Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Czy za carpooling trzeba odprowadzać podatek?

Na stronach internetowych zajmujących się carpoolingiem, czyli wspólnym przejazdem osób podaje się kwotę, jaką chcemy uzyskać za daną trasę, a więc działa to na podobnej zasadzie co płatny przewóz osób. Czy pobierając opłatę od pasażerów musimy płacić od tego podatek?

2015-07-14
Test Citroen C4 Cactus

Na początek wyjaśnijmy, czym jest carpooling. To wspólny przejazd, gdzie zabieramy ze sobą pasażerów, którzy "dorzucają" nam się do rachunku za paliwo. Dzięki temu, koszty naszego przejazdu mogą zmniejszyć się nawet o połowę. Wokół "podatku od carpoolingu" pojawiło się ostatnio wiele kontrowersji i zamieszania. Otóż niektórzy twierdzili, że pobieranie opłat za paliwo to to samo, co przewóz osób, a więc konieczne jest płacenie podatku, zakładanie działalności itd.

Na szczęście, Ministerstwo Finansów niedawno rozwiało te wątpliwości. Poseł Zbigniew Chmielowiec przedstawił interpretację tych przepisów rozróżniających firmę, która oferuje płatny przewóz osób, a kierowców chcących tylko zmniejszyć koszty za przejazd. Jeśli pobierze on kwotę taką, która pozwoli mu tylko pokryć część kosztów za paliwo, wtedy nie musi płacić podatku. Inną kwestią jest, gdy zarabia na przejazdach. Pobierając więc kwotę od współpasażerów nie możemy wymagać sumy wyższej niż faktyczny koszt przejazdu.

Jak będzie to kontrolowane?

Tutaj pojawiają się wątpliwości. Popularny w Polsce serwis BlaBlaCar z góry narzuca nam kwotę, którą powinniśmy wymagać od pasażerów. Można ją nieco regulować, ale tylko do pewnego momentu. Na przykład, za przejazd z Wrocławia do Warszawy proponowana cena wynosi 40 zł, ale możemy ją podnieść maksymalnie do 60 zł.

Sprawdźmy na przykładzie średniej klasy auta z silnikiem Diesla, ile będzie nas kosztowała podróż. Po prostym badaniu matematycznym wychodzi, że koszt przejazdu na trasie Wrocław-Warszawa w zaokrągleniu to 130 zł (trasa 360 km, średnie spalanie 7,5 l/100 km, średnia cena ropy 4,70 zł). Przyjmijmy, że jedziemy sami, a więc mamy do dyspozycji 4 wolne miejsca. Zabierzmy tylko 3 pasażerów, ze względu na ciasną tylną kanapę i wyjdzie nam, że przy proponowanej stawce 40 zł zwróci nam się 120 zł, a więc cały przejazd wyniesie nas tylko 10 zł. Tutaj sprawa jest prosta, bowiem zarobek nie przekracza poniesionych przez nas wydatków.

Możliwe, że spalanie wyjdzie niższe niż to, które podaliśmy. Wtedy koszty maleją, a zarobek rośnie. Przypuśćmy, że auto zamiast zakładanych 7,5 litra spali tylko 6. Wówczas za paliwo zapłacimy ok. 100 zł, więc w kieszeni zostaje 20 zł. A co jeśli zaproponujemy za przejazd kwotę tylko o 5 zł wyższą? Wówczas jesteśmy do przodu 5 zł (135 zł). Możemy również zaoferować 60 zł za osobę, wtedy zarobimy na przejeździe 50 zł, choć raczej za taką kwotę nikt z nami nie pojedzie. Jak koszty przejazdów będą kontrolowane? Tego nie wie nikt. Jednak sprawa może rozwiązać się sama, bowiem pasażerowie będą wybierali tańsze przejazdy, więc wystawianie droższych ogłoszeń będzie nieopłacalne.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij