Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.7

BMW M5 - M-piątka z plusem

Definicję samochodu, jako pojazdu silnikowego do przewozu ludzi i towarów, nowa BMW M-piątka odsyła do lamusa motoryzacji. Ponad 500 koni w "zwykłym aucie" to pomysł z piekła rodem.

2008-05-18
BMW M5 Od tyłu wdzięk stonowany – znaczek M5, poczwórny wydech. To auto bardziej słychać niż widać.

Gdy na lotnisku w Monachium dostałem kluczyki do najnowszej M5 i podszedłem do auta - poczułem rozczarowanie. Z daleka auto jak auto, a ja liczyłem, że te 507 koni jakoś będzie widać. Nie "wyłażą" spod maski. Zapalam. Niestety, kluczykiem. A liczyłem na "coś jak w samolotach". Już lepiej. Pomruk cudowny. Ziemia drży pod oponami. (Co prawda w Polsce w tym momencie było trzęsienie ziemi, ale nie potwierdzono jednoznacznego powiązania tych faktów, więc chyba nie ja je rozpętałem.) Przy dojeździe do opuszczonego lotniska ruch drogowy wyklucza "bawienie się" autem. Ale wreszcie puste betonowe place, więc gaz do dechy. Odlot. To nie Subaru czy Mitsubishi. 500 koni to 500 koni. A na lotnisku przyspieszenie robi szczególne wrażenie. Auto jak pocisk bezkarnie dziurawi przestrzeń. I nagłe szarpnięcie, jakby pocisk dosięgnął celu. To ogranicznik ustawiony na 270 km/h. Tak będzie dla klientów. Elektroniczny "kaganiec", ale "sposobem" (podobnie jak "simlok" w telefonie) można go zdjąć i sam producent przyznaje, że "wtedy gładko będzie 330".

Wreszcie wjeżdżam w zakręty. Coraz ciaśniejsze. Auto jedzie jak po sznurku. I wręcz banalnie, jak zabawka, wykonuje wszystkie polecenia kierowcy. To wszystko zasługa nowej, potężnej, chyba ważniejszej od silnika elektroniki. To ona pozwala - w deszczu, śniegu czy na lodzie - nawet blondynkom "ogarnąć" te uśpione, ale ogromne moce.

Gdy zaczynam testy lotniskowe, nadchodzi ulewa i trwa do końca pobytu. Na komputerach stabilizujących jazdę nie robi to żadnego wrażenia. Narowisty tylny napęd szczelnie opatulony elektroniką jest zupełnie bezpieczny. Auto nie głupieje w zakrętach, a wręcz przeciwnie, wzbudza zaufanie. Nie boi się "skórki od banana", czyli najmniejszej kałuży czy garści piasku na zakręcie. A najcudowniejsze, że całą tę elektronikę stabilizującą tor jazdy można ograniczyć lub wyłączyć i wtedy auto wierzga jak szalony źrebak, cudownie "pali gumę" i robi niezłą corridę. Bez trudu można kręcić "bączki" w miejscu. Jak długo? Aż skończą się opony lub skończy się paliwo. A nastąpi to raczej szybko - dla spokojności właściciela nie ma wskaźnika chwilowego zużycia paliwa, ale bez problemu można osiągnąć wynik "kilkakrotnie lepszy" niż w zwykłych autach. Mnie już po godzinie dolewano benzynę. Poszukiwanie sprawcy tego szaleństwa prowadzi pod maskę. Tam, w przepastnej czeluści rezyduje ON - wolnossący, pięciolitrowy, 10-cylindrowy, 500-konny motor - wyrób własny BMW. To najwyższa półka, do której sięga współczesna motoryzacja. Technologicznie bardzo bliska F1. Jak siarką, nabity elektroniką, widlasty, aluminiowy 40-zaworowiec ze zmiennymi fazami rozrządu. Nominalna moc nie jest stała, 507 koni ujawnia się tylko w trybie sportowym, a w trybie spacerowym jest ich "tylko 400". Do setki poniżej 5 sekund. I to wszystko "w sklepie", a nie po tuningu. 500 koni to nie żarty - potrzebne jest więc wyrafinowane przeniesienie napędu.

Auto ma bardzo sportową, 7-biegową skrzynię sekwencyjną, typu SMG, zupełnie nowej generacji. Zmiana biegów - dla tradycjonalistów dźwignią, dla szpanerów, jak w F1 lub w WRC, przyciskami przy kierownicy. Czas przełączania regulowany w ogromnym zakresie - od łagodnego, szanującego półosie i komfort pasażerów, aż po agresywny, dający autu wręcz bolesnego, ale podniecającego "kopa". Łącznie system drivelogic ma 11 stopni agresywności. Nawet psychiatria tak precyzyjnie nie stopniuje agresji. Te ostatnie dają wyraźne szarpnięcia między biegami. Ważne że nie jest to elektrohydrauliczna skrzynia automatyczna, ale typ SMG, czyli skrzynia w pełni mechaniczna, jedynie z szybkim, automatycznym przełączaniem. I cudownymi przegazówkami przy redukcji. Pod światłami nie trzeba więc trzymać hamulca, auto stoi pokornie i można nim gładko, bez staczania, ruszyć pod górę, na co blondynki czekały od pokoleń. Jest też osobny "wykrywacz gór" dostosowujący inteligencję skrzyni do ostrości podjazdu lub zjazdu.

DANE TECHNICZNE

DANE TECHNICZNE

Nadwozie4-drzwiowy, 5-miejscowy sedan, długość x szerokość x wysokość 4855 x 1846 x 1469 mm, rozstaw osi 2889 mm, masa własna 1830 kg, dopuszczalna masa całkowita 2300 kg. Pojemność bagażnika 500 litrów.
SilnikBenzynowy, widlasty, 10-cylindrowy, 4 zawory na cylinder, pojemność skokowa 4999 cm3, moc 373 kW (507 KM) przy 7750 obr/min, maks. moment obrotowy 520 Nm przy 6100 obr/min. Skrzynia biegów mechaniczna, sekwencyjna 7-biegowa, napęd tylny.
Osiągi*Przyspieszenie 0-100 km/h 4,7 s Prędkość maksymalna 270 km/h Średnie zużycie paliwa 14,8 l/100 km

W przeniesieniu napędu decydujące znaczenie ma system DSC (Dynamic Stability Control) - elektroniczny kaganiec pozwalający bezpiecznie poruszać się nawet na śliskiej nawierzchni. A odpowiednim przyciskiem można regulować stopień opieki tego anioła stróża, a nawet dać mu wolne. Żeby zapewnić dobry kontakt z drogą, system EDC (Electronic Damper Control) pozwala na regulowanie twardości zawieszenia od spacerowego aż po zupełnie wyścigowe.

Wszystko to działa bajkowo. Dotknięcie guzika przenosi nas do krainy czarów. A jednak czegoś brak. Dysonans szalonego temperamentu i bardzo spokojnego, mieszczańskiego wnętrza powoduje odczucie jakiegoś dziwnego eklektyzmu. Również cała bryła auta - trochę ciężka, bez żadnego spoilera - nie oddaje kłębka nerwów, który kryje się pod maską. Wnętrze niby eleganckie, ale jakieś smutne, takie "niepięciusetkonne" i nienarowiste. (Choć znawcy kobiet twierdzą, że nie wnętrze jest ważne, ale walory trakcyjne.) W"M5" interior jest do wyboru w dwóch wariantach: z drewnem ("z boazerią") i z aluminium - umiarkowanej urody, w kolorze sztućców w barze mlecznym. Wszędzie oczywiście skóra - nawet na słupkach (tamże dodatkowe airbagi) i na suficie. Deska też obszyta skórą, ale jej kształt, jak dwie budki suflera, niezgodny z tradycją BMW, dwugarbny, nie- łatwo przekonujący, że nie jest wielbłądem. Ekran komputera z kolei nachalny, wysoko umieszczony, bez żadnej klawiatury, a z dziwnym, odciągającym uwagę wielofunkcyjnym pokrętłem. Arcyczytelny natomiast, jak w supersamolotach, zestaw wskaźników na szybie typu "head-up display". Między przednimi fotelami duży "kredens" (tylny napęd!), ale z małymi schowkami. Same fotele wyśmienite - idealne do wyznaczonych zadań - i ładne, i skuteczne. W sumie pięć miejsc w wyścigówce! I to w czterodrzwiowej, a nie w pięknym, dwudrzwiowym coupé. Idealny pojazd na ekspresową taksówkę.

Ludzie mając szybkie auto chcą potwierdzenia w jego agresywnym wyglądzie. Tu osiągi zamaskowano idealnie. A przecież to auto rodowodowe, tylnonapędowe, pełnej krwi. Zderzenie estetyki i osiągów trochę szokujące. Potrawa dla smakoszy, ale bez wszystkich przypraw. Ekstaza zmysłów, ale wrażenia wzrokowe najsłabsze. Dodanie gazu ogałaca liście z drzew, ale "bez gazu" nie odwraca wzroku kobiet. A takie auto powinno mieć właściwości terapeutyczne, leczyć płaskostopie i kompleksy, zastępować witamin ę C i viagrę równocześnie i być przedłużeniem męskich... marzeń. Ale jeśli rynek pokazuje, że jest potrzebne auto gdzieś między Porsche i Maybachem, to klient nasz pan. Dobrze, że nie zbezczeszczono klasycznego dzieła przednim napędem, co innym niemieckim konkurentom niestety się przytrafia. Myślę, że tunerzy szybko "uskrzydlą" to nadwozie. Chociaż, jeśli jest zapotrzebowanie na auto w tygodniu "do pracy", a na weekend do zabaw na torze wyścigowym, to "M5" pasuje do tego idealnie. Tyle że taka uniwersalna zabawka drogo kosztuje. Nie ma jeszcze ceny "na Polskę", ale będzie to około 400 tysięcy złotych. Plus stacja benzynowa kilka razy dziennie, a zbiorniczek ma tylko 70 litrów.

Ale śmigać 300 km/h gabinetem w boazerii to dopiero odlot. M-piątka z plusem.

Tekst: Julian Obrocki
Zdjęcia: BMW

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 121 671 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Definicję samochodu, jako pojazdu silnikowego do przewozu ludzi i towarów, nowa BMW M-piątka odsyła do lamusa motoryzacji. Ponad 500 koni w „zwykłym aucie" to pomysł z piekła rodem.
    auto motor i sport, 2008-05-18 18:58:26
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij