Chevrolet - najsilniejsza i o najbardziej światowym zasięgu broń koncernu GM - setne urodziny zamierza świętować w dobrym nastroju. Ma mu w tym pomóc nowe Aveo.
Zobacz również
Jest nieco bardziej wyrośnięty niż najpoważniejsi rywale, z Fordem Fiestą, Renault Clio, Skodą Fabią i VW Polo na czele. Na tle konkurentów o mało porywającej urodzie zwraca uwagę wyglądem, chociaż design Aveo nie każdemu musi przypaść do gustu. Ale przynajmniej się wyróżnia. Już dość wysoko przebiegająca dolna linia okien i potężny tylny słupek małego Chevroleta każą przypuszczać, że widoczność z wnętrza, szczególnie do tyłu, nie jest rewelacyjna. Dodatkowo pogarsza ją umieszczona wysoko klamka tylnych drzwi, która sprawia, że szyba w drzwiach jest mniejsza, za to słupek wraz z klamką większy, niżby to było konieczne przy konwencjonalnej klamce. Seryjnie montowane w najbogatszej, testowanej wersji (LTZ) czujniki parkowania z tyłu zdecydowanie ułatwiają manewrowanie. Ze względu na fatalną widoczność do tyłu na boki, czujność na najwyższym poziomie podczas jazdy wstecz i tak trzeba zachować.
Nadwozie, o kilka centymetrów wyższe niż u konkurentów, umożliwia zajmowanie miejsc we wnętrzu bez zbędnej gimnastyki. Na wysoko umieszczone fotele siada się wygodnie. Duży rozstaw osi Aveo, chociaż nie największy w porównaniu z rywalami, procentuje sporą ilością miejsca z tyłu na nogi, dzięki czemu wsiada się tutaj równie łatwo jak z przodu. Ponadto, mały Chevrolet „nie pęka", gdy musza nim podróżować cztery dorosłe osoby, co w świecie małych aut nie jest reguła. Z przodu i z tyłu miejsca na nogi oraz nad głową jest wystarczająco. Za sprawą większej niż u rywali szerokości nadwozia, dwie osoby na tylnej kanapie mają na wysokości ramion miejsca pod dostatkiem. Zestaw wskaźników Aveo - stylizowany na zegary szybkich, nowoczesnych motocykli - nie jest zbyt rozbudowany, ale nie można mu zarzucać braku czytelności. Przeciwnie. Wielkie, przerysowane cyfry prędkościomierza wręcz biją po oczach, skutecznie i precyzyjnie informując kierowcę o aktualnej prędkości jazdy. Sporych rozmiarów analogowy obrotomierz też dobrze spełnia swoją rolę, ale jego wskazań nie trzeba śledzić z nadmierną uwagą. Wystarczy zapamiętać, że gdy wskazówka zbliża się do pionu, obroty wału korbowego silnika dochodzą do maksymalnych (6400/min).
Nieco wcześniej, bo przy 6000 obr/min, 1,4-litrowa jednostka osiąga maksymalną moc, wynoszącą 100 KM. Maksymalny moment obrotowy o wartości 130 Nm jest do dyspozycji od 4000 obr/min. O ile w czasie zwyczajnej jazdy silnika Aveo nie trzeba kręcić do aż 6000 obr/min, o tyle do 3500-4000 obr/min już tak. Zwłaszcza na III i IV biegu. Jeśli po zmianie na IV i V bieg, których przełożenia są bardzo długie, obroty spadną do 3000 obr/min, jednostka napędowa daje radę rozpędzać Aveo w miarę sprawnie. Jeśli obroty spadną poniżej tej wartości, silnikowi brakuje mocy i Aveo nabiera prędkości „jak wóz ociężale". Najdobitniej obrazują to czasy elastyczności na poszczególnych biegach. Manewr rozpędzania auta od 60 km/h do 100 km/h, który na IV i V biegu zajmuje Aveo, odpowiednio, 13,0 i 22,6 s, na III biegu trwa jedynie 7,6 s. Ponieważ prędkość maksymalna testowanego auta na III biegu wynosi 123 km/h, nie tylko na trasie, ale nawet na autostradzie warto korzystać z tego przełożenia do „budowania" prędkości. Częstych zmian biegów nie należy się obawiać, mechanizm zmiany przełożeń pracuje lekko i precyzyjnie, a dźwignia z łatwością wpada w rękę.

Wasze opinie na forum
- Użytkownik 84styleFury 28.07.2011, 22:47
Chevrolet Aveo – trzeba się z nim liczyć
trzeba trzeba sie z nim liczyc juz pierwszy namieszal fajnie przyjoł sie na rynku
- Użytkownik Samuraj 28.07.2011, 15:09
Chevrolet Aveo – trzeba się z nim liczyć
Szkoda, że w teście nie podano ceny danego auta, ale muszę przyznać, że wyposażeniem wersja





















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"