Jak nazwać Audi A6 2.5 TDi quattro, BMW 530d i Mercedesa E 320 CDI? Może - superliga klasy biznes? To właśnie one od lat między sobą walczą o mistrzowski tytuł. Oto pierwszy pojedynek XXI wieku z ich udziałem. Zwycięży najlepszy z bardzo dobrych.
Zobacz również
Galeria

W tak ważnych kategoriach, jak silnik i układ jezdny, najlepsza jest „piątka", ale wyprzedza klasę E najwyżej o kilka grubości tablicy rejestracyjnej.

System Dynamic Drive daje BMW 5 przewagę na drodze. Dzięki niemu auto połyka zakręty jakby od niechcenia.

Mercedes E trzyma się drogi jak nigdy wcześniej, chociaż nie od początku było tak dobrze.

Tyle razy zarzucano mi stronniczość wobec aut niemieckich, że przestałem na to reagować. Tym razem mam alibi. Nic na to nie poradzę, że akurat tak się składa, iż pierwsza trójka w klasie wyższej średniej od lat pokrywa się z ofertą niemieckich producentów. Uchylam rąbka tajemnicy - w tym teście auto niemieckie zajmie dalekie, ostatnie miejsce. Może być?
Jako ten, który dał początek stylizacji wszystkich obecnych samochodów Audi, model A6 wizualnie starzał się w miarę pojawiania się kolejnych nowych modeli. Dziś blisko siedmioletnia limuzyna musi być oglądana od tyłu, jeśli nie ma być kojarzona ze Skodą. A6 wciąż jednak ma coś do zaoferowania. Jego siłą jest przestronne wnętrze - ani Mercedes, ani BMW nie mają tyle miejsca z tyłu. Ale we wnętrzu tkwi też największa słabość Audi. Kiedyś może oryginalne, teraz, kiedy podobnie wyglądają Volkswageny i Seaty, jest zbyt anonimowe. A to w klasie, w której cechy indywidualne są na wag ę złota oznacza kłopoty.
Śmiałość w wyrażaniu własnego charakteru stała się w ostatnich latach specjalnością aut z Monachium. Pociąga to jednak za sobą ryzyko - wnętrze limuzyny serii 5 budzi miłość lub nienawiść od pierwszego wejrzenia, nic pomiędzy. BMW wydaje się spoglądać na wszystkich pałających tym drugim uczuciem ze zdziwieniem, że ze swoim poczuciem smaku zatrzymali się w zamierzchłym wieku XX. Oprócz pokręteł i prze- łączników układu klimatyzacji, na konsoli BMW w zasadzie nie ma nic więcej. Wszystkie pozostałe funkcje obsługuje się pokrętłem systemu iDrive. W przeciwieństwie do podobnego systemu „siódemki", poruszanie się po uproszczonym menu „piątki" nie grozi jednak rozstrojem nerwowym.
W porównaniu z ascetyczną konsolą „piątki", deska rozdzielcza klasy E wygląda tak, jak wnętrze salonu sprzedaży Mercedesa - bogato, klasycznie i elegancko, nie wzbudza żadnych kontrowersji. Po przesiadce prosto z BMW można odnieść wrażenie, że koncentracja przycisków na konsoli klasy E zbliżyła się do niebezpiecznej granicy, za którą jest już tylko kompletna dezorientacja. Tyle że podczas jazdy to Mercedes jest łatwiejszy w obsłudze.
Jak we wszystkich innych modelach z silnikami o mocy „po tamtej stronie 200 KM", Mercedes oferuje tylko skrzynię automatyczną. Audi i BMW nie ograniczają się w podobny sposób - A6 2.5 TDi i 530d mogą być wyposażone również w sześciobiegowe przekładnie mechaniczne. Ale rzadko kiedy będą. Dlaczego? Bo automat jest bardziej komfortowy, a diesle, z którymi mamy tu do czynienia są lepsze, niż ich benzynowe odpowiedniki. Nawet ignorując oczywistą (i najbardziej wymierną) przewagę silników wysokoprężnych nad benzynowymi, czyli kwestię zużycia paliwa, wyższość musimy przyznać tym pierwszym. Ustępują „benzynowcom" tylko podczas przyspieszania ze startu stojącego, a i to zaledwie o kilka dziesiątych części sekundy. W każdej innej sytuacji są górą, i to znacznie. W klasie biznes nadszedł czas diesla.
Nawet silnik Audi A6, o pojemności „tylko" 2,5 litra, produkuje aż 370 Nm momentu obrotowego. Najmocniejszy diesel A6 śpiewa jednak cienkim głosem przy jednostkach 530d i E 320 CDI. Ich 500 Nm prawie wystarczy, żeby ruszyć z fundamentów kamienicę, a już na pewno, żeby zmiażdżyć każdą jednostkę benzynową o liczbie cylindrów mniejszej niż osiem.
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!

















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
