Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Deski na kołach

Sezon narciarski rozpoczęty, dlatego też sprawdziliśmy, w jaki sposób najwygodniej przewieźć w góry narty lub deski snowboardowe. Okazuje się, że dobre i solidne rozwiązania nie muszą dużo kosztować.

2014-02-03

Większość aut, które można zobaczyć zimą w okolicach górskich kurortów narciarskich zaopatrzonych jest we wszelkiej maści bagażniki dachowe lub boksy. Ich popularność nie jest przypadkowa. Wyjazdy na narty odbywają się najczęściej w gronie rodziny lub znajomych, więc każde miejsce siedzące w samochodzie jest na wagę złota, a boks daje dodatkową przestrzeń na bagaż. Ma on i tę zaletę, że jego zawartość jest ukryta i nie kusi amatorów cudzej własności. Ponadto do boksu dachowego oprócz nart można zapakować buty narciarskie, kaski, kombinezon i kije.

Podczas pakowania trzeba pamiętać, żeby sprzęt spiąć pasami transportowymi znajdującymi się wewnątrz boksu. Ponieważ boksu nie kupuje się, by skorzystać z niego tylko raz, nie warto kierować się jedynie ceną. Lepiej postawić na jakość i uniwersalność, np. wybrać pojemnik otwierany obustronnie, bo dzięki temu łatwiejsze będą i montaż, i pakowanie zawartości. Jeśli kupujemy uchwyt narciarski, koniecznie przymierzmy go na aucie, by sprawdzić czy jesteśmy w stanie do niego sięgnąć. Tu również oszczędności mogą odbić się niekorzystnie na funkcjonalności.

Bagażniki magnetyczne są dobrym rozwiązaniem dla osób, które na narty wybierają się okazjonalnie. Ceny tego sprzętu nie są wysokie, jednak nie jest on w pełni bezpieczny dla lakieru. Podczas montażu dach samochodu musi być absolutnie czysty, w przeciwnym razie łatwo go porysować. Ograniczeniem jest także niższa prędkość podróżna (do 120 km/h).

Przewożenie nart wewnątrz auta można polecić wiecznie spieszącym się singlom. Mamy też coś dla osób, które sport uprawiają czynnie przez cały rok. W lecie zachwyciliśmy się bagażnikiem służącym do przewozu rowerów, montowanym na hak holowniczy. Przyznajemy, nie jest tani, za to bardzo praktyczny. Jeśli już wydałeś dwa tysiące złotych, dołóż jeszcze 700 zł do przystawki narciarskiej. Sprzętu nie będziesz musiał dźwigać ponad dach samochodu, a demontaż bagażnika po powrocie do domu zajmie tylko kilkanaście sekund. Wygodniej się nie da.

Na tym nie oszczędzaj
W najlepszej sytuacji są kierowcy, którzy mają auta wyposażone w tradycyjne relingi dachowe. Wtedy za komplet najtańszych belek, do których mocuje się bagażnik trzeba zapłacić ok. 60 zł. Belki aluminiowe, więc trwalsze, kosztują 100 zł. W wypadku tzw. relingów zintegrowanych (np. Astra IV) na belki trzeba wydać 270 zł (stal) lub 370 zł (aluminium). Jeśli bagażnik bazowy ma być zamontowany w tzw. punktach fabrycznych, zapłacisz przynajmniej 170 zł (stal). Odradzamy zakup bagażników bazowych czy belek pozbawionych zabezpieczeń antykradzieżowych.

Tak testowaliśmy
Sprawdziliśmy nie tylko łatwość montażu sprzętu narciarskiego, ale też sposób zakładania samego uchwytu. Okazuje się, że w kilku przypadkach trzeba było użyć narzędzi, których zabrakło w zestawie. Zwracaliśmy dużą uwagę na czytelność instrukcji obsługi. Ocenialiśmy także sposób zabezpieczenia przed kradzieżą. Co warte podkreślenia, zabezpieczenie miały wszystkie testowane przez nas bagażniki (nawet magnetyczny). Narty czy deska snowboardowa nie są zbyt ciężkie, ale łatwość załadunku przez osoby o niższym wzroście też była brana pod uwagę. Okazało się, że wszystkie spośród testowanych przez nas bagażników warte są polecenia.

Westfalia Portitlo - I. miejsce w teście - * * * * *

Adapter narciarski montuje się do bazy służącej do przewożenia rowerów (2049 zł). Transformacja jest dosyć czasochłonna (trzeba przykręcić 20 śrub, na szczęście w tym samym rozmiarze), używając dwóch kluczy. Robisz to raz w sezonie, ale trwa to dłużej niż „5 minut”. Za to gotowy bagażnik założysz w kilkanaście sekund. Mocowanie sprzętu jest bardzo wygodne i nie wymaga nadwerężania mięśni. Przewieziesz 4 pary nart albo 2 pary nart i deskę. Cena: 738 zł

Thule Ski Pack 8009 - * * *

 

Jeśli nie zamierzasz ćwiczyć zapasów zmagając się z belkami dachowymi i bagażnikami, lubisz szybką jazdę i masz duże auto, mamy rozwiązanie idealne. Torba firmy Thule pomieści dwie pary nart. Wystarczy przełożyć ją przez otwór w tylnej kanapie (podłokietnik) lub złożyć oparcie tylnej kanapy, przypiąć torbę pasem i można jechać w góry. Torba jest zrobiona solidnie, a nieprzemakalny materiał pozwala na używanie jej również poza autem. Cena: 166 zł

Menabo Viking - * * *

 

Bagażniki magnetyczne stworzono dla osób, które z definicji będą używały ich okazjonalnie. Są „samowystarczalne”, bo nie wymagają stosowania bagażnika bazowego i dosyć tanie. Ograniczenia wynikają głównie z ilości sprzętu, który można nimi przewieźć oraz prędkości podróżowania (120 km/h). Ten konkretny model nadaje się do przewożenia dwóch par nart carvingowych z kijami lub, po zastosowaniu specjalnego adaptera, nart biegowych. Narty i bagażnik są zabezpieczone przed kradzieżą. Cena: 287 zł

Hakr Alu 4 - * * * *

 

Jeden z najtańszych uchwytów narciarskich stosowany do bagażnika bazowego lub belek dachowych. Ten konkretny egzemplarz pozwala dowieźć pod stok 4 pary nart lub 2 pary nart i deskę snowboardową. Mocowanie uchwytu do belek odbywa się za pomocą wygodnych w obsłudze pokręteł. Hakr jest przykładem, że niskobudżetowy produkt też może być dobry. W wyposażeniu znajduje się nawet zamek pozwalający na pozostawienie sprzętu na aucie podczas przerwy w podróży. Cena: 149 zł

Thule Xtenter 739 - * * * * *

 

Xtender jest najbardziej wyrafinowaną, formą uchwytu dachowego do przewożenia sprzętu narciarskiego. Cały „bajer” polega na tym, że do załadunku uchwyt można wysunąć, co docenią szczególnie posiadacze vanów, SUV-ów oraz osoby o niższym wzroście. Wykonanie jest perfekcyjne. Uchwyt nadaje się do belek systemowych oraz zwykłych – stalowych. Oczywiście wyposażono go w zamek zabezpieczający przed kradzieżą. Tym konkretnym modelem przewieziesz do sześciu par nart lub dwie deski i dwie pary nart. Cena: 739 zł

Thule Dynamic 900 - * * * * *

 

To Mercedes wśród boksów dachowych. Wygląda naprawdę ekskluzywnie, a chromowana pokrywa sprawia, że auto z tym boksem nie umknie niczyjej uwadze. I chyba o to chodziło. Wersja limitowana ma zaporową cenę, ale pewnie znajdzie swoich odbiorców. „Zwykły” Dynamic 900 jest tańszy o połowę (3399 zł). Ładowność tego modelu wynosi 75 kg. Zaletą boksów jest to, że pochłoną nie tylko kilka par nart, kije, buty i kaski, ale, co ważniejsze, sprzęt można w nich bezpiecznie pozostawić na noc. Cena: 6900 zł

Michał Hutyra

amis

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Sezon narciarski rozpoczęty, dlatego też sprawdziliśmy, w jaki sposób najwygodniej przewieźć w góry narty lub deski snowboardowe. Okazuje się, że dobre i solidne rozwiązania nie muszą dużo kosztować.Zobacz artykuł
    auto motor i sport, 2014-02-03 09:29:55
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij