BMW M6, Corvette Z06, Lamborghini GallardoSuperleggera, Mercedes SLR McLaren 722, Porsche GT3, Ruf RT 12 - czyli jazda po wyścigowym torze, aż do granic możliwości.
Zobacz również
Samotny nocą Ruf mija szeregi zdumionych widzów, którzy nie potrafią obrócić głowami równie szybko, jak szybko mija ich pędzący potwór z 650-konnym silnikiem. Siatkówka oka rejestruje tylko krótki błękitny błysk, a koszulą targa gwałtowny wiatr, zanim „dwunastka" z wyjącymi rurami wydechowymi zniknie w czarnej czeluści rozpościerającej się pod pomarańczowym księżycem.
Dziki romantyzm wielkiej prędkości, z którego kierowca zresztą niewiele odczuwa. Z wyłączoną klimatyzacją poci się przy prędkości ponad 350 km/h. Nie tyle z wrażenia, co z gorąca bijącego od rozgrzanego w ciągu dnia asfaltu, pokrywającego 12,5-kilometrowy tor w Nardo na południu Włoch. Im bardziej kierowca spina ostrogami swojego rumaka Rufa, tym mocniej czuje uderzenia sprężarki na kierownicy, tym ciaśniejszy staje się okrąg toru, po którym auto wspina się coraz wyżej i wyżej - tam gdzie najsłabiej działają poprzeczne przyspieszenia, a więc tam, gdzie daje się jechać najszybciej.
Po przekroczeniu prędkości 350 km/h, tor Nardo staje się jednym zakrętem, utrzymanie kursu - ciężką walką, zaś pęd naprzód w skąpym promieniu świateł drogowych - próbą odwagi. Po sześciu kilometrach mamy pierwszą ofiarę. Prawy boczny kierunkowskaz przegrywa walkę z brutalnym ciśnieniem wiatru, a 870 niutonometrów biturbo miele plastikowy element w drobny granulat.
Jest 1.40 w nocy, a termometr wciąż wskazuje ponad 20 stopni, gdy niebieski pocisk wtacza się na zjazd do boksów. Oczy załogi Rufa świecą mocniej niż ksenonowe reflektory - mamy 361 km/h.
Ale z oddali słychać już znowu huk, który wprawia w drżenie zjazd do boksów. Z crescendo basowego koncertu wyłania się bateria reflektorów Mercedesa SLR McLaren 722. W akompaniamencie piekielnego ryku z bocznych rur wydechowych V8 dobywa się jasnoniebieski ogień.
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!





















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
