Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Be z dużym plusem – Renault Clio III

Działalność wytwórczą Renault w Turcji kojarzono do tej pory z wątpliwej urody Thalią. Od dziś będzie kojarzona ze zgrabnym Clio III, które nie tylko wielkością przewyższa konkurentów segmentu B.

Jarosław Maznas 2008-07-17
Test Renault Clio III Działalność wytwórczą Renault w Turcji kojarzono do tej pory z wątpliwej urody Thalią.

Czas pokazał, że siłą francuskiej marki nie są motoryzacyjne ekstrawagancje, ale samochody dla osób, które od ,,wyglądania inaczej" wyżej sobie cenią bezpieczeństwo, pewne prowadzenie oraz komfort. Dowody to 9 milionów Clio dwóch poprzednich generacji, jeżdżących po całym świecie, i wstrzymanie produkcji Avantime'a z powodu braku zainteresowania. Clio było, jest i chyba długo pozostanie najbardziej udanym modelem Renault.

Jego najnowsza wersja - szczególnie ta z trzydrzwiowym nadwoziem - prezentuje się znakomicie. Nie wygląda jak eksponat muzeum sztuki awangardowej, za to ma w sobie coś ze sportowej zadziorności. Szczególnie, gdy stoi na 16-calowych aluminiowych felgach za dodatkowe 1150 złotych. Warto je wybrać - testowy egzemplarz prezentował się w nich wspaniale.

Clio III ma tak duży rozstaw osi, że stojące obok samochody tego samego segmentu wyglądają jak o klasę mniejsze. Wewnątrz jest tak dużo miejsca, że ,,test kolanka" wypadł znakomicie: najpierw ustawiłem przedni fotel pod swój wzrost, następnie usiadłem na tylnej kanapie i sprawdziłem, czy kolanami nie dotykam oparcia przedniego fotela - nie dotykałem, zostało jeszcze kilka centymetrów.

Ideał? Prawie, bo siedziska przednich foteli okazują się trochę za krótkie, a oparcia - choć dobrze wyprofilowane - mogłyby być głębsze. Na szczęście, przednie fotele mają długi zakres regulacji, a głową nie trzeba podpierać sufitu.

Kierowca i troje pasażerów nie powinni narzekać na ciasnot ę. Problem pojawi się, gdy wszyscy wpadną na pomysł zabrania bagażu - od razu warto pomyśleć o usługach kurierskich. 288-litrowy bagażnik - podzielony na cztery części - daje średnio po 72 litry na osobę, czyli około osiem pojemności schowka znajdującego się przed przednim fotelem pasażera.

Testowe Clio korzystało z usług 1,5-litrowego turbodiesla o mocy 86 KM. Ale co tam moc - ta jednostka uzyskuje aż 200 Nm momentu obrotowego. Z takim silnikiem bez problemu daje się ruszać spod świateł przy akompaniamencie ,,gwiżdżących" opon. Albo sprawnie wyprzedzać inne samochody: Clio od 60 do 100 km/h na czwartym biegu rozpędza się w 8,5 s - to tylko dwie sekundy więcej od czasu uzyskiwanego przez 230-konnego Forestera! Znakomite osiągi jak na tak mały silnik. Gdyby jeszcze efektywnie "kręcił" się w szerszym zakresie obrotów, padłbym przed nim na kolana.

Ale nie tylko elastyczność okazuje się jego mocną stroną. Od 0 do 100 km/h samochód może rozpędzić się w niespełna 12 sekund. Jakby tego było mało, podczas testu 86-konne Clio spaliło średnio 5,3 l oleju napędowego na 100 km. Może jednak paść na kolana?

Ten mały samochód przejął zawieszenie od większego Mégane'a, a dodatkową zaletą jest znakomita proporcja rozstawu osi do długości karoserii. Nic zatem dziwnego, że auto świetnie się prowadzi - mimo twardo dostrojonego zawieszenia, zaskakująco komfortowo wybiera nierówności, wychylenia karoserii w zakrętach są minimalne, a podczas hamowania przednie zawieszenie nie dopuszcza do "nurkowania". Ale... Na serii poprzecznych nierówności wyczuwało się momenty utraty przyczepności kół, nieznaczną wibrację oraz stuki dobiegające z przedniego i tylnego zawieszenia.

Do elektrycznego wspomagania kierownicy wciąż trzeba się przyzwyczajać. Gdy uruchomimy silnik, najpierw wyczujemy duży opór, po chwili znika on i znów się pojawia - jest jak kierowca, który bardzo chce wyprzedzić, ale nie może się zdecydować. Wystarczy jednak ruszyć, by na kierownicy Clio poczuć zdecydowaną, wyraźną progresję. Przy wyższej prędkości stawia ona bowiem bardzo duży opór, jak w sportowym samochodzie, przystosowanym do rozwijania dużych prędkości. I to jest ta jasna strona "elektryfikacji" układu kierowniczego Clio.

Pięć gwiazdek w teście zderzeniowym Euro-NCAP, osiem poduszek powietrznych, ABS, czujniki ciśnienia w oponach... Czy można oczekiwać jeszcze więcej od małego samochodu segmentu B? Złośliwi mówią, że gwiazdki nie hamują i oby nigdy nie trzeba było przekonywać się, na ile skuteczna jest ta "gwiezdna" ochrona. Otóż w Clio mamy spore szanse uniknąć takiego sprawdzianu, bo hamulce tego samochodu okazały się bardzo skuteczne, zatrzymując rozpędzone do 100 km/h auto na dystansie około 40 metrów.

Maksymalizm Clio wyraża się nie tylko w wymiarach karoserii, ale również w wyposażeniu tego samochodu. Jeżeli komuś nie wystarcza osiem poduszek powietrznych i ABS, może dokupić układ ESP z ASR, specjalny zagłówek dla dziecka lub FBL, czyli dodatkowe światła oświetlające zakręty. Mało? To może jeszcze specjalna karta ,,hands free", którą wystarczy trzymać w kieszeni, by odblokować drzwi i uruchomić silnik. Za dopłatą można mieć bardzo dużo.

Czasy, w których najbogatsze wyposażenie małego samochodu klasy B ograniczało się do dwóch poduszek powietrznych i ABS-u przeszły do historii. Do historii przeszły też niskie ceny aut tego segmentu. Za najtańsze Clio z 85-konnym dieslem trzeba zapłacić 59 000 zł, a za testowy model z dodatkowym wyposażeniem - ponad 67 000, ale można też więcej.

Tekst: Jarosław Maznas
Zdjęcia: Tomasz Jaźwiński



Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 41 900 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5, kombi-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Działalność wytwórczą Renault w Turcji kojarzono do tej pory z wątpliwej urody Thalią. Od dziś będzie kojarzona ze zgrabnym Clio III, które nie tylko wielkością przewyższa konkurentów segmentu B.
    auto motor i sport, 2008-02-01 10:08:26
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij