Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Samochody poflotowe

Po leasingu, po wynajmie. Możesz szukać takich samochodów bezpośrednio u osób, które nimi jeździły oraz w niektórych komisach czy na internetowych aukcjach. Z reguły mają potwierdzoną historię, nie więcej niż trzy lata i - niestety - duży przebieg.

2012-01-16
Samochody poflotowe Samochody poflotowe

Chcesz mieć pojazd z polskiego salonu, stosunkowo nowy, z udokumentowaną historią przeglądów czy napraw i nie boisz się przebiegu ponad 100 000 km? Zainteresuj się egzemplarzami pochodzącymi z flot. Przeważnie są to popularne modele, w popularnych wersjach silnikowych i wyposażeniowych, przykładowo - Fordy Focus i Mondeo, Ople Corsa i Astra, Skoda Octavia czy Toyota Yaris.

Niektóre były serwisowane w ASO (autoryzowanych stacjach obsługi) również po gwarancji. Jednak tak nie musiało być i koniecznie to sprawdź. Tak czy inaczej, serwisowane były. Ale trafiają się też rodzynki w postaci egzemplarzy o przebiegu tylko 20 tys. km, które leasingobiorcy musieli zwrócić. To auta z windykacji. Zabrakło komuś pieniędzy na dalsze ich spłacanie.

Samochody w przedsiębiorstwach i instytucjach są eksploatowane przez różny czas, zazwyczaj przez trzy lata, bo tyle z reguły trwa leasing bądź wynajem długoterminowy. Potem trafiają do sprzedaży. Nie jest to jednak bezpośredni handel przez ogłoszenia czy na giełdzie. Firmy z różnych branż chcą pozbyć się tego towaru jak najmniejszym wysiłkiem i dlatego absolutnie nie ma mowy o żadnym wykupie. Po skończeniu eksploatacji po prostu oddają auta właścicielom, czyli firmom prowadzącym leasing bądź wynajem długoterminowy. Samochody mogą trafić do indywidualnych nabywców kilkoma drogami.

Użytkownik kupuje i odsprzedaje
W wielu przypadkach kierowca, który jeździł flotowym egzemplarzem ma możliwość odkupienia go po cenie wyraźnie niższej od rynkowej ze względu na stosunkowo duży przebieg auta. Niektórzy zostawiają takie samochody dla siebie (żony, dorosłego dziecka), inni zaraz rozglądają się za "kupcem". Sprzedają z zyskiem, a i tak niedrogo. Problem może pojawić się tylko przy dacie na umowie kupna-sprzedaży. Jeśli nie upłynęło sześć pełnych miesięcy od dnia odkupienia auta od firmy leasingowej, kierowca musi zapłacić podatek dochodowy, przy składaniu PIT-u za rok. Żeby nie płacić, może proponować wpisanie daty późniejszej, tak aby przekroczyła owe sześć miesięcy. Jako kupujący nie musisz się na to zgadzać. Będziesz jeździł autem z cudzymi papierami, niby pożyczonym na chwilę. A w razie - odpukać - stłuczki, wynikną z tego tylko komplikacje.

Sprzedaje komis
Wariant często spotykany. Po zakończeniu umowy leasingu samochody wracają do leasingodawców (identycznie dzieje się przy wynajmie długoterminowym). Leasingodawcy albo poszukują firm, które kupią całą flotę, bądź znaczną jej część, albo sprzedają sami.

- Miałem na placu 150 aut w jednakowym kolorze - mówi Jacek Ciołkowski z komisu Pol- Car w Olsztynie. - Były to różne modele, od Fiatów Seicento po VW Transportery T4. Przebieg wynosił przeważnie 150-200 tysięcy kilometrów. Takie auta komisy kupują na specjalnie organizowanych dla nich aukcjach ofertowych, w pakietach. Na przykład w pakiecie jest 10 egzemplarzy, z czego siedem bez większych zastrzeżeń, dwa w dobrym stanie i jeden gorszy. Płacę za pakiet, a więc taką samą kwotę za każdą sztukę. Nawet jeżeli nie zarobię na tych gorszych, to i tak mi się to opłaca.

Tak więc możesz mieć kłopot bogactwa wyboru. Możesz stanąć przed dylematem - które auto wziąć z kilkunastu identycznie wyglądających. Jak przyznaje Jacek Ciołkowski, kupujący zwracają wtedy uwagę na szczegóły. Ten ma lepiej wyglądające wnętrze, ale także rysy na masce, tamten najmniejszy stan licznika, ale pognieciony nieco błotnik. Regułą jest, że w poleasingowych autach drobne uszkodzenia karoserii nie są usuwane. To zaleta, bo widzisz, co bierzesz i w jakim stanie, ale jednocześnie wada, bo musisz zaraz sfinansować naprawę blacharsko-lakierniczą.

AUTA POLEASINGOWE:

plus młody wiek auta
pluspotwierdzony przebieg i historia serwisowania
plusmożesz wybrać najlepszy z podobnych egzemplarzy

minus duże przebiegi
minusprzy aukcjach ograniczona możliwość próbnej jazdy
minus rzadko trafiają się nietuzinkowe modele i wersje

UWAŻAJ NA:

  • CENY - z reguły są podawane netto, więc do zapłaty jest 23% więcej (VAT)
  • OCENĘ STANU TECHNICZNEGO, nawet jeżeli pod dokumentem podpisał się rzeczoznawca - z reguły jest to tylko ocena (ogólna) a nie ekspertyza (dokładna)
  • ADNOTACJE I PIECZĄTKI Z SERWISÓW - sprawdź, czy na pewno wszystkie są z ASO, czy po gwarancji auto nie odwiedzało innych warsztatów
  • BADANIE TECHNICZNE - ani leasingobiorca, ani leasingodawca raczej nie zrobią go w aucie przeznaczonym do sprzedaży
  • DATY NA UMOWIE KUPNA-SPRZEDAŻY od prywatnej osoby, która tym autem jeździła we flocie, zapisz datę prawdziwą a nie pół roku późniejszą

Poza zwykłymi komisami są też firmy wyspecjalizowane w obrocie pojazdami po leasingu i długoterminowym wynajmie, takie jak na przykład Autociti z Warszawy.

- Niektóre trafiające do nas auta przejechały zaledwie po 20 tysięcy kilometrów - zaznacza Wojciech Zawitkowski, współwłaściciel Autociti. - I w tych, i w innych, o większym przebiegu, podstawową zaletą jest pełna ewidencja przeglądów, napraw, przebiegu. Nie należy obawiać się, że są to zaniedbane auta. Moim zdaniem kierowcy flotowi często dbają o nie lepiej niż indywidualni.

Aukcja w internecie
Najwygodniejsza forma. Teoretycznie, możesz nabyć auto pozostając w domowych pieleszach. Teoretycznie, bo kupowanie używanych samochodów wyłącznie przez sieć, bez oglądania ich w "realu", przeczy motoryzacyjnym zwyczajom, także zdrowemu rozsądkowi. Dlatego organizatorzy aukcji - są nimi firmy leasingowe, a czasem inne, wyspecjalizowane w takim handlu - bez problemu umożliwiają oględziny, próbną jazdę, a nawet sprawdzenie w serwisie, oczywiście nieodległym od miejsca postoju auta. Jednak bywa, że jazda ogranicza się do krążenia po parkingu.

3 lata

zazwyczaj taki wiek mają poleasingowe auta

Niestety mają też przebiegi w granicach 100-200 tysięcy kilometrów. Z tego powodu można je jednak odkupić od firmy stosunkowo niedrogo.

Żeby uczestniczyć w internetowej aukcji, trzeba zarejestrować się na stronie www i założyć konto. Jeśli ktoś ma czas i ochotę, może licytować na bieżąco, przebijając pozostałych oferentów. Istnieje też inna możliwość, przynajmniej w niektórych wypadkach. Otóż możesz od razu zaproponować maksymalną cenę, za którą chcesz kupić auto. Inni jej nie widzą; orientują się, że jest, po tym, że internetowy serwis automatycznie ich przelicytowuje o jedno postąpienie, np. o 200 złotych. Jeżeli Twoja cena nie zostanie przez nikogo przebita, samochód jest Twój, ale płacisz najwyższą kwotę zaoferowaną przez innego uczestnika licytacji (czyli niższą od Twojej maksymalnej). Przykładowo - auto wystawione jest za 10 tys. zł, proponujesz maksymalną cenę 13 tys. zł, w czasie aukcji inni zatrzymują się na 12 tys. zł. Kupujesz auto właśnie za 12 tys. zł netto. Netto, bo z cenami należy uważać, zwłaszcza jeśli ktoś nigdy nie prowadził firmy; podawane są przeważnie kwoty netto. A więc samochód z naszego przykładu kosztuje 10 tys. zł netto, czyli 12,3 tys. zł brutto (z 23-procentowym podatkiem VAT), a suma do zapłacenia 12 tys. zł netto to 14,76 tys. zł brutto. I tyle trzeba przelać na konto organizatora licytacji.

Oczywiście, gdy kupujesz osobowe auto na firmę, odliczysz VAT, czyli 60% tego podatku, lecz nie więcej niż 6000 zł. Prywatnemu nabywcy faktura przyniesie korzyść w postaci 2% ceny auta. Bo nabywając od firmy (np. towarzystwa leasingowego czy komisu) nie płacisz 2% podatku od czynności cywilno-prawnych.

Tekst Jacek Dobkowski, zdjęcie Shutterstock

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Auta flotowe raczej odradzam, choć opinię tą mam w oparciu o konkretną firmę flotową. Te naprawdę zadbane egzemplarze trafiają bezpośrednio do użytkowników, którzy mają prawo pierwokupu, a to co nie znajduje nabywców trafia na rynek. Zdawałem ostatnio AURIS'a 1.4 D4D - 3 latek, przebieg 90k km (nie kręcony), ale... polityka niektórych flot niestety nie jest taka kolorowa. Wszystkie naprawy najlepiej u Pana Zdzisia w stodole, bo tanio, nawet wizyty w ASO są robione po najniższych kosztach, olej TYLKO mineralny, bo przecież najtańszy, a serwis zazwyczaj polega na tym, że jak usterka nie przyczyni się do tego, że się zabijesz, to raczej nie będzie usunięta. A ceny ? Ofertę, którą dostałem na Aurisa była praktycznie jak ceny rynkowe, więc trudno mówić o tym okazja.Teraz testuję inną flotę i muszę przyznać, że na razie wygląda to zupełnie inaczej, tzn. tak jak powinno być.
    HOYNA, 2012-01-16 21:58:41
  • avatar
    zgłoś
    Wolałbym kupić 3-4 auto z prawdziwym przebiegiem 120-160 tys km, ale zadbane z pełna historią serwisową, niż ze skręconym przebiegiem na 70 tys km bez żadnej historii i z niewiadomego źródła pochodzenia (handlarz).A tak przy okazji, to chciałbym przypomieć wszystkim, że okazje co prawda się czasami zdarzają, ale jest to 1 auto na 1000 sprzedawanych, a nie co drugie Także nie wierzcie z cuda i pamiętajcie, że za niską ceną kryją się pewne niedoskonałosci i są to albo duży relany przebieg, albo powypadkowa przeszłość, albo ogłone zaniedbanie auta. Nie ma siły abt ktos sprzedał porządne, zadbane, bezwypadkowe auto z pełną hisdtoria serwisową za połowę jego wartości. Ajuz na 100% takiego auta nie opłaciłoby sie handlarzowi sprowadzac do Polski,. Także przemyslcie czy naprawdę warto kierowac się ceną przy zakupie aua uzywanego i czy warto zwracac uwage na najtańsze egz. z danego rocznika opisane jako bezwypadkwe perełki z zmałym przebiegiem
    Big1, 2012-01-16 14:30:30
  • avatar
    zgłoś
    Po leasingu, po wynajmie. Możesz szukać takich samochodów bezpośrednio u osób, które nimi jeździły oraz w niektórych komisach czy na internetowych aukcjach. Z reguły mają potwierdzoną historię, nie więcej niż trzy lata i - niestety - duży przebieg.
    auto motor i sport, 2012-01-16 11:13:25
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij