Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Boksy dachowe, bagażniki i pokrowce - skok na stok

Rozpracowaliśmy wszelkie możliwe sposoby dowiezienia pod stok sprzętu narciarskiego. Przeczytaj i wybierz najlepsze dla siebie rozwiązanie.

2012-12-17

Właściwie każdym samochodem możesz wybrać się na narty. Musisz tylko zastanowić się, jak wielu towarzyszy podróży oraz ile sprzętu chcesz ze sobą zabrać. Przede wszystkim określ swoje priorytety. Lubisz szybką jazdę? Wieziesz narty wewnątrz auta. Liczysz się z groszem i cenisz prostotę? Bagażnik magnetyczny spełni Twoje oczekiwania. Nieco lepszy i solidniejszy jest ten montowany do belek. Jeżeli cenisz wygodę i podróżujesz w licznym gronie, zdecyduj się na boks dachowy, dzięki niemu bowiem ponaddwukrotnie powiększysz bagażnik. Pamiętaj, aby po powrocie do domu „transportowy osprzęt" zdemontować, zwłaszcza że jazda z czymkolwiek na dachu zwiększa opór powietrza i zużycie paliwa. Po sezonie poświęć trochę czasu na zmycie soli – wystarczy woda i detergent. W ten sposób przedłużysz życie belkom i bagażnikom, szczególnie tym ze stali.

SOLIDNA BAZA
ZAINWESTUJ W BELKI

Najtańsze – stalowe, montowane do relingów dachowych – kosztują zaledwie 69 zł. Za aluminiowe zapłacisz 99 zł. Jeśli jeździsz sedanem lub hatchbackiem i belki muszą być mocowane w punktach fabrycznych, wydasz co najmniej 169 zł (stalowe). Nie spodziewaj się po nich cudów. Brak im podstawowych zabezpieczeń antykradzieżowych. Za nic mają też względy aerodynamiczne. Porządne, aluminiowe belki Whispbar, kształtem przypominające skrzydła samolotu, kosztują 590 zł (model Flush); co ważne, nie podwyższają samochodu (montaż między relingami). Bardziej uniwersalne (model Through) kosztują 789 zł. Ich zaletą jest to, że po dokupieniu odpowiedniego zestawu montażowego (190 zł) będą pasowały do 99% samochodów.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Nie mam alternatywy dla magnetycznego, ale cały czas obawiam się, że mi to odleci (a ja nie Małysz i moje narty latać nie lubią). Nadal szukam więc dobrego człowieka, który podwiezie mnie w jakieś góry Na belkach oszczędzać nie warto, co przećwiczyłem, gdy miałem auto z relingami. Na szybko kupiłem jakiś szajs i powyżej 100 km/h zamieniał się w orkiestrę dętą. Było to coś, co w amerykańskich filamch nazywają faking szit
    eri, 2012-12-17 18:34:01
  • avatar
    zgłoś
    Rozpracowaliśmy wszelkie możliwe sposoby dowiezienia pod stok sprzętu narciarskiego. Przeczytaj i wybierz najlepsze dla siebie rozwiązanie.Zobacz artykuł
    auto motor i sport, 2012-12-17 10:59:53
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij