Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.7

Ubezpieczenia – leczenie naiwności

Autocasco. Jest przydatne, ale wcale nie chroni przed skutkami każdej kolizji, czy kradzieży. Zobacz, jak ubezpieczyciele próbują uchylić się od odpowiedzialności i przeciwdziałaj zawczasu.

2011-01-14
ubezpieczenie Dokąd po poradę?Wiele odpowiedzi na szczegółowe pytania znajdziesz na stronie Rzecznika Ubezpieczonych, www.rzu.gov.pl. Wybierasz kolejno: Vademecum ubezpieczonego, Pytania i odpowiedzi, Ubezpieczenia majątkowe - pojazdów autocasco (AC). Na tej stronie są także informacje o telefonicznych dyżurach ekspertów od ubezpieczeń. Możesz starać się o poradę u miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumentów albo w jednej z organizacji konsumenckich, np. w Federacji Konsumentów, www.federacja-konsumentow.org.pl

 

Autocasco (AC) jest dobrowolnym ubezpieczeniem, podczas kontroli policjant żąda tylko dokumentu związanego z OC - ubezpieczeniem odpowiedzialności cywilnej. Generalnie AC polecamy. Żeby mieć spokojną głowę, żeby nie bać się skutków byle kolizji (może być z Twojej winy), żeby nie wyglądać codziennie rano przez okno z drżeniem serca, czy przypadkiem nie ukradli ukochanych "czterech kółek". Jednak z AC wiążą się niespodzianki, tym bardziej że można wybierać jego różne warianty, różniące się zakresem ochrony i sposobem likwidacji szkody. Podpowiadamy, jakie mogą to być kruczki.

"Spodziewam się, że AC ochroni mnie przed wszelkiego rodzaju losowymi zdarzeniami, również przed moim roztargnieniem."
Tak dobrze, niestety, nie jest. Konkretne zdarzenia, wyłączone spod odpowiedzialności ubezpieczyciela, trzeba sprawdzić w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU). Z pewnością AC nie zastępuje zdrowego rozsądku. Jeżeli zostawisz otwarte auto, z włączonym silnikiem, wyskoczysz na zakupy i auto ci ukradną, odszkodowania nie dostaniesz. Nie będzie go również, gdy pozostawisz samochód na całą noc na parkingu pod blokiem, bez zamkniętych drzwi. Rozdziałowi OWU o wyłączeniach odpowiedzialności przyjrzyjmy się szczególnie dokładnie. Ubezpieczyciele wykazują się pomysłowością, że hej! Oto garść przykładów.

I tak Compensa nie odpowiada za szkody powstałe w wyniku "działania wiatru o prędkości mniejszej niż 17,5 m/s", czyli 63 km/h. Prędkość ta powinna być potwierdzona przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, a jeżeli nie ma "stacji pomiarowej w miejscu szkody, należy brać pod uwagę stan faktyczny i rozmiar szkód w miejscu ich powstania, świadczące wyraźnie o prędkości wiatru". Cudnie! A więc gdy wiatr dmuchał silnie, ale poniżej 17,5 m/s, nie dostaniesz odszkodowania na przykład za dach wgnieciony przez spadający konar.

Jazda po zmroku bez świateł mijania, otworzenie się maski silnika albo drzwi z powodu ich niedomknięcia, stoczenie się auta, które nie było zabezpieczone za pomocą hamulca ręcznego lub w inny sposób - to przypadki z Link 4, i to z wersji rozszerzonej. Uszkodzenie silnika w wyniku zassania wody wyszczególnia Generali i PTU. Jeszcze dalej idą Ergo Hestia i MTU, pisząc w OWU o uszkodzeniach spowodowanych wstrząsami na nierównościach dróg. Podobne kruczki wynajduje Warta: pogorszenie się stanu technicznego wskutek długotrwałego postoju oraz wadliwy dobór lub montaż instalacji gazowej. Ciekawe, że czasem autocasco nie chroni pojazdu wstawionego do komisu (Benefia) albo przekazanego jakiejkolwiek osobie trzeciej w celu odsprzedaży (Link4).

Zwróć uwagę, czy są w OWU zapisy o zmniejszeniu odszkodowania, gdy przekroczyłeś przepisy. Link4 grozi obcięciem do 30%, gdy jechałeś za szybko o ponad 30 km/h, złamałeś zakaz wyprzedzania, przejechałeś podwójną ciągłą albo rozmawiałeś przez komórkę bez zestawu głośnomówiącego.

Wszyscy praktycznie ubezpieczyciele umywają ręce, gdy samochód doznał uszkodzenia podczas wojny, stanu wojennego, strajków, aktów terroryzmu, aktów sabotażu. Wielu dorzuca zamieszki, wewnętrzne niepokoje, trzęsienia ziemi, blokady dróg (jeżeli pojazd był używany do blokowania), niektórzy także działanie energii jądrowej, promieni laserowych, pola magnetycznego i elektromagnetycznego, zniszczenie ogumienia.

Z kolei takie sprawy jak kierowanie po alkoholu czy narkotykach albo używanie pojazdu jako narzędzia przestępstwa są oczywiste i nie powinny dziwić.

 

"Wielu moich znajomych porównuje ceny w Internecie i kupuje najtańsze AC. Każdy chce przecież zaoszczędzić, zamierzam zrobić tak samo."
Przy wybieraniu AC nie należy kierować się tylko jego ceną, bardziej trzeba patrzeć na zakres ochro- ny i zasady wypłacania odszkodowań. Ba, łatwo napisać, trudniej zrealizować, zwłaszcza że OWU to kilkanaście stron lektury, niekiedy zapisanych drobnym drukiem, jak w przypadku PZU. Ale warto i trzeba zadać sobie ten trud, żeby, w razie (odpukać!) szkody, nie doznać rozczarowania.

"Miałem samochód warty 50 tysięcy w momencie kradzieży. Ubezpieczyciel wypłacił mi tylko 40 tysięcy. Gdy zaprotestowałem, okazało się, że zgodziłem się na udział własny 20 procent."
Udział własny zmniejsza składkę, ale w takim samym procencie zmniejsza także przyszłe odszkodowanie. Wojciech Rabiej z internetowej porównywarki rankomat.pl: - Część towarzystw nie informuje otwarcie, że ubezpieczenie zawiera udział własny. Dlatego trzeba być czujnym i porównywać zakres polis, bo tylko to uchroni nas przed błędną decyzją. Szczególnie w przypadku drogich samochodów strata finansowa może okazać się wówczas bardzo, bardzo bolesna.

 

"Sądziłem, że moje auto zostanie naprawione w ASO i że będą użyte oryginalne części. Tymczasem ubezpieczyciel chce mi wypłacić pieniądze, które wystarczą na naprawę w niezależnym warsztacie, z częściami gorszej jakości."
W tej sytuacji chodzi o tzw. wariant kosztorysowy i jeżeli został on wybrany, ubezpieczyciel ma prawo tak postąpić. Generalnie są dwa warianty likwidowania powypadkowej szkody, przyjęte wcześniej w umowie ubezpieczenia: serwisowy (warsztatowy) i kosztorysowy, zwany też zwodniczo optymalnym. W pierwszym pieniądze zazwyczaj trafiają bezpośrednio do warsztatu naprawczego, ubezpieczyciel płaci za oryginalne części. Jest to najbardziej wygodne, zwłaszcza dla posiadaczy aut na gwarancji. W drugim, czyli kosztorysowym, dostajemy odszkodowanie i gdzie zreperujemy pojazd, to już nasza sprawa. Powszechne jest wliczanie cen elementów o porównywalnej jakości, a więc tańszych od oryginalnych i, jak sama nazwa wskazuje, niekoniecznie tak samo dobrych. To nie wszystko. Każdy stosuje tabele amortyzacji części, czyli ich eksploatacyjnego zużycia. Oznacza to jedno - mniejsze odszkodowanie za części, nawet o 60 procent. Kością niezgody może stać się podatek VAT. Niektórzy ubezpieczyciele biorą pod uwagę ceny części netto, czyli bez podatku VAT. Kontrowersje dotyczą również stawki roboczogodziny. Ubezpieczyciele zaniżają ją nagminnie. Co robić, gdy ubezpieczenie może nie starczyć na naprawę? Zebrać informacje i udowodnić, że na Twoim terenie stawka jest wyższa, niż wyliczył to sobie ubezpieczyciel.

"Tego się nie spodziewałem! Po wypadku moje auto nie nadaje się do niczego. Towarzystwo, w którym się ubezpieczyłem, wypłaciło 70% jego wartości, a resztę mam uzyskać ze sprzedaży wraku. Dlaczego oni tak postępują?"
Dlatego, że wiele polis AC zawiera pojęcie szkody całkowitej. Ma ono zastosowanie, gdy koszt naprawy przekracza 50-80 procent (są stosowane różne granice) wartości pojazdu. Towarzystwa wypłacają wówczas odszkodowanie pomniejszone o pozostałości, czyli o wrak. Żeby odzyskać równowartość auta sprzed wypadku, trzeba sprzedać rozbitka! Zazwyczaj ubezpieczyciele pomagają w tych transakcjach, choć jeszcze kilka lat temu działo się inaczej. Ale koszt naprawy - do ustalenia szkody całkowitej - często obliczają w sposób najbardziej dla siebie korzystny. Nic nie obcinają, biorą pod uwagę wszystkie składniki w maksymalnej wysokości, a więc podatek VAT, maksymalne stawki roboczogodziny, ceny części według wariantu serwisowego, czyli części oryginalnych.

"Ukradli mi wkłady do lusterek, elektrycznie regulowanych i podgrzewanych. Mam drogie AC, w pełnej opcji że tak powiem, ale ubezpieczyciel nie chce nic zapłacić tłumacząc się jakąś franszyzą. Jak tak można?!"
Sorry, można. Zawsze istnieje minimalna granica szkody, zwana franszyzą integralną. Waha się ona od 300 zł do 500 zł. Za szkody poniżej tej wartości odszkodowania nie będzie.

"Zamierzam pojechać do rodziny na Ukrainie. Nie wiem, czy AC będzie tam ważne."
Najprawdopodobniej nie. Z reguły AC w takich krajach na wschodzie, jak Ukraina, Białoruś, Rosja, Mołdawia wymaga dopłaty. Poza tym nie zawsze można wykupić ubezpieczenie od kradzieży.

"Mamy wolny rynek, wiele rzeczy się negocjuje. Mogę więc negocjować warunki AC?"
Niestety nie. Wątpliwości rozwiewa Krystyna Krawczyk, dyrektor Biura Rzecznika Ubezpieczonych: - W praktyce to zakład ubezpieczeń przygotowuje dla indywidualnego odbiorcy gotowe warunki umowy, a ten przystępuje do gotowego wzorca lub szuka odmiennie ukształtowanych warunków umownych u innego ubezpieczyciela. Indywidualne ukształtowanie umowy ma zazwyczaj miejsce wówczas, gdy ubezpiecza się na przykład flotę, czyli większą liczbę pojazdów, albo tworzy się kompleksowe programy ubezpieczeniowe, czyli gdy ubezpieczeniem obejmowana jest firma, w skład której wchodzi wiele elementów majątkowych oraz pracowników.

"Nie kupiłem AC, a teraz, po kradzieży auta, poniosłem duże straty. Czy tylko ja jestem tak nierozsądny?"
Nie. Na AC decyduje się zaledwie około 30 procent kierowców w Polsce. Dlaczego tak mało? Po pierwsze, średni wiek samochodu w naszym państwie to kilkanaście lat a niektórzy ubezpieczyciele nie proponują polis AC dla ponad 10-letnich aut. Po drugie, brak AC wynika z oszczędności i kierowania się zasadą, że jakoś to będzie. AC w praktyce występuje zawsze przy nowych samochodach branych na kredyt czy w leasing. Cesja praw z umowy AC jest wszak jednym z warunków kredytu albo leasingu.

Tekst Jacek Dobkowski
amis 1/2011

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Autocasco. Jest przydatne, ale wcale nie chroni przed skutkami każdej kolizji, czy kradzieży. Zobacz, jak ubezpieczyciele próbują uchylić się od odpowiedzialności i przeciwdziałaj zawczasu.
    auto motor i sport, 2011-01-14 09:43:08
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij