Zagęszczenie w „klasie Mini". Mini nie ma już świata na własność. Na jego podwórku pojawił się rywal z ambicjami. W teście - Mini Cooper S i Alfa Romeo Mito 1.4 TB 16V.
Zobacz również
Galeria

I jedno, i drugie auto ma wyjątkową urodę, markę i wizerunek. Alfa Romeo Mito to świetne urozmaicenie wśród małych samochodów z półki premium, czyli w „klasie Mini".

Mito nie zna sposobu, żeby na drodze urwać się Mini. Alfa jest usportowiona, ale wobec gokartowych właściwości jezdnych Coopera S musi spasować.

Podobieństwo: obydwa są doskonałymi gadżetami na czterech kołach.

No i nareszcie jest. Długo zapowiadana, długo wyczekiwana, długo dopieszczana. Przed narodzinami zwana Alfą Junior, po przyjściu na świat ochrzczona Mito. Alfa Romeo powraca do świata samochodów małych. I z miejsca pakuje się na teren, który do tej pory Mini miało w zasadzie tylko dla siebie - maluch klasy premium. Jest tu dużo prestiżu (który Alfa mimo wszystko ma), dużo emocji (od których Alfa kipi) i dużo euro do zarobienia (których Alfie bardzo potrzeba).
Przede wszystkim, Alfa jest pewna swojej wartości. Pomimo iż firma nie miała małego samochodu od lat, to nawet gdyby zamaskować Mito wszystkie oznaczenia - razem z całym scudetto - i tak od razu widać, że to Alfa. W uproszczeniu, Mito to Alfa 8C w wersji 4-metrowy, 3-drzwiowy hatchback. Jest to samochód atrakcyjny raczej niż ładny, a to istotna różnica. Mała Alfa ma świetne proporcje, z długim przodem i wąską linią okien. Jest tu i retro, i nowocześnie. Refl ektory mają lekkiego zeza i wyglądają jak rozciągnięte pędem powietrza. Całość prezentuje się bardzo „jakościowo".
W tę właśnie nutę uderza Mini, które od chwili pojawienia się nowożytnej wersji w 2001 r. jest produktem premium. „Mini generacja nr 2" mocno bazuje na technice poprzednika, a stylizacyjnie różni się szczegółami. Jest dopracowane na każdym centymetrze kwadratowym, miejscami nawet „przeprojektowane", ale ten typ ma tak mieć. To samochód-gadżet.
Podkreśla to również wnętrze. Na desce rozdzielczej dominuje komiksowo wielki prędkościomierz, a cały środek to festyn detali. Można wytykać materiały takie czy inne, ale jeśli chodzi o jakość, kabina żadnego malucha nie robi lepszego wrażenia niż wnętrze Mini. Alfę ogranicza rysunek deski rozdzielczej à la Fiat Grande Punto, na bazie którego Mito zostało skonstruowane, ale radzi sobie świetnie i kokpit ma „alfowy" charakter. Duży plus za nie za małą kierownicę (niepotrzebny jest tylko śliski plastik bez przekonania robiący za tytan) i fantastyczne czerwone podświetlenie, które sprawia, że po ciemku wnętrze Mito wygląda jak rasowy kokpit czegoś znacznie szybszego. Nawet jeśli Alfie brakuje ostatniego szlifu Mini, to nieznacznie.
Ktokolwiek by nie stawał do porównania, Mini okaże się wyjątkowo trudnym przeciwnikiem pod względem osiągów, dynamiki i właściwości jezdnych. Firma-matka, czyli BMW, stosuje w odniesieniu do Mini taką samą politykę jak w wypadku wszystkich swoich modeli. Właściciel ma mieć błogą świadomość, że osiągi jego auta są najlepsze w klasie. Dlatego Cooper S ma silnik 1.6 turbo (projekt BMW, produkcja PSA), rozwijający 175 KM, zawieszenie dopracowane na Nürburgringu oraz, wzorem wszystkich modeli BMW, specjalnie skrojone opony.
Pod względem mocy Mito nie musi za nic przepraszać, w topowej wersji odpowiadając jednostką 1.4 turbo i 155 KM. Obydwa to samochody o takim samym charakterze. Mając osiemnaście lat jeździłbyś po mieście z opuszczoną szybą i maksymalnie na dwójce.
W wersji 1.4 turbo mała Alfa ma standardowo system zwany D.N.A. (od dynamic, normal, all-weather), pozwalający wybrać ustawienia silnika (szybkość reakcji na gaz), a przy okazji charakterystykę pracy układu kierowniczego (większa lub mniejsza siła wspomaga nia) oraz układu stabilizacji (specjalne ustawienia dla przyspieszania i hamowania). Między poszczególnymi trybami rzeczywiście są spore różnice (to dobrze), chociaż w trybie all-weather Mito jest tak przymulone, że można ten tryb sobie darować. Normal i dynamic są takie, jak ich nazwy wskazują - pierwszy najlepiej nadaje się do jazdy miejskiej ze względu na zużycie paliwa, drugi załączasz na widok pustej drogi i zakrętów. Z przyspieszeniem do setki na poziomie 8,3 sekundy Alfie niewiele do szczęścia brakuje, a mocniej przyciśnięta, jednostka napędowa Mito chętnie pokazuje apetyt na obroty. Niezłą robotę wykonuje układ symulujący działanie blokady mechanizmu różnicowego (poprzez przyhamowanie koła o kiepskiej przyczepności).
Bez ramek
Niby detal, ale jaki smakowity! Brak ramek w drzwiach nawiązuje do coupé i dodaje szyku. Co z tego, że taka konstrukcja przyprawia inżynierów o ból głowy. Żeby mieć podobną sztywność jak drzwi z ramkami, te bez nich muszą być cięższe. Inna jest też konstrukcja nadwozia, a każdy spec od wyciszenia wnętrza może wyliczyć listę problemów, jakie wynikają z braku ramek. Styliści je jednak uwielbiają i to oni decydują.

Wasze opinie na forum
- Użytkownik Karol_Fazer 28.05.2009, 07:55
Alfa Romeo Mito i Mini Cooper S – Liczy się charakter
A ja bym takie mito przygarnął. Bo miniacz to już taki trochę nudny się zrobił
- Użytkownik vonsippen 28.05.2009, 03:37
- Użytkownik Robo 01.02.2009, 02:18
- Użytkownik ANVolkswagen 20.01.2009, 08:53
Alfa Romeo Mito i Mini Cooper S – Liczy się charakter
Nigdy nie byłem fanem Alf i nie jestem. Mini zachowuje się jak gokart i w


















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
