe nawyki
„Auto było rano przysypane śniegiem, ale spieszyłem się do pracy i odśnieżyłem tylko szyby oraz światła. Zostałem ukarany już na drugim skrzyżowaniu, kiedy podczas hamowania cały śnieg z dachu wylądował mi na przedniej szybie! Było go tyle, że wycieraczki nie dały rady nic zrobić – musiałem wysiąść i usunąć cały śnieg ręcznie. Było mi wstyd jak diabli – dla kierowcy nie ma chyba nic gorszego niż wyjść na amatora”.

Jak reagować
Zgadza się – niewiele jest gorszych rzeczy niż wyjść na amatora, a zima daje do tego mnóstwo okazji. Chyba każdy niektóre z tych błędów przerabiał, my w każdym razie do kilku byśmy się przyznali. Nieodśnieżenie całego auta to jeden z najczęstszych – pomijamy nawet to, że jest karane mandatem. Albo odśnieżenie tylko dachu plus szyb, ale pozostawienie śniegu na światłach. Fakt jest taki, że najwięcej incydentów na drodze zimą przytrafia się w pierwszych kilkunastu minutach jazdy, dlatego zadbaj, by były one możliwie najbardziej bezstresowe.

Tuż po rozpoczęciu jazdy nakłada się na siebie kilka okoliczności – jest zimno, szyby zaparowują, nawierzchnia jest śliska, zimowa kurtka krępuje ruchy. Na temperaturę, chwilowe zaparowanie szyb czy przyczepność nawierzchni nie mamy żadnego wpływu i trzeba się z tym pogodzić. Grubą kurtkę, która krępuje ruchy (oraz może zmniejszyć skuteczność pasów bezpieczeństwa!) warto zdjąć nawet na krótkich odcinkach, np. gdy tylko wnętrze zacznie się nagrzewać. Wreszcie: cierpliwość to święta cecha kierowcy. Inni jadą 30 km/h kiedy wolno jechać 50? Tak było i będzie – trzeba to zaakceptować.

O niezamarzającym płynie do spryskiwaczy nawet nie wspominamy, ale o odgrzybianiu klimatyzacji przed zimą, już tak. Nieodgrzybiona nie będzie w stanie „wyssać” z wnętrza wilgoci, co na mrozie będzie oznaczać, że przez pierwszych kilkanaście minut jazdy będziesz skrobał szyby od wewnątrz. Jeśli ten zabieg jest potrzebny – zrób to przed zimą.

6. Jazda w śniegu
„Niby mała rzecz, a napędziła mi stracha. Zima, zwykła droga, ośnieżona, ale jak na jazdę po śniegu przyczepność całkiem dobra. Mocno wieje i przy wyjściu z któregoś lewego zakrętu na drogę naniosło świeżego śniegu – klasyczna zaspa. Jak na wjazd ze skręconymi kołami w kilkanaście centymetrów śniegu, do tego oczywiście głębszego po jednej stronie, jechałem zdecydowanie za szybko, na szczęście było trochę miejsca, żeby wyhamować. Ale i tak autem mocno szarpnęło, ściągając w kierunku pobocza. Najadłem się niezłego strachu”.

Jak reagować
Jazda w śniegu ma swoje odmiany i całą szkołę przetrwania, ale zaspy są wyjątkowo często spotykane – nawet na najlepiej odśnieżanych drogach nie da się ich przy silnym wietrze uniknąć. Żeby nie było za łatwo, naniesiony na drogę śnieg (w odróżnieniu od takiego, który spadł) ma zwykle inną głębokość przy krawędzi jezdni i inną bliżej środka.

Podstawowa, naczelna i absolutna zasada jest taka, by zmniejszyć prędkość zanim – to jest w tym wypadku kluczowe słowo: zanim – wjedziesz w zaspę. Przy dobrej ocenie sytuacji i odpowiednio niskiej prędkości przejedziesz niemal niczego nie odczuwając. Natomiast jeśli będzie zbyt szybko, to koła z jednej strony auta zostaną mocno przyhamowane – i „ściągnie” je w kierunku głębszego śniegu, czyli najczęściej pobocza.

7. Koleiny i widoczność
„Wyprzedzałam ciężarówkę – manewr jak co dzień. Deszcz, droga całkowicie mokra, kałuże. Nagle, spod kół ciężarówki w ułamku sekundy wyleciała niesamowita ilość wody – ogromna kałuża wylądowała mi prosto na przedniej szybie. Przez dłuższą chwilę nie widziałam nic, trwało to pewnie sekundę-dwie, ale odczuwałam to bardziej jak pięć sekund. Kompletnie nie wiedziałam, co się dzieje. Na szczęście droga była pusta, a ja przyhamowałam i zjechałam na prawy pas. Wyprzedziłam tę ciężarówkę później”.

Jak reagować
Nagła utrata widoczności to specjalność zimy – nie znamy nikogo, kto nie przeżyłby chwili małej paniki, kiedy pierwszy raz kałuża ląduje mu na przedniej szybie. Podobnie jak wtedy, kiedy jadąc po wypełnionych wodą kałużach doświadcza aquaplaningu – zjawiska, kiedy opony nie są w stanie odprowadzić spod siebie wody i przez chwilę jadą po niej jak po kulkach. Wrażenie jest takie, jak jazda po lodzie – trzymasz kierownicę, ale de facto jesteś pasażerem. Dlatego, jeśli są wypełnione wodą albo błotem pośniegowym, staraj się „jechać górą”, biorąc koleiny między koła. Skręcaj łagodnie.

Z kolei w śniegu, by wydostać się z głębokich kolein, czasem potrzebny jest mocny skręt – znacznie mocniejszy niż podpowiada intuicja. Jeśli trafi się okazja, staraj się to poćwiczyć przy niedużych prędkościach – szybko nabierzesz wyczucia.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij