Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Bentley Mulsanne – samochód za miliony

Dobrze, że nie jestem arabskim szejkiem ani chińskim biznesmenem. Gdybym był, musiałbym się w nim rozsiąść z tyłu. A tak mogę zająć miejsce za kierownicą, bo chociaż wygodzie tylnych foteli niczego zarzucić się nie da, to jednak potężna limuzyna luksusowych wrażeń dostarcza przede wszystkim kierowcy.

2011-01-20
Bentley Mulsanne Mulsanne jest wśród innych samochodów jak Guliwer – wyższy, dłuższy, dużo cięższy, ale na pewno nie ociężały. Potrafi rozpędzić się do prawie 300 km/h, a w zakrętach zapiszczeć oponami

 

Zaczyna się niewinnie, od szelestu rąk przesuwających się po kierownicy. Obszywano ją ręcznie skórą przez pełne dwa dni robocze. Artystyczne szwy delikatnie łaskoczą dłonie, pod palcami czuć fakturę naturalnego materiału garbowanego tak, by już zawsze roztaczał specyficzny zapach. Zapach luksusu. Ruszamy. Bez ociągania, ale i bez pośpiechu 512-konny V8 wprawia w ruch ważącego dwie i pół tony kolosa. Łatwość z jaką to robi budzi zdumienie. 1020 Nm momentu obrotowego jest do dyspozycji już przy 1750 obrotach na minutę, a podczas przejażdżki u podnóża Alp wskazówka obrotomierza rzadko przekracza liczbę 3000. Pod prawą nogą kierowca zawsze czuje zapas mocy, co budzi w nim przyjemne uczucie, że w każdej chwili może wszystko. Gdy doładowywany dwiema turbosprężarkami silnik nie w pełni wykorzystuje potęgę mechanicznych koni, odłącza połowę cylindrów. Kierowca tego nie czuje, bo nic nie zakłóca harmonii z jaką silnik nieprzerwanie wykonuje swoją pracę. Zauważyć może za to spadek zużycia paliwa o 15% w porównaniu z poprzednikiem, czyli modelem Arnage - tylko czy mniejsze spalanie ma jakiekolwiek znaczenie dla kogoś, kto wydał półtora miliona złotych na swojego Mulsanne?

Liczą się za to precyzja i lekkość z jaką ta ponad 5,5-metrowa limuzyna pnie się po krętych drogach. Gdy zawieszenie ustawić w trybie sport, nadwozie - które dotąd łagodnie się kołysało usypiając pasażerów - przestaje poruszać się w pionie. Kierowca zyskuje wtedy pewność, że auto solidnie stąpa po ziemi. Nawet gdy się zapomni i rozpędzi swojego Bentleya ponad miarę - w zakrętach Mulsanne ląduje dokładnie tam, gdzie skieruje go kierowca. Ten zaś nie musi się fizycznie napracować, do czego zresztą zapewne nie przywykł, bo wspomagany hydraulicznie układ kierowniczy pracuje z niezwykłą lekkością. Dynamiczne przejazdy w zakrętach to spécialité de la maison Bentleya; swoje imię Mulsanne wziął od słynnego zakrętu na trasie 24-godzinnego wyścigu Le Mans, a ten - od miejscowości o tej nazwie. Bentleye sześć razy wygrywały słynny wyścig i dziś mają opinię nie tylko luksusowych, ale i sportowych.

BENTLEY MULSANNE

BENTLEY MULSANNE
Cena1 403 826 zł
KonkurenciMaybach 57, Rolls-Royce Ghost
Silnikbenzynowy, V8, 6.8
Moc/przy obrotach512 KM/4200 obr/min
0–100 km/h5,3 s
Prędkość maksymalna296 km/h
Zużycie paliwa16,9 l/100 km
Emisja CO2393 g/km
Silnikpoj. 6750 cm3, 1020 Nm przy 1750 obr/min, skrzynia biegów 8A, napęd na tylne koła.
Nadwozie4-drzwiowe, 5-miejscowe, długość x szerokość x wysokość 5575 x 1926 x 1521 mm, rozstaw osi 3266 mm, rozstaw kół z przodu 1615 mm, z tyłu 1652 mm, masa własna 2585 kg.

Być może to połączenie sprawia, że wykwintność Mulsanne'a nie onieśmiela pasażerów. Postój nad jeziorem Garda pozwala dokładniej rozejrzeć się po wnętrzu. Wszędzie pachnąca skóra - że na fotelach i obiciach drzwi to banał, ale ze skóry zrobiono też podsufitkę, obito nią wnętrze schowków, rozpięto na słupkach dachowych. To się ekologom nie spodoba, ale dla tego przepychu życie oddało 17 brytyjskich krów - tyle skór potrzeba do pełnego wyposażenia Mulsanne'a. Gdzie nie ma skóry, jest drewno - polerowane, lakierowane i poddane procedurze zabezpieczającej przed zniszczeniem przez słońce, gdy w Bentleyu zaparkowanym np. gdzieś wśród piasków Dubaju temperatura sięgnie 100 °C. Polerowana stal na końcówce dźwigni kierunkowskazów czy na łopatkach służących do zmiany przełożeń 8-biegowego automatu przyjemnie chłodzi dłonie. Chyba na tym właśnie polega luksus - w Mulsanne wszystko jest tym, na co wygląda, drewno jest drewnem, metal zaś na pewno nie okaże się plastikiem. Taka filozofia zapewnia Bentleyom nieśmiertelność. 80% wszystkich wyprodukowanych kiedykolwiek aut tej marki wciąż porusza się po drogach. Nie starzeją się tak po prostu, lecz z biegiem lat stają się klasykami. Także dzięki naturalnym materiałom, które im starsze tym są cenniejsze.

W cenie jest też wygoda serwowana pasażerom wożonym z tyłu. Do opisu przestrzeni, którą mają do dyspozycji nie nadaje się miarka przykładana do zwykłych aut. O braku miejsca na stopy, wbijaniu kolan w oparcie przedniego fotela czy muskaniu głową sufitu nie ma mowy. Jest za to regulowany elektrycznie na osiem sposobów fotel, którego siedzisko można wysunąć, by lepiej podpierało uda długonogich pasażerów, jest osobna klimatyzacja, są przeciwsłoneczne żaluzje na każdej z szyb. Jest poczucie podróżowania samochodem niezwykłym. Tak bardzo, że zaczynam się zastanawiać, czy jednak nie warto być szejkiem, żeby taką podróż odbywać nie tylko od święta.

Tekst Roman Skąpski
amis 1/2011

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    No redaktory szaleją. Ostatnio Maybach, teraz Mulsanne. Czy w najbliższym czasie można się spodziewać Phantoma?
    ~Samuraj, 2011-01-20 12:07:01
  • avatar
    zgłoś
    Dobrze, że nie jestem arabskim szejkiem ani chińskim biznesmenem. Gdybym był, musiałbym się w nim rozsiąść z tyłu. A tak mogę zająć miejsce za kierownicą, bo ta potężna limuzyna luksusowych wrażeń dostarcza przede wszystkim kierowcy.
    auto motor i sport, 2011-01-20 09:21:58
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij