Sezon 2009 zamknięty. To był gorący i ciekawy rok. Formuła 1 ma nowych mistrzów świata, ale po drodze straciła aż trzy zespoły. A to może jeszcze nie być koniec.
Zobacz również
Galeria

Kamui Kobayashi stał się objawieniem ostatnich GP. Czy pomimo odejścia Toyoty Japończyk znajdzie miejsce w F1?

Po kiepskim sezonie 2009, Ferrari liczy na sukcesy w przyszłym roku, kiedy czerwony kombinezon założy Fernando Alonso.

Jenson Button wygrał 6 z 7 pierwszych Grand Prix i utrzymał przewagę do końca sezonu. Mistrzem świata został przed czasem, bo po GP Brazylii.

Formuła 1 ma nowych mistrzów. Koronę kierowców założył król Jenson Pierwszy, trofeum konstruktorów zgarnął Brawn. Wytrwali kibice będą pamiętać, że sytuacja zespołu była niejasna niemal do ostatniego testu przed pierwszym Grand Prix w Australii.
Brawn dostał od losu szansę jedną na milion i potrafił ją wykorzystać. Już w pierwszym teście okazało się, że zespół dysponował znakomitym samochodem, przez cały 2008 r. konstruowanym przez Hondę i otrzymanym po niej w spadku. Ze swojej strony bardzo pomógł Mercedes, który w ostatniej chwili zgodził się dostarczać silniki, a Brawnowi na pewno nie zaszkodził fakt, że przy okazji są to najlepsze jednostki w F1. Jenson Button wygrał sześć z pierwszych siedmiu Grand Prix, zdobywając 61 punktów. W pozostałych 10 wyścigach uzbierał już tylko 34 pkt, ale to wystarczyło żeby zapewnić sobie mistrzostwo świata, bo rywale nie potrafili nadgonić, kiedy mieli do tego okazję. W efekcie Button zdobył koronę mistrza przed czasem, bo już w GP Brazylii.
Przesunięcie sił było w sezonie 2009 całkowite, bo jedynym rywalem zespołu Brawna na przestrzeni sezonu był nie McLaren czy Ferrari, ale Red Bull. Adrian Newey po raz kolejny udowodnił, że jest najlepszym konstruktorem w F1, a zaprojektowany przez niego RB5 był szybki na każdym torze i nie miał wahań formy w takim stopniu, w jakim przytrafiały się one BGP 001 Brawna. Sebastian Vettel wygrał cztery, a Mark Webber dwa wyścigi i w drugiej części sezonu był to najlepszy zespół w peletonie. O mistrzostwo kierowców walczyć z Buttonem było ciężko, ale trofeum konstruktorów na pewno było w zasięgu.
Doskonała forma Red Bulla to nie przypadek ani wypadek przy pracy. Można się spodziewać, że w 2010 r. austriacka według licencji, chociaż brytyjska z narodowości ekipa będzie tak samo silna. Przepisy nie zmieniają się w aż takim stopniu jak przed sezonem 2009 (największa zmiana dotyczy zakazu tankowania, przez co auta będą miały znacznie większe zbiorniki paliwa) i wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w przyszłym roku Red Bull będzie grał jedne z pierwszych skrzypiec. Postawienie już dziś na Sebastiana Vettela jako przyszłorocznego mistrza świata może okazać się całkiem dochodowe.
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!

















Opel Vectra II
Mocne uderzenie