Zobacz również
BMW, jak na samochód tej wielkości i o takiej masie, zachowuje się w zaskakująco sportowy sposób. Lubi zakręty i nie zamierza ich po prostu sprawnie pokonywać, tylko zadziornie w nie wjeżdża. „Piątka" to samochód dla prawdziwie aktywnych kierowców, którzy lubią jeździć i czerpią z tego wiele radości. Nadzwyczaj spontaniczny i już nawet na prostej nieco nerwowy układ kierowniczy będą odbierać z radością, jako element dynamicznego pakietu, jaki oferuje im „piątka", podobnie zresztą, jak możliwość indywidualnych ustawień zawieszenia.
Wybrać można tryb sport, normal lub komfort. W sportowym reakcje silnika są nadzwyczaj ostre, a stale mieszająca biegami przekładnia zdaje się bezustannie chwalić, że ma ich aż osiem. W trybie normal i komfort to szaleństwo w widoczny sposób się uspokaja, przy czym komfort, nie jest trybem, który zadowala w pełni. Na drogach o marnej nawierzchni zawieszenie pracujące w tym trybie powoduje, że nadwozie kołysze się wykonując pionowe ruchy - z wygodą nie ma to nic wspólnego. Najlepiej zawieszenie spisuje się w trybie normal - wtedy „piątka" udowadnia najdobitniej, że w swoim najnowszym wydaniu udało jej się nadrobić pod względem komfortu dystans do Mercedesa.
W E-klasie kierowca musi zaufać temu, co inżynierowie zestrajając zawieszenie uznali za najlepszy kompromis między sportem a komfortem. Mercedesowi daleko do takich sportowo-dynamicznych umiejętności, jakie ma BMW 5. Jego znacznie mniej bezpośredni układ kierowniczy reaguje precyzyjnie, ale stosunkowo ociężale. Kto się z tym pogodzi, temu zadośćuczynienie przyniesie nadzwyczaj wysoki komfort resorowania.
A ponieważ wszystko to świetnie działa, chociaż auto nie daje możliwości wyboru ustawień zawieszenia, Mercedes okazuje się samochodem, który swojego kierowcę po prostu zostawia w spokoju, w najlepszym znaczeniu tych słów. To samo dotyczy układu napędowego. Współpracujący z seryjnym siedmiostopniowym automatem 3,5-litrowy V6 zapewnia dobre osiągi, pracuje harmonijnie i zużywa niewiele paliwa. Wszystko na ten temat.
W porównaniu z tą mało wyszukaną technicznie V-szóstką silnik w BMW jawi się jako jednostka wyrafinowana. Już to, że jest rzędowy stanowi o jego wyjątkowości. Do tego dochodzi system Valvetronic zamiast przepustnicy oraz turbodoładowanie. Nie za pomocą dwóch turbosprężarek jak kiedyś, lecz jednej, ale za to mającej dwa kanały po stronie wydechu (Twin Scroll).
Nowy rodzaj doładowania opracowano nie tyle po to, by zapewnić silnikowi jak najwyższą moc - 306 KM jak na 3-litrowe turbo to nie jest sensacja - ale jak największą dynamikę. BMW 535i rozwija dużo wyższy moment obrotowy niż E 350 CGI, i to przy mniejszej liczbie obrotów. Jest to więc silnik, jakiego należy oczekiwać od nowego BMW, prawdziwy kąsek dla miłośników techniki. Jego reakcja na gaz jest do tego stopnia porywająca, że aż trudno uwierzyć, że wspomaga go turbosprężarka. W mgnieniu oka wchodzi na wysokie obroty, wolny jest przy tym od wszelkich drgań i nie wydaje z siebie typowego dla BMW brzmienia.
Silnik BMW jest więc prawdziwym źródłem przyjemności, wspieranym przez niezwykle łagodnie i szybko reagującą ośmiostopniową przekładnię. Swoją przewagę BMW podkreśla jeszcze poprzez średnie testowe zużycie paliwa mniejsze o 0,3 l/100 km od zużycia u Mercedesa E.
I właśnie układ napędowy i właściwości dynamiczne przesądzają o tym, że BMW zbiera więcej punktów. Co w niczym nie musi przeszkadzać kierowcy Mercedesa. Bo o obydwu limuzynach można powiedzieć, że ucieleśniają klasyczne cechy obu marek w niemal doskonały sposób.
Tekst: Götz Leyrer,
Zdjęcia: Hans-Dieter Seufert
amis 7/2010

Wasze opinie na forum
- Użytkownik esper 07.07.2010, 11:26
- Użytkownik Artur 07.07.2010, 10:33




















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
