Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Otwarte na świat

Kabriolet to przyjemność nie tylko dla bogatych i nie tylko na lato. Bilans zysków i strat dla posiadaczy aut ze składanym dachem wypada pozytywnie.

2007-10-22
Fiat Barchetta Stylowo i sportowo - obniżona i ospojlerowana Barchetta niestety nie wszędzie wjedzie.

Lato, słońce, rześki wietrzyk smagający po twarzy i już pojawia się nęcąca myśl o przejażdżce, a może i zakupie kabrioletu. Wystarczy jednak gradowa chmura na horyzoncie, by myśl tę potraktować jak przelotną fanaberię. W kraju motoryzacyjnej prozy, dziurawych ulic i jesiennych szarug kabriolet nie ma łatwego życia. Tymczasem niedrogie auta z wtórnego rynku same pchają się w ręce i jak mało które świadczą o fantazyjnym podejściu właściciela do motoryzacji. Postanowiliśmy dowiedzieć się z najlepszego źródła, czy kabriolet w polskich warunkach to rzeczywiście fun, czy raczej utrapienie. Spotkaliśmy się z trojgiem właścicieli takich samochodów, by wysłuchać ich opinii. Fiat Barchetta, Chrysler Sebring i VW Golf I, wszystkie ze stylowym brezentowym dachem, należą do zupełnie różnych klas i różnie kosztują na rynku wtórnym, za to wszystkie gwarantują mnóstwo frajdy.

Wśród używanych przeważają niemieckie, mało jest aut z Francji i Włoch

I to nie tylko latem. Wbrew pozorom, kabriolet nie jest autem jedynie na pogodne dni i zimy się nie boi. Brezentowe dachy kabrioletów mogą utrzymać nawet sporą warstwę śniegu bez wypaczania się i utraty szczelności, co potwierdza Marcin Stempkowski, mechanik samochodowy i właściciel Golfa Cabrio. Jego auto na dachu miało warstwę 30 cm śniegu - jeśli usuwać go na bieżąco, garażowanie pod chmurką nie okaże się szkodliwe.

Ogrzewanie wnętrza sprawdza się w mroźne dni nawet w tańszych autach, z nieocieplanymi dachami. Nie ma problemów ze szczelnością, wiatr nie hula we wnętrzu. Oczywiście, przyjemniej będzie w Chryslerze Sebringu wyposażonym w ocieplony dach, niż w Golfie czy Barchetcie. Jednak żaden z naszych rozmówców nie marzł zimą. Prawdą jest natomiast, że dodatkowe ocieplenie (specjalną tkaniną) przy okazji wycisza wnętrze, które z natury jest gorzej izolowane od otoczenia. Niemniej szum powietrza i silnik zawsze będą bardziej słyszalne niż w zwykłych autach - taka już uroda kabrioletu.

I dobrze, bo samochody z otwartym dachem z reguły mają pod maską mocne albo bardzo mocne jednostki napędowe o sportowym brzmieniu, które wręcz chce się słyszeć, jak np. w Barchetcie czy Golfie. Jak na samochodową arystokrację przystało, w pakiecie dostajemy też lepsze wyposażenie i, w większości modeli, sportowo zestrojone zawieszenie.

Rzeczą ważną w wypadku kabrioletów jest sztywność nadwozia, czyli jego odporność na odkształcanie się - wszak konstrukcji nie "spina" metalowy dach. Nadwozia modeli produkowanych do niedawna mają mniejszą sztywność, wyczuwa się jak pracują na naszych koślawych drogach. Ale nawet dziurawe polskie ulice nie są w stanie odkształcić metalowego stelaża dachu w kilkuletnim aucie.

Stylowy kabriolet z dachem z tkaniny trzeba traktować specjalnie. Nie powinno się nim wjeżdżać na automatyczną myjnię. Próbę wody auto wprawdzie przetrwa, ale nylonowe włosy szczotek porysują plastikową tylną szybę. Takie mycie nie jest również obojętne dla tekstylnego dachu - szczotki tną włókna tkaniny. Poszycie myjemy ręcznie miękką szczotką wzdłuż włókien, ewentualnie, dla poprawy wyglądu, stosujemy środki konserwujące do tworzyw sztucznych. Współczesne dachy z tkaniny nie wymagają impregnowania, pomiędzy zewnętrzną warstwą z poliestru i wewnętrzną z poliestru lub poliacrylu znajduje się uszczelniająca syntetyczna guma. Łatwiejsze w utrzymaniu są dachy z polichlorku winylu, które zniosą kąpiel w automatycznej myjni, ale ich tylna szyba już nie, jeśli jest z tworzywa sztucznego.

Generalnie kabriolety nie boją się wody. By rozwiać wszelkie wątpliwości na oczach właścicielki Barchetty - Anety Martynów, zastępcy redaktora naczelnego miesięcznika Men'sHealth - umyliśmy auto ciśnieniowym urządzeniem. Nawet kropla wody nie wniknęła do wnętrza Fiata rocznik 1998 o przebiegu 95 600 km. I tak padł mit o nieszczelnych dachach.

Wydawać się może, że składany dach jest kłopotliwy w obsłudze i trzeba mieć sporo siły, by się z nim zmagać. Owszem, trzeba nieco się przyłożyć, ale nie jest to problemem nawet dla kobiet - dach można złożyć jedną ręką. Wiele kabrioletów ma elektrohydrauliczny mechanizm składania dachu. Wystarczy odblokować przednią krawędź i wcisnąć przycisk - dach automatycznie się schowa. Tak jest w Chryslerze Sebringu. W niektórych modelach nawet odblokowywanie jest automatyczne. Wiele aut - VW Golf, Ople Astra i Kadett czy Fordy Escorty - występowało w wersji z automatycznie składanym dachem. Jeśli nie bawi nas manualna obsługa, można poszukać takiej odmiany. Niezależnie od sposobu obsługi dachu, czas składania lub rozkładania to maksymalnie 30 sekund. Warto pamiętać, by nie bawić się dachem przy temperaturach bliskich zeru i niższych - plastikowa tylna szyba może pęknąć, nie jest to również obojętne dla sztywniejących pokryć z PCV.

Udręką w naszych realiach jest konieczność zamykania dachu na każdym postoju. Nie zawsze jest czas, z reguły się nie chce, więc auta z ręczną obsługą nieczęsto jeżdżą "otwarte". Brezent nad głową pozwala uniknąć bliższego kontaktu z rurami wydechowymi bardziej okazałych pojazdów. I dlatego w mieście mało kto otwiera dach. Wtedy widoczność do tyłu przez niewielką, matową szybę jest słaba. By temu zaradzić, Piotr Wawrzycki - właściciel drukarni ALLEXIM - w swoim Sebringu z roku 2004 zamontował kamerę cofania i duży monitor.

Jednak nawet zamknięty brezentowy dach nie gwarantuje całkowitego bezpieczeństwa, bo łatwo go przeciąć. Fachowiec zajmujący się naprawami powiedział nam, że włamywacze najczęściej rozcinają brezent nad drzwiami kierowcy, wkładają rękę i auto już stoi otworem. Dlatego lepiej nie kusić cennymi przedmiotami pozostawionymi we wnętrzu.

Nawet takie niebezpieczeństwa nie są jednak w stanie zniweczyć radości z posiadania kabrioletu - co zgodnie przyznali nasi rozmówcy. A właścicielem można zostać niekoniecznie dysponując wielkimi pieniędzmi - ceny kabrioletów są co najwyżej kilkanaście procent wyższe od cen modeli ze stałym dachem. Nasz bohater, 9-letni Fiat Barchetta z silnikiem o mocy 131 KM kosztuje ok. 18 tys. zł. Jeszcze tańszy jest VW Golf I 1.8 z roku 1986, z przebiegiem 180 000 km, wyceniony na 3500 zł. Prawdziwym arystokratą w tym towarzystwie okazuje się trzyletni, uszlachetniony Chrysler Sebring 2.7 V6, kosztujący 68 000 zł.

Nie warto więc zbyt długo się zastanawiać, tylko kupić auto inne niż wszystkie - dobre na każdą kieszeń i na każdą pogodę.

Tekst: Bogdan Czajkowski, Roman Skąpski
Zdjęcia: Tomasz Jaźwiński

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 39 200 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Kabriolet to przyjemność nie tylko dla bogatych i nie tylko na lato. Bilans zysków i strat dla posiadaczy aut ze składanym dachem wypada pozytywnie.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:44:22
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij