Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Zakup pod kontrolą

Stare powiedzenie głosi, że w życiu zmotoryzowanego są dwa szczęśliwe dni: kiedy auto kupuje i kiedy sprzedaje. Żeby się nie pomylić, starannie sprawdź samochód i jego dokumentację.  

2014-05-08

Handlarz to osobnik, który zawodowo sprowadza auta z zagranicy albo (i) ma komis w kraju i za wszelką cenę chce maksymalnie zarobić na używanym towarze takiej sobie jakości. Owszem, nie każdy prywatny importer czy właściciel komisu podsuwa klientom podpicowany złom, ale w kontaktach handlowych z nimi musisz być szczególnie czujny. Jeśli chcesz mieć większą pewność – o całkowitą trudno przy używanych autach – kupuj od prawdziwych pierwszych właścicieli, ewentualnie szukaj aut w komisach przy salonach dealerów. I zawsze bądź z kimś niezaangażowanym uczuciowo w transakcję, kto spojrzy na wszystko chłodnym okiem.

Powoli poprawia się stan używanych aut oferowanych do sprzedaży w Polsce. Zdaniem Wojciecha Baszyńskiego, rzeczoznawcy samochodowego, większość aut, które zjawiają się w autoryzowanych stacjach obsługi (ASO) na sprawdzenie przed transakcją rzeczywiście nadaje się do kupienia. Czasami coś trzeba naprawić, ale rzadkie są przypadki dyskwalifikacji ze względu na stan techniczny. Na taką kontrolę w ASO przyjeżdżają wprawdzie młodsze auta, w wieku 6-10 lat, jednak warto odnotować pozytywną tendencję.

 

Nie trzeba ASO, aby przekonać się, czy samochód jest bezwypadkowy – to największa obawa kupujących. Wystarczy pojechać do jakiegokolwiek serwisu, który ma dobre urządzenia do badania geometrii podwozia. Na geometrii wszystko wyjdzie, ale trzeba pamiętać, iż taki pomiar ma sens tylko w autach bez luzów w zawieszeniu. Na kolejnych stronach prezentujemy porady, jak nie dać się wykiwać przy kupnie auta z drugiej ręki. Poza podstawowymi sprawami, opisujemy historie mniej popularne: raporty związane z numerem VIN, odnotowywanie przebiegu na stacjach kontroli pojazdów, czy regionalne różnice w cofaniu liczników.

Gdzie najbardziej kręcą liczniki?
Najuczciwiej jest na Mazurach
Firma Motoraporter przygotowuje raporty o używanych autach. Jej eksperci często mają podstawy sądzić, że podawany przebieg badanych aut nie jest prawdziwy. Najwięcej zastrzeżeń mieli do samochodów sprzedawanych w woj. mazowieckim (55%), najmniej do tych z woj. warmińsko-mazurskiego – tylko 2%. Dalej są: świętokrzyskie (9%), lubuskie (9%), podlaskie (11%), śląskie (12%), podkarpackie (14%), kujawsko-pomorskie (14%), pomorskie (16%), lubelskie (17%), opolskie (30%), łódzkie (33%), małopolskie (35%), zachodniopomorskie (40%), wielkopolskie (45%), dolnośląskie (47%) i mazowieckie (55%). Średnia ogólnopolska wyniosła 44%.

– Większość naszych klientów deklaruje, że chciałaby kupić auto, które ma przebieg niższy niż 200 tys. km – mówi Marcin Ostrowski, prezes spółki Caliope, właściciela marki Motoraporter. – Nieuczciwi sprzedawcy wiedzą o tym i „korygują” licznik, zawile tłumacząc, że zmuszają ich do tego wysokie wymagania kupujących. Polskie prawo nie zakazuje cofania liczników. Karalne jest tylko nieinformowanie o tym kupującego. Szkoda, że sprzedawcy w większości przypadków nie „pamiętają” o przekazaniu tej istotnej informacji.

Od kogo kupować?
Szukaj pierwszych właścicieli
Jak poznać, że w internecie, niby prywatnie, ogłasza się handlarz? Prosto – mówisz przez telefon, że jesteś zainteresowany samochodem. „Ale którym?” – jeśli usłyszysz taką odpowiedź, na 99% to handlarz. – Samochód w dobrym stanie i niezbyt stary jest zawsze poszukiwany, ale droższy – mówi Jacek Gnoiński z Info-Eksperta, firmy wydającej katalogi z cenami używanych aut. Pierwszy właściciel to ktoś, kto kupił nowe auto u dealera w Polsce lub – znacznie rzadziej – za granicą. To najcenniejsze „źródło”. Uwaga, handlarze nadużywają określenia „pierwszy właściciel”, tłumacząc, że chodziło im o pierwszego właściciela w Polsce, a nie w ogóle, pisząc zaś „serwisowany w ASO” mają na myśli, że kiedyś był.

Zaznaczają też „kupiony w salonie” – bo przecież zawsze jest jakiś salon, a „skórzaną tapicerkę” wpisują ot tak, dla zwiększenia liczby odsłon. Czasami pierwszy posiadacz zostawia swój samochód w komisie, np. w rozliczeniu za nowy. Kupowanie tam auta jest bezpieczne, choć na pewno zapłacisz więcej. Dealer przyjmując auto do komisu sprawdza jego dokumenty i stan techniczny. Jednak sam też sprawdź, co się da.

Kupując auto z internetowego ogłoszenia od któregoś z kolei właściciela, na giełdzie, czy w zwykłym komisie, jesteś zdany na siebie. Unikaj superokazji, bo przeważnie kończą się superwydatkami. Oczywiście jeśli auto miało stłuczkę lub było przytarte, a nie jest naruszona jego konstrukcja, nie dyskwalifikuj go z góry. Jeżeli są faktury za naprawę, dowiesz się, co wymieniono albo reperowano.

Benzyna czy diesel?
Zależy od gustu i upodobań
Nasi eksperci są jednomyślni – wybór silnika benzynowego czy wysokoprężnego zależy od tego, co kto lubi i do czego się przyzwyczaił. Można tylko dodać, że kierowcy chcący mieć święty spokój z autem, powinni wybrać benzynowy, jako mniej kłopotliwy w eksploatacji. Z kolei amatorzy używanych diesli liczą na to, że utrata wartości dotknęła poprzednich właścicieli i że kiedyś łatwej będzie „ropniaka” sprzedać.

Jak benzyna, to z LPG czy bez LPG?
Sam zleć montaż instalacji
Czy lepiej kupić benzynowe auto już z LPG, czy bez gazu? Odpowiada Piotr Zatchij z Energy Gaz Polska w Warszawie, firmy od 10 lat zakładającej i serwisującej instalacje gazowe.

– Lepszym rozwiązaniem wydaje się samochód jeszcze bez instalacji. Jeśli jednak kupujemy auto na LPG, musimy sprawdzić dokumentację (homologacja instalacji i zbiornika), fakturę zakupu oraz przeglądy instalacji zapisane w osobnej książeczce serwisowej. Jeśli brak takich dokumentów, lepiej wycofać się z transakcji. Warto też podjechać do zakładu zajmującego się LPG, aby sprawdził poprawność doboru instalacji do konkretnego silnika i jej działanie (diagnostyka komputerowa), co kosztuje 50 zł.

Reduktor zużywa się zazwyczaj między 80 a 100 tys. km, jego wymiana to koszt 450-500 zł. Wtryskiwacze gazu należy wymienić po ponad 100 tys. km (wydatek 250-600 zł w silniku czterocylindrowym). Gdyby trzeba było wymienić zbiornik, wyłożymy ok. 500 zł. Najtrwalszym elementem instalacji jest elektronika. Widać więc, że bardziej opłaca się kupić auto i założyć „swoją” instalację – wiemy wtedy, co mamy w aucie, będą to elementy nowe i nowoczesne, na dwuletniej gwarancji bez limitu kilometrów, nierzadko z assistance. Będziemy też wiedzieć ile kilometrów przejechało auto z tą instalacją.

Dobrej klasy sekwencyjna instalacja (IV generacji) do czterocylindrowego silnika kosztuje 2700- 3000 zł, do sześciocylindrowego 3600-4500 zł, a ośmiocylindrowego 5100-6200 zł. I zawsze przed montażem LPG, niezależnie od stanu licznika, warto zdiagnozować silnik. Bo jeśli bierze olej, dymi, nie ma mocy, ma problemy z pracą na benzynie, to raczej nie warto go kupować. Z pewnością instalacja LPG nie wyleczy tego silnika, ale też nie przyspieszy jego zużycia.

Co ma wykazać jazda próbna?
Bez drgań i stuków
Znane są przypadki udanego zakupu auta bez jazdy próbnej, ale to wyjątki. Jazda musi być i to Ty musisz prowadzić auto. Generalnie nic nie powinno drgać i stukać, nawet w prostym konstrukcyjnie wehikule. Świadczyłoby to co najmniej o zaniedbaniach właściciela, a to też nie jest dobre dla auta, tak samo jak ściąganie na bok podczas jazdy na wprost.

Różna może być ocena i przyczyna objawów. Jeżeli coś łomocze z tyłu auta, to pół biedy jeśli jest to luźna półka nad bagażnikiem, ale znacznie gorzej, jeśli pokrywa bagażnika w pokrzywionej, powypadkowej karoserii. Diagnozę powinien postawić warsztat, najlepiej specjalizujący się w konkretnej marce. Uwaga, niektóre niepokojące odgłosy nie świadczą o żadnej anomalii w pracy jednostki napędowej. Mogą to być podwyższone obroty przy wypalaniu filtra cząstek stałych w dieslu albo ton silnika benzynowego przy zmianie faz rozrządu lub w pewnych zakresach obrotów. Ewentualne wątpliwości powinien rozwiać mechanik znający dany model auta i silnik.

Co sprawdzić na postoju?
Zobacz, co odbiega od normy
Wypatruj rys na lakierze, rdzawych czy brunatnych plam korozji, porównaj szerokość szpar między elementami karoserii i między prawą i lewą stroną auta, obejrzyj mocowania szyb, zderzaków i reflektorów. Poszukuj odstępstw od symetrii, nierównych spasowań, ułamanych elementów mocujących, śladów niechlujstwa – np. lakieru na gumowych uszczelkach.

Zajrzyj pod wykładzinę na dnie bagażnika w poszukiwaniu śladów naprawy blacharsko-lakierniczej i pod wykładzinę pod przednimi fotelami (do samej blachy), czy nie jest mokro. – Czasem uderzenie powoduje przestawienie podłużnic i odkształcenie ściany grodziowej, odwodnienie czołowej szyby nie działa jak powinno i woda spływa pod fotel kierowcy.

Na postoju załącz klimatyzację, ma działać, ma chłodzić. Tłumaczenie handlarza, że trzeba tylko ją nabić, oznacza że instalacja jest nieszczelna i wpierw trzeba klimę naprawić, a potem napełnić czynnikiem chłodzącym.

Jak rozpoznać auto z Anglii?
Wymiana wszystkiego jest nieopłacalna

Owszem, można perfekcyjnie przerobić auto z ruchu wyspiarskiego na kontynentalny, ale to za dużo kosztuje. Najszybciej poznasz „anglika” po rozkodowaniu numeru VIN oraz po klamkach i lusterkach zewnętrznych, jeśli nie zostały wymienione. Zamek w klamce będzie po stronie pasażera, a lusterka nie dadzą się dobrze ustawić z pozycji kierowcy. Przełączniki elektrycznych szyb po prawej, tak samo jak większe możliwości regulacji prawego fotela, czy niewłaściwe pole pracy wycieraczek świadczą o pochodzeniu z Wielkiej Brytanii. Pod maską „anglika” demaskują dorabiane, często miedziane przewody hamulcowe od serwa do pompy ABS-u oraz nieprawidłowe ułożenie wiązek elektrycznych.

Po czym poznać, że był wypadek?
Geometria to jest to
Pierwsze podstawy do obaw dają różne odcienie lakieru, co możesz zauważyć sam. Jednak najlepszym sposobem jest sprawdzenie geometrii podwozia (ok. 100 zł), o ile zawieszenie nie wykazuje luzów. Wszelkie przesunięcia, poza fabryczną tolerancję, świadczą o kolizji bądź wypadku. Dobrej klasy urządzenia do geometrii mają w pamięci dokładne wymiary wszystkich modeli spotykanych na polskich drogach.

Bardziej wymagający mogą zamówić pomiar na ramie do prostowania samochodów (250 zł). Tam nic się nie ukryje. Dokładne obejrzenie auta, zwłaszcza od spodu, da odpowiedź, czy przy wymianie elementów korzystano z punktów technologicznych producenta auta, czy robiono to na skróty, byle szybciej.

 

Warto skorzystać z miernika grubości lakieru nad blachą stalową bądź aluminiową (podkład, lakier, lakier bezbarwny). Warstwa grubsza niż fabryczna będzie na każdej lakierowanej części wymienionej w całości, a na starej i poszpachlowanej grubość będzie zmienna.

Ale warto wiedzieć, że wymieniane duże elementy, np. tylne błotniki, mogą być mniejsze niż fabryczne. Dla powypadkowych napraw przewidziano inne, dodatkowe linie podziału blach. Tak ma być, to nie oszustwo, czy przeoczenie. Tak więc blacharz łącząc elementy w innym miejscu niż roboty w fabryce musi nałożyć nieco szpachli. Inaczej byłoby widać fuszerkę. Miernik grubości lakieru oczywiście pokaże w tym miejscu o 300- 500 mikronów więcej.

Co zrobić, gdy auto ma wady?
Powołaj się na rękojmię lub niezgodność z umową
Kiedy osoba fizyczna kupuje auto od osoby fizycznej stosuje się przepisy kodeksu cywilnego (art. 556-576) dot. rękojmi za wady fizyczne. Rękojmia ta obowiązuje przez rok (art. 568). Sprzedającego musisz powiadomić o wadzie w ciągu miesiąca od jej wykrycia (art. 563). Możesz żądać odstąpienia od umowy albo obniżenia ceny (art. 560). Nie możesz odstąpić od umowy, jeśli sprzedawca niezwłocznie wymieni rzecz wadliwą na wolną od wad (przy używanym aucie to raczej teoria) albo niezwłocznie usunie wady.

Gdy kupujesz auto od firmy, np. od komisu (na fakturę), jako konsument jesteś chroniony przepisami o odpowiedzialności z tytułu niezgodności towaru z umową przez 2 lata (ustawa o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej z 27 lipca 2002 r.). Jeśli przedmiotem takiej sprzedaży jest rzecz używana, strony mogą skrócić 2-letni termin, jednak nie poniżej 1 roku. Nie musisz godzić się na to skrócenie. W razie wykrycia niezgodności towaru z umową (np. istotnej usterki pojazdu), możesz złożyć reklamację w ciągu 2 lat od zakupu, ale nie później niż 2 miesiące od wykrycia tejże niezgodności.

Możesz żądać doprowadzenia auta do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę albo wymiany na nowy (nierealne przy używanym aucie). Gdyby naprawa okazała się niemożliwa lub bardzo kosztowna, masz prawo domagać się „stosownego” obniżenia ceny lub odstąpienia od umowy.

Gdzie sprawdzić przebieg i VIN?
Zaświadczenie o stanie licznika auta – od 1 stycznia 2014
Od początku roku, po badaniu technicznym na stacji kontroli pojazdów właściciel auta otrzymuje pisemne zaświadczenie, na którym widnieje m.in. stan licznika km. Niestety, dane te gromadzi każda stacja osobno, nie ma ogólnopolskiego rejestru. Być może przebieg pojazdu będziesz mógł sprawdzić on line dopiero w 2016 r. Ale zawsze jako kupujący możesz domagać się okazania zaświadczenia z ostatniego badania technicznego, o ile nastąpiło w tym roku. – Jeśli go nie będzie, można podjechać z właścicielem pojazdu na stację, gdzie wykonano badanie i poprosić o wgląd w rejestr – doradza Marcin Barankiewicz, dyrektor biura Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów.

Dane pojazdu można też sprawdzić za pomocą numeru VIN. Jego profesjonalne rozszyfrowanie proponuje np. firma VIN-Info. Po rozkodowaniu numeru wiadomo, jaka jest marka i model auta, rodzaj silnika i paliwa, liczba drzwi, typ nadwozia, kolor, czasami wyposażenie, rok modelowy, czasami data produkcji, rodzaj skrzyni biegów, strona po której umieszczono kierownicę. Znając VIN można sprawdzić auto „na odległość”– twierdzi Sławomir Kozłowski z VIN-Info. – Gdy widzimy z rozkodowania, że to sedan, a na zdjęciu mamy kombi, to jest ryzyko, że numer został przeszczepiony z innego samochodu lub auto zespawano z kilku pojazdów. Ceny w VIN Info wahają się od 9,90 zł do 49,90 zł.

Gdzie zbadać historię auta?
ASO sporo ci powie
Przed zakupem najlepiej pojechać z właścicielem auta do ASO, tam wypytać o stan licznika podczas kolejnych wizyt i o całą historię serwisową. Obecność właściciela jest wskazana, bo niektóre ASO postronnym nic nie powiedzą. Dane dotyczą aut z polskiego rynku, z innych krajów Europy i z USA. Jeśli historia serwisowania w ASO urywa się trzy lata temu na 160 tys. km, a teraz na liczniku widnieje 150 tys. km, czy nawet 165 tys. km… odradzamy zakup! W pierwszym przypadku to ewidentne cofanie licznika, w drugim przebieg może być prawdziwy, ale świadczy, że samochód był długo remontowany i długo czekał na kupującego.

Tego wszystkiego również dowiesz się w ASO, jeśli zlecisz przegląd przed zakupem (250-350 zł). Poza tym pracownicy zmierzą grubość lakieru, ocenią stan silnika i podwozia, odczytają błędy z komputerowej pamięci. Podadzą, kiedy i przy jakim przebiegu doszło np. do wybuchu poduszki powietrznej albo awarii silnika. W autach wyższych klas przebieg jest elektronicznie zapisywany w wielu sterownikach.

Robert Pawłowski, właściciel niezależnego serwisu BMW w Łomiankach, twierdzi, że zawsze można ustalić prawdziwy przebieg. W trudniejszych przypadkach na podstawie częstotliwości używania hamulców i kierunkowskazów doświadczony fachowiec poda przebieg z dokładnością do mniej niż 10 tys. km, jeśli auto zrobiło ok. 200 tys. km. To wystarczy. Uparty fałszerz może się i tych danych pozbyć, lecz wymaga to dwóch dni żmudnej pracy, więc najczęściej rezygnuje.

Co wymienić po zakupie?
Pasek rozrządu i olej
Wymień pasek rozrządu, jeśli nie masz pewności, poświadczonej fakturami z warsztatu, że został wymieniony w terminie i do kolejnego terminu jeszcze daleko. Wymiana paska wyniesie od 500- 600 zł nawet do 4000-5000 zł, zależnie od klasy auta oraz jakości i ceny części. To samo dotyczy oleju w silniku – wydatek 200-300 zł. Inne rzeczy wymień zależnie od ich zużycia. Nie dziw się, jeśli opony i klocki hamulcowe z przodu wytrzymają tylko kilka tysięcy kilometrów. Na komplet nowych opon wydasz co najmniej 1000 zł, a na założenie nowych klocków 200-300 zł.

Jacek Dobkowski

amis

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Zakup używanego auta w dobrym stanie to dziś sztuka. Podpowiadamy na co zwracać uwagę przy zakupie, żeby nie wyrzucić pieniędzy w błoto.Zobacz artykuł
    auto motor i sport, 2014-05-08 10:57:36
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij