Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.1

Używane samochody osobowe

Kupujemy używane. Na rynku wtórnym roi się od aut najróżniejszego kalibru, z różnych roczników i w bardzo różnym stanie. Przejrzeliśmy ogłoszenia w internecie, odwiedziliśmy komisy i salony dealerskie - podpowiadamy, gdzie szukać najlepszych ofert i jak nie dać się nabrać na triki nieuczciwych sprzedawców.

2012-06-11

Internet, czyli setki tysięcy ofert
Najbardziej popularne serwisy z anonsami o sprzedaży samochodów z drugiej ręki to otomoto.pl, należący do Grupy Allegro - 240 tys. ogłoszeń; gratka.pl - 64 tys.; autotrader.pl - 49 tys.; dane z jednego dnia (auta osobowe). Bez mała wszystkie auta sprzedawane w Polsce są obecne w sieci. Niezależnie od tego, czy wystawia je handlarz importujący samochody z Zachodu, komis, prywatny właściciel, dealer, bank z windykacji czy towarzystwo leasingowe. Jedynie samochody sprzedawane przez komorników sporadycznie goszczą na stronach www. Są także egzemplarze stojące w państwach zachodniej Europy albo w USA i ściąga się je dopiero, gdy znajdzie się chętny.

Gorzej, że opis w ogłoszeniu często nie zgadza się ze stanem faktycznym pojazdu. I raczej żadna w tym wina portali, takie są zwyczaje handlarzy. Zasłanianie rejestracji ma uniemożliwić znalezienie tego samego egzemplarza na zachodnich stronach, bo wtedy okazałoby się, że nagle gdzieś stracił kilkadziesiąt, jak nie więcej, tysięcy kilometrów przebiegu. A sformułowania mające zachęcić do transakcji, z "bezwypadkowością" na czele, są tak nadużywane, że nie ma co nimi zawracać sobie głowy. Według niektórych sprzedających nawet poważne zdarzenia, o ile podłużnice nie wymagały prostowania, nie naruszają "bezwypadkowości" auta. Ba, jednym z trików jest podawanie numeru VIN, żeby przyszły nabywca mógł sprawdzić samochód. I rzeczywiście, wszystko gra, tylko że VIN nie dotyczy... sprzedawanego egzemplarza. Oferujący auto liczy, że w zamieszaniu związanym z kupnem i sprzedażą może nie każdy będzie porównywał VIN-u z ogłoszenia z tym, jaki faktycznie ma auto.

Ceny wywoławcze są w internecie wyższe o 10-15 procent od transakcyjnych. W przypadku ogłoszeń prasowych różnice są mniejsze, przeważnie do 10%.

Właściciel, czyli wyprawa po jedną sztukę
Przeważnie w ten sposób kupuje się samochody, które jako nowe wyjechały z polskich salonów, bezwypadkowe, z pełną historią serwisów i napraw. Nie bądźmy pesymistami, tego rodzaju okazy istnieją. Posiadacz takiego auta nie będzie jeździł nim po giełdach - w ogóle giełdy odradzamy, to targi starzyzny - czy wstawiał do komisu zawalonego pojazdami z Zachodu. Poczeka na zainteresowanych w domu. Samochód będzie droższy co najmniej o kilka procent w porównaniu z "czterema kółkami" importowanymi z Zachodu, ale warto dać więcej za pewny egzemplarz.

Oczywiście właściciele sprzedają także auta starsze, które przeszły przez niejedne ręce. Główna uciążliwość dla kupującego - jeśli ogłoszenie było przesadzone i samochód okaże się niewart zainteresowania, to czasami cały dzień zmarnowany na podróż.

 

Komis, czyli import z zachodu
Część właścicieli komisów sprowadza auta z zagranicy, ewentualnie współpracuje z handlarzami. Nie bądź więc zdziwiony, że niejeden komis przypomina oferty internetowe, tyle że w "realu". Z daleka (i w komputerze) ładnie, pięknie, ale już pobieżne oględziny mogą zniechęcić. Podniszczone wnętrza, popękana szpachla na blaszanych elementach, niekompletna dokumentacja. O prawdziwość stanu licznika już nie pytamy - tacy naiwni nie jesteśmy. Tak zwana korekta przebiegu to dla nieuczciwego sprzedawcy wydatek od 60 zł, do 400 zł w skomplikowanych przypadkach. A skręcenie liczników w kilku autach kosztuje mniej od sztuki.

Rzecz jasna są różne komisy. Nie wszystkie handlujące sprowadzanym towarem należy omijać. Istnieją takie, które nastawiły się na samochody z polskiej sieci dealerskiej. Poziom oferty jest naprawdę wysoki. Trafiają się w nich egzemplarze importowane prywatnie, ale jako uzupełnienie oferty.

Komis u dealera, czyli prawie salon
Samochody kupione jako nowe u krajowych dealerów nierzadko trafiają do dealerów (niekoniecznie tych samych) jako używane. Ktoś oddaje stary samochód w rozliczeniu i w tym samym salonie kupuje nowy. Podobnie jak w przypadku najlepszych komisów, auta sprowadzane zza granicy na pewno w komisach dealerskich nie dominują. Zazwyczaj na placu stoją samochody tych marek, na które dealer ma autoryzację. Jakby nie patrzeć, kupujesz w profesjonalnym salonie, korzystasz z kredytów i ubezpieczeń niewiele mniej atrakcyjnych, niż te oferowane na zakup nowego auta. Ale nie ma nic darmo, takie samochody kosztują więcej, niż nabywane bezpośrednio od pierwszych właścicieli.

W przypadku niektórych marek można w salonach kupić używane - zazwyczaj nie starsze niż roczne - zadbane samochody oficjalnie sprowadzone z Zachodu. Są to auta wykorzystywane na przykład przez pracowników koncernów, ale także wzięte z wypożyczalni. Najwięcej takich pojazdów ma BMW w ramach programu Premium Selection, a z mniej prestiżowych Peugeot - Używany Gwarantowany. Są wśród nich również auta z polskich salonów.

Inni importerzy również prowadzą programy sprzedaży pojazdów z drugiej ręki, z reguły z polskiego rynku, z pełną historią serwisową, o przebiegu poniżej 120-150 tysięcy kilometrów, poddanych dokładnemu sprawdzeniu. Możesz więc znaleźć na placu samochody z programu i spoza niego, mniej zadbane. Przykłady: Audi Select Plus, Fiat (oraz Alfa Romeo, Lancia) Autoexpert, Opel G2, Renault Samochody Używane, Skoda Sprawdzone Auto, Toyota Pewne Auto, Volkswagen Select, Volvo Selekt.



JAK KUPOWAĆ AUTO - KROK PO KROKU

1 Policz pieniądze
Dysponując określoną kwotą, nie możesz wydać jej co do grosza na używany wehikuł. Bo nie wystarczy Ci na paliwo. A zupełnie serio, musisz wziąć pod uwagę koszty doprowadzenia auta do pełnej sprawności, ubezpieczenie OC (najlepiej z AC i NW), rejestrację, także obciążenie budżetu ewentualnymi ratami. Zobacz, jak to wygląda na przykładzie VW Golfa IV 1.9 TDI (110 KM) z 2000 r. o przebiegu 250 tys. km, za 12 550 zł.
Wymiana oleju, opon, klocków hamulcowych z przodu, paska rozrządu, filtra powietrza, serwis klimatyzacji - 3412 zł.
Ubezpieczenie w pełnym zakresie kosztuje 1190-1505 zł, samo OC 574-1044 zł dla 40-letniego mężczyzny mieszkającego w Warszawie, mającego maksymalne, 60-procentowe zniżki na OC i AC (wg rankomat.pl). Uwaga - od 11 lutego br. umowa OC kupionego auta nie ulega automatycznie przedłużeniu, ulega rozwiązaniu z upływem okresu, na który została zawarta przez poprzedniego właściciela. Koniec z podwójnym OC, ale trzeba samemu pilnować terminów.
Rejestracja - od 81 zł do 256 zł.
Razem, z ubezpieczeniem i rejestracją, 4067-5173 zł.
Pożyczka na auto 10 tys. zł na 3 lata - raty 341 zł miesięcznie, czyli łącznie trzeba oddać bankowi 12 276 zł, więc koszt kredytu wyniesie 2276 zł (pekao.com.pl).

2 Sprawdzenie na postoju
Idealnie byłoby, gdyby auto wyglądało prawie jak nowe. Takie polecamy, każdemu i zawsze. Warto mieć ze sobą rzeczoznawcę (200-500 zł) lub doświadczonego mechanika.
Jak nowe, czyli:
- nic nie kapie; wyjątkiem - woda skraplająca się z klimatyzacji;
- lakier jednakowy na wszystkich metalowych częściach, oglądany pod słońcem, ze słońcem i w cieniu;
- szczeliny między elementami karoserii małe i jednakowe na całej długości;
- fotele i kanapy niewygniecione, zwłaszcza siedzisko fotela kierowcy;
- plastiki w środku niepopękane, nieodbarwione, bez poważnych rys;
- oba kielichy przedniego zawieszenia z jednakowymi uszczelnieniami z mas elastycznych, takimi samymi jak w autach w salonach;
- pod wykładzinami w bagażniku nie ma wilgoci ani wody.

3 Jazda próbna i 7 objawów
Jeżeli sprzedawca z komisu bądź właściciel auta nie chcą do niej dopuścić albo bardzo ją skracają, daj spokój. Zainteresuj się innym pojazdem. Każdy model ma specyficzne cechy, ale nie powinno być żadnego z siedmiu objawów:
- wysoki, falujący hałas dochodzący od układu jezdnego - auto po wypadku;
- mocne ściąganie na bok - auto po wypadku;
- metaliczne dźwięki dochodzące z silnika - zbliża się poważny remont (np. panewki wału korbowego);
- terkotanie przy ruszaniu na skręconych kołach (przedni napęd) - przeguby napędowe do wyrzucenia;
- stuki zawieszenia na nierównościach - do wymiany łączniki stabilizatora lub/i końcówki drążków kierowniczych;
- zbyt mocne i długie kołysanie nadwozia na nierównościach - niesprawne amortyzatory;
- kolorowe spaliny - białe zwiastują uszkodzenie uszczelki pod głowicą, niebieskie - pierścieni tłokowych albo turbosprężarki, czarne - wtryskiwaczy paliwa.

4 Umowa i rękojmia
W umowie kupna-sprzedaży muszą się znaleźć dane dotyczące samochodu (stan licznika, koniecznie numer VIN) oraz stron transakcji (PESEL, adres zameldowania, rodzaj i numer dokumentu tożsamości i przez kogo wydany; nie zaszkodzi podać NIP). Często spotykane formułki, że stan techniczny jest nabywcy znany, są bez większego znaczenia. Kiedy osoba fizyczna kupuje od osoby fizycznej, w grę wchodzą ogólne przepisy dotyczące rękojmi za wady fizyczne - określone w kodeksie cywilnym (art. 556-576). Rękojmia za wady fizyczne obowiązuje przez rok (art. 568). Sprzedającego trzeba powiadomić o wadzie w ciągu miesiąca od jej wykrycia (art. 563).
Możesz żądać:
- odstąpienia od umowy albo
- obniżenia ceny (art. 560).
Jednakże nie możesz od umowy odstąpić, jeżeli sprzedawca niezwłocznie wymieni rzecz wadliwą na rzecz wolną od wad (raczej nierealne przy używanym aucie) albo niezwłocznie usunie wady.

5 Faktura i niezgodność z umową
Gdy kupujesz od firmy, na przykład od komisu, dostaniesz tylko fakturę. Jako konsument jesteś chroniony przez 2 lata przepisami o odpowiedzialności z tytułu niezgodności towaru z umową (ustawa o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej, z 27 lipca 2002 r.). Jeśli przedmiotem sprzedaży jest rzecz używana, strony mogą skrócić 2-letni termin, jednak nie poniżej 1 roku. W razie wykrycia niezgodności towaru z umową, np. istotnej usterki pojazdu, możesz złożyć reklamację w ciągu 2 lat od zakupu, jednak nie później niż 2 miesiące od wykrycia tejże niezgodności.
Możesz żądać:
- doprowadzenia samochodu do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę albo
- wymiany na nowy (nierealne przy samochodzie używanym).
Gdyby naprawa okazała się niemożliwa lub bardzo kosztowna, możesz domagać się "stosownego" obniżenia ceny lub odstąpienia od umowy.

6 Urząd skarbowy i rejestracja
Możesz od razu auto przerejestrować (masz na to 30 dni). Nie ma już obowiązku opłacenia najpierw 2% w urzędzie skarbowym (masz na to 14 dni) - chodzi o kolejność załatwiania formalności. Jeżeli kupiłeś samochód od osoby fizycznej, wypełniasz w urzędzie skarbowym druk PCC-3 i płacisz 2% podatku od wartości rynkowej. Uwaga! - jeżeli urzędnik uzna, że kwotę w umowie zaniżono, podwyższy zadeklarowaną wartość auta. Jeżeli kupiłeś od firmy, udajesz się tylko do wydziału komunikacji, bo w tej sytuacji nie płacisz tych 2%. W wydziale komunikacji wydasz:
- 81 zł - auto kupione w Polsce, zarejestrowane w Twoim powiecie;
- 180,50 zł - auto kupione w Polsce, spoza Twego powiatu;
- 256 zł - auto sprowadzone z zagranicy, z UE i spoza UE.

 

IMPORT Z USA, CZYLI DROŻYZNA
Nie rób tego sam, powierz zadanie fachowcom. Do Ameryki daleko i ciągle wymagają tam wizy. Bardzo wiele zależy od kursu dolara. Trochę spadł, lecz nadal daleko mu do 2,6-2,8 zł, kiedy ściąganie aut zza Atlantyku nabiera głębszego sensu. Musisz uwzględnić koszty transportu do portu a potem statkiem, cło 10%, akcyzę 18,6% (większość silników ma ponad 2 litry), VAT 23%, opłatę portową, prowizję pośrednika i inne drobiazgi.

Najpewniejszym źródłem zakupu aut w USA są komisy przy salonach dealerów. Oferuje się tam pojazdy bezwypadkowe. I nikt nie cofa liczników.

Tekst Jacek Dobkowski

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Jaki jest sens wkładać pieniądze w używany samochód, skoro można mieć nowy. Nie mówię tu nawet o zakupie nówki z salonu, ale na przykład o wynajmie, który jest coraz bardziej powszechny. Ja wybrałem Panka. Jestem zadowolony.
    ~gracjan mizera, 2016-11-21 21:42:39
  • avatar
    zgłoś
    Problem jest taki, że większość aut dostępnych na rynku to właśnie wspomniane przez Ciebie "sieki" i najłatwiej się przed nimi chronić sprawdzając chociażby grubość powłoki lakierniczej. Owszem, odsiewa się w ten sposób również auta lekko puknięte - jak wspomniałeś zderzak, maska, błotnik - ale zmniejsza ryzyko wpakowania w "siekę". O ile cwany handlarz nie zastąpi uszkodzonych elementów drugimi, w tym samym kolorze, z innego rozbitka albo coś. Handlarze wciskając przez lata złom sami ukręcili na siebie bata - teraz wszyscy się boją i szukają dziury w całym. A jak poznać, że auto, które kupuję u Ciebie faktycznie miało tylko drobną naprawę blacharską, nie ma kranówy w chłodnicy, trocin w skrzyni, motodoktora w bloku i przekręconego licznika?Zgadzam się z wnioskiem - jak się człowiek najeździ za tymi "igłami" z ogłoszenia to ma w końcu dość i kupuje pierwsze lepsze padło dla świętego spokoju...
    esper, 2012-06-12 00:38:08
  • avatar
    zgłoś
    acha, więc nie kupujemy aut sprowadzanych zza granicy bo są porozbijane i mają cofane liczniki, kupujemy tylko te Polskie, którymi babka jeździła do kościoła bo miała do niego 500 metrów i była sparaliżowana.... fajnie Dobrze również że prywatnie ogłaszający się sprzedawcy/pierwsi właściciele aut nie cofają liczników, na pewno nie wiedzą gdzie to się robi, itd...Jestem jak najbardziej w temacie, jestem "handlarzem", Niektórzy by odrazu powiedzieli oszustem...Sprowadzam samochody z Belgii, sprowadzam w większości samochody "ZŁE" bo powypadkowe. Całych się nie czepiam.Odrazu tłumaczę dlaczego.pięcioletnie autko sprowadzone z belgii lub francji, a co gorsza z niemiec, bezwypadkowe, z przebiegiem mniejszym niż 150 tys od pierwszego właściciela to jest nonsens ceny takich aut są zazwyczaj 30% większe niż ceny takich aut w Polsce, do tego rejestracja, sprowadzenie. To jest kompletnie nie opłacalne.Aby sprowadzić auto z tych krajów i zmieścić się w +- Polskiej cenie giełdowej, to auto albo miało najechane conajmniej 200tys lub było rozbite....Więc kupując takie auto w Polsce, co lepiej wybrać, wyjechane czy powypadkowe?Nie wiem jak Wy, ale ja wybieram auto rozbite, bo mnie poprostu goowno obchodzi że został pomalowany błotnik, maska, zderzak, mam gdzieś grubości lakieru. Gdy kupuję takie auto w Belgii, nie muszę nim jeździć, nie muszę odpalać silnika, bo jestem pewny że ktoś nim jechał gdy był sprawny, rozbił i zostawił.Mam pewność że nie siedzi w nim nic innego niż pogięte blachy. Mam satysfakcję z tego żę kupiłem auto z niskim przebiegiem, w dobrej cenie.(nie mówie o tzw"siekach" z porzestawianą ramą " to rzeczywiście nie są później te same auta.Sprowadzam takie auta od kilkunastu lat, zostałem doświadczony, i sprzedaje auta tylko za gotówkę. Żadne zamiany!!!!!podaję kilka ostatnich przykładów.Peugeota 807 hdi 160tys km 2005r zamieniłem na 406 hdi 2001r, auto salonowe, Polskie, przebieg 170tys, umowy wypisane, pożegnałem się, jadę 50km moim nowym nabytkiem do domu, po 20km zaczęło śmierdzieć olejem w środku okazało się że ma w rzeczywistości ze 270-380tys km sprzedasjący byl miły, porządny, z mojego rodzinnego miasta Citroena berlingo 2008r zamieniłem na bmw 316i 98r, ładne, świeżo umyte, przebieg chyba oryginalny bo 240tys km, zaqdowolony wracam do domu, na drugi dzień patrze, a tu szpachla na dachu jest pęknięta, lecz na mokrym nie było tego widać... nie mogłeem go jakiś czas sprzedać, nadszedł czas mrozów, przyjechał kupiec, ogląda, ogląda, a tu zamarznięta woda w chłodnicy (kranówa) całe szczęście silnik się nie uszkodził to bmw było sprowadzone jako roczne, a następnie jeździło w jednej rodzinie.mam jeszcze dużo przykładów tego jak stryjek zamienił siekierkę na kijek Już nie mogę wyczytywać takich głupstw jakie są w artykule.... autor mąci tylko ludziom w głowie. Kupiec pojeździ po polsce, pojeździ, straci na mechanika 1000zł, swój tydzień z życia, nie znajdzie wymażonego auta autora, i w końcu kupi pierwszą lepszą furę, która wygląda jak nowa, bo jest tłusta z róźnych środków...nie wiem po co tyle pisałem, ale 90% dzisiejszych kupujących, nie wiedzą co to dobre auto.Patrzcie na grubości lakieru, a nie przejmujCie się mechaniką auta...nie chce mi się już pisać
    Matijas, 2012-06-11 21:16:17
  • avatar
    zgłoś
    Kupujemy używane. Na rynku wtórnym roi się od aut najróżniejszego kalibru, z różnych roczników i w bardzo różnym stanie. Przejrzeliśmy ogłoszenia w internecie, odwiedziliśmy komisy i salony dealerskie - podpowiadamy, gdzie szukać najlepszych ofert i jak nie dać się nabrać na triki nieuczciwych sprzedawców.
    auto motor i sport, 2012-06-11 10:56:31
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij