Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Współpraca zamiast rywalizacji

2009-12-03
Skoda, szkoła auto, bezpieczeństwo Jeździć po ludzku – ułatwienie innym włączenia się do ruchu powinno byćnormą, a nie wyjątkiem

Sposób na korki. Zakładając optymistycznie, że na stanie w korkach traci się dziennie tylko pół godziny, w ciągu roku zabiera to z życia aż cały tydzień. Jak ograniczyć do minimum zmarnowany czas?

 

W mieście moc i osiągi auta nie mają aż takiego znaczenia jak podczas jazdy na trasie. Nieważne, kto pierwszy wystartuje spod świateł, ale ile samochodów zdąży przejechać w ciągu jednego cyklu ich zmiany. Nieważne, o ile metrów do przodu uda się podjechać stojąc w korku, nie wpuszczając po drodze nikogo z ulic podporządkowanych, ważne - ile samochodów dzięki nam płynnie włączy się do ruchu. Korki rozładowują się tym prędzej, im większa jest płynność ruchu wszystkich pojazdów. Jeśli jedne poruszają się, i to jedynie od czasu do czasu, a inne wciąż stoją, zatory na drogach robią się coraz większe. Chwilowa większa prędkość (oficjalnie i tak jedynie 50 km/h!) paru sprinterów nie ma wpływu na zmniejszenie korków. Z reguły, wywołuje tylko większy chaos na drodze.

Różnica w przyspieszeniu ze startu zatrzymanego spod świateł do 50 km/h między samochodami nie jest aż tak duża, jak do 100 km/h i większych prędkości. Różnice są sekundowe, a bywają nawet mniejsze. Gdyby na znak do startu zielonym światłem chociaż kilku pierwszych kierowców reagowało jednocześnie, a nie ze sporym opóźnieniem - spowodowanym np. przez czytanie gazety, palenie papierosa czy rozmawianie przez telefon - w czasie trwania jednego cyklu zielonego światła przez skrzyżowanie mogłoby przejechać więcej samochodów.

 

Znaczenie płynności ruchu dla rozładowania korków doskonale widać, gdy następuje zwężenie drogi z dwóch pasów ruchu do jednego. Jeśli poruszają się samochody tylko na jednym pasie drogi, a samochody na drugim tylko stoją, korek wydłuża się w tempie błyskawicznym. Gdy w końcu któryś z kierowców zlituje się, zatrzyma samochód i pozwoli paru innym z boku włączyć się do ruchu, zatrzymać muszą się też auta za nim. Wtedy lawinowo zaczyna przybywać samochodów na pierwszym pasie, a korek nie rozładowuje się, tylko zmienia miejsce. Gdyby samochody, które znajdują się na niewłaściwym pasie ruchu, zanim dojadą do "ściany", mogły płynnie włączyć się do ruchu na pasie obok, zator na drodze albo by się nie tworzył, albo przynajmniej szybko by się rozładował. Zajmowania miejsca na pasie ruchu kończącym się za kilkaset metrów nie należy "karać", utrudniając ponowne włączenie się do ruchu. Dzięki temu, że auta gromadzą się na dwóch pasach zamiast na jednym, korek jest dwa razy krótszy.

Tylko od dobrej woli kierowców, znajdujących się na tym pasie ruchu, który "jedzie dalej", zależy jak długo spiętrzenie aut przy, na przykład, zwężeniu jezdni będzie się rozładowywało. Korki tym szybciej znikają z dróg, im więcej kierowców i im wcześniej przed owym zwężeniem stosuje się do zasady zamka błyskawicznego. Chodzi w niej o to, że jeśli każdy kierowca pozwoli włączyć się do ruchu tylko jednemu pojazdowi, wszyscy spędzą w korku mniej czasu. Ale musi to zrobić bezwzględnie każdy kierowca, a nie co dziesiąty. Ta sama zasada obowiązuje podczas włączania się do ruchu aut wyjeżdżających z drogi podporządkowanej na drogę z pierwszeństwem przejazdu. Jedno jest pewne, im więcej kierowców będzie współpracować ze sobą na drodze zamiast rywalizować, tym mniej dokuczliwe staną się nie tylko korki.

Tekst: Maciej Ziemek
Zdjęcia: Jacek Hanusz

Jeden za jednego

Tuż przed końcem pasa ruchu, każdy samochód poruszający się po pasie, którym można jechać nadal - powinien wpuścić przed siebie jedno auto z pasa, który zbliża się ku końcowi. Często wystarczy w tym celu zdjąć tylko nogę z gazu, a odstęp między autami umożliwi "wpasowanie się" w powstałą lukę innemu pojazdowi. Jeśli tak postąpią wszyscy kierowcy, samochody z pasa, który się kończy zostaną "wchłonięte" do ruchu niemal niezauważalnie.

Więcej informacji na stronie internetowej
www.szkola-auto.pl 

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 40 380 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5, kombi-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    >>Gdyby samochody, które znajdują się na niewłaściwym pasie ruchu, zanim dojadą do „ściany", mogły płynnie włączyć się do ruchu na pasie obok, zator na drodze albo by się nie tworzył, albo przynajmniej szybko by się rozładował<<W miastach powinni wisieć ekrany z takimi tekstami.wpuszczam jak ktoś zawczasu chce się włączyć, a potem przy końcu jego pasa, to już nie ma bata. Nie wpuszcze, bo musiałbym do zera się zatrzymać.
    ~~kolega, 2009-12-04 22:53:41
  • avatar
    zgłoś
    Wszystko w teorii pięknie opisujecie Państwo.Ale w praktyce jak ma wyglądać, że daję z siebie robić głupka bo jak inaczej nazwać to, że ja zgodnie ze znakami ostrzegającymi o zwężeniu stosuję się do nich i zjeżdżam na dozwolony pas, a inni cisną tym który powinni opuszczać ładnie układając się w kolejce ?Po prostu oszczędzają kupę czasu.Ważniejsze dla jednostki nie jest rozładowanie korka bo on się nijak nie zmniejszy czy będziemy stosowali regułę "zamka błyskawicznego" czy nie, tylko to, żeby sam w tym korku spędził jak najmniej czasu.Zwężenie ma pewną przepustowość i to ona dyktuje ile samochodów przejedzie i czy będą one napierać z jednego czy pięciu pasów to tyle samo samochodów przejedzie.Korki to się okazuje taki problem, że w najbardziej zatłoczonych miastach świata robiono symulacje za pomocą giga komputerów, które nie potrafiły sobie z tym kłopotem poradzić.Za kilka/kilkanaście lat w pewnych krajach nikt nie będzie się przejmował problemem globalnego ocieplenia ale kataklizmem komunikacyjnym.Inną sprawą są błędy w sygnalizacji i oznaczaniu dróg.Raz była przebudowa "wisłostrady" (czyli drogi Katowice-Wisła) na wysokości skrzyżowania w Skoczowie.Znaki informujące o zajętym przez robotników jednym pasie ruchu były ustawiane - uwaga - jakieś 4-5 km przed zdarzeniem.Głupi byłem bo czekałem grzecznie w kolejce sądząc, że lepiej szybciej zjechać bo później zdenerwowani kierowcy w życiu mnie nie wpuszczą i straciłem ponad godzinę, podczas gdy mogłem na oko licząc z 15 minut.Albo zielone światło trwające niekiedy (dosłownie) 5 sekund - mam tak na jednym skrzyżowaniu jadąc do pracy i aby przejechało więcej niż jedno auto trzeba jeździć na pomarańczowym.Ja rozumem, że to z podporządkowanej ale na miłość boską, pół wioski jest przez to zatamowanej.Nawet dzwoniłem do zarządcy tej drogi to otrzymałem odpowiedź, że ich wyliczenia mówią że tam korka nie ma.Jak się później okazało zmienili te światła na nieco dłuższe po godzinie 7 rano gdy się natężenie zwiększa i nagle problem jak ręką odjął.A ruszanie kierowców spod świateł to już książkę można pisać.Tutaj zgadzam się w pełnej rozciągłości.Na kursie powinni uczyć płynnego opuszczania skrzyżowania bo jak widzę przerwy czasowe w ruszaniu, a do tego przerwy między samochodami to szybko liczę ile jeszcze samochodów by zdążyło przy jednej zmianie przejechać i mnie tylko pusty śmiech ogarnia i zaraz zaczynam myśleć o wakacjach aby opanować nerwy Polecam więc kombinowanie na własną rękę. Im szybciej wyjedziemy z korka tym krócej będziemy częścią tego zjawiska. Czyli tym samym przestaniemy przeszkadzać.
    Kaeres, 2009-12-03 14:16:01
  • avatar
    zgłoś
    Sposób na korki. Zakładając optymistycznie, że na stanie w korkach traci się dziennie tylko pół godziny, w ciągu roku zabiera to z życia aż cały tydzień. Jak ograniczyć do minimum zmarnowany czas?
    auto motor i sport, 2009-12-03 12:08:15
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij