Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.9

Chevrolet Camaro, Dodge Challenger, Ford Mustang – czar dudniących V-ósemek

2009-10-29
Chevrolet Camaro Silnik Camaro reaguje bardzo żywiołowo, zawieszenie jest wyśmienite, a wygląd nadwozia bardzo ekspresyjny - czego chcieć więcej?

Legendy. Nadszedł czas, by sprawdzić, czy obecne amerykańskie auta sportowe, odwołujące się do tradycji przodków sprzed 40 lat, mają z nimi cokolwiek wspólnego. Trzy legendarne modele powracają do gry, aby natchnąć nas klimatem lat 60.

Cofnijmy się na chwilę do Ameryki początku lat 60. W Detroit skończyły się już czasy dominacji ostentacyjnych skrzydlatych krążowników, które nigdy później nie były już tak monumentalne jak w 1959 r. Nabywcy aut rodzinnych coraz mniej gustują w agresywnie stylizowanych nadwoziach - wolą bardziej dyskretne linie. W 1964 r. Ford pokazuje światu pierwszą generację Mustanga. Ma to być niedrogi samochód sportowy dla wchodzącego w dorosłość pokolenia urodzonego po wojnie. W ciągu pierwszych czterech miesięcy sprzedano go w 400 000 egzemplarzy. Konkurenci nie byli przygotowani na taki cios. GM dopiero trzy lata później wypuszcza modele Camaro i Firebird. Chrysler wkracza na pole bitwy jako ostatni, prezentując w 1970 r. Challengera. Toczy się bezpardonowa walka o klienta, a jednocześnie prawdziwy wyścig zbrojeń prowadzony według zasady - jeden koń mechaniczny na cal sześcienny pojemności silnika.

Historia powtarza się 40 lat później. W roku 2000 Amerykanie zamiast ogromnych skrzydlatych sedanów masowo zaczęli kupować ogromne SUV-y. Ale z każdym kolejnym rokiem w statystykach sprzedaży obok gigantycznych Escalade i Hummerów widać coraz wyraźniejszy napływ mniejszych "europejczyków" - Mercedesów ML, BMW X5 czy Range Roverów. Koncernom amerykańskim powoli zaczynają być potrzebne modele, które na nowo napędzą sprzedaż. W 40. rocznicę premiery pierwszego Mustanga, Ford zadziwił świat nowym modelem, który wyglądem bardzo mocno nawiązywał do swojego legendarnego protoplasty. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, a konkurenci byli tak samo zaskoczeni jak cztery dekady wcześniej. Minęło kolejnych pięć lat i starzy rywale z Detroit spotykają się w komplecie, by walczyć na ubitej ziemi. Camaro dopiero niedawno trafił do salonów, Challenger dał się już nieco poznać, natomiast nowy-stary Mustang zdążył doczekać się poważnego face liftingu. Wszystkie trzy mają wiele cech wspólnych - agresywne linie inspirowane dawną stylistyką, silniki V8, napęd na tył i spory nadmiar mocy. W czasach kryzysu, drogiej ropy i mody na ekologię nabrały dodatkowo delikatnej słodyczy owocu zakazanego i znamion politycznej niepoprawności. Jakie są naprawdę, czym się od siebie różnią? Nie powiedzą tego dane katalogowe. Żeby te auta poznać, trzeba je wypróbować. Przy dźwiękach dudniących ósemek i w kłębach dymu z opon.

 

Kto się śmieje ostatni...

Camaro pierwszej generacji miał nieco futurystyczny wygląd - i "młody" niewątpliwie odziedziczył wiele urody po "dziadku". Przód wygląda groźnie, tylne błotniki wyrzeźbiono tak masywnie, jakby pod nimi miało się zmieścić milion mechanicznych koni. To najprawdziwsze Camaro, ale o wiele piękniejsze niż to, które można było stworzyć w latach 60. I o wiele szybsze. Najmocniejsze wersje pierwszych Camaro testowano na owalnych torach z długimi prostymi na amerykańskim środkowym zachodzie, nowy model zrobił wiele okrążeń na Nürburgringu. Zawieszenie, hamulce, skrzynię i silnik poprawiano mozolnie po każdej sesji testowej na Północnej Pętli. Pierwsze pokonane zakręty - i czar wcale nie pryska. Camaro prowadzi się jak nowoczesny sportowy samochód. I to w dodatku europejski. Zawieszenie dobrze fi ltruje krótkie nierówności, wewnątrz jest cicho i wygodnie. Auto skręca w tym samym czasie co kierownica, a nie po odczekaniu akademickiego kwadransa. Z początku testujemy tempo defi ladowe. To podstawowy tryb jazdy na amerykańskich drogach. Nie za szybko, by nie drażnić policji i nie rozlać kawy w tekturowym kubku. Automatyczna skrzynia przełącza biegi prawie niezauważalnie. Z tyłu słychać delikatny bulgot, przypominający, że w wersji SS pod długą maską schowano silnik od Corvette. Prawy pedał budzi do życia tabun prawie 400 koni, które są dostępne na każde zawołanie. Wykres momentu obrotowego wygląda jak stół dla dziesięcioosobowej rodziny - od ściany do ściany wszędzie płasko. Zatankowane do pełna i z kierowcą na pokładzie, Camaro waży prawie 2 tony, ale w zakrętach jedzie precyzyjnie, przewidywalnie i co ciekawe - z zaledwie niewielkimi przechyłami nadwozia! Na granicy możliwości opon auto wpada w nadsterowność, oczywiście kontrolowaną elektronicznie. Kagańce wkraczają do akcji na tyle późno, by nie odbierać frajdy, jaką dają lekkie drifty. 40 lat temu nie było takich gadżetów, ale też niewielu Amerykanów podejrzewało wtedy, że zakręt to jest coś, co można chcieć przejechać szybko. Cztery tryby ustawień systemów kontroli trakcji i stabilizacji toru jazdy, a także zachowania skrzyni biegów to w sam raz, by trafi ć w gusta i umiejętności dowolnego kierowcy. Na co dzień szybki jak nowoczesne auto sportowe, po wyłączeniu wszystkich kagańców staje się najprawdziwszym samochodem-mięśniakiem w stylu starej szkoły. Warto było na niego czekać.

  CHEVROLET CAMARO SS
 Cena w USA 30 000 USD
 Konkurenci Ford Mustang, Dodge Challenger
 Silnik benzynowy, V8, 6.2
 Moc/przy obrotach 390 KM/5060 obr/min
 0–100 km/h 7,3 s
 Prędkość maksymalna 250 km/h
 Zużycie paliwa 9,6 l/100 km
 Emisja CO2 b.d.
 Nadwozie dwudrzwiowe, 2+2-miejscowe coupé, długość x szerokość x wysokość 4840 x 1380  1920 mm, rozstaw osi 2850 mm, masa własna 1800 kg, pojemność bagażnika 400 l.

  

Brutalna siła

Challenger z całej trójki jest najbliższy duchem starym samochodom-mięśniakom. Gdy stoi, wygląda jak posąg ze spiżu. Sportowe auta niemieckie to przy nim zagłodzone chuchra. Dodge to z kolei zwalisty facet, któremu lepiej nie wchodzić w drogę. Jest miły, ale tylko do czasu, gdy się go nie zdenerwuje. Niech nikt mu nie próbuje tłumaczyć, że liczy się "wnętrze". Pewnie dlatego kokpit Challengera jest jak ponury żart. Szary, przeciętne plastiki, proste kształty, rozpacz i depresja. Ale po odpaleniu widlastej ósemki uśmiech wraca błyskawicznie na twarz kierowcy. Dźwięk nowego Hemi to powrót do złotego okresu amerykańskiej motoryzacji. Lekka przygazówka wyzwala zachrypniętą symfonię wywołującą dreszcze. Mimowolnie jazdę zaczynamy od razu z większą werwą niż w Camaro. Jechać Challengerem spokojnie to tak jak podpierać ścianę na koncercie hardrockowym. Dane na papierze wskazują, że w stosunku do konkurencji mamy tu najwięcej niutonometrów i w dodatku dostępnych najniżej. To jest właśnie sedno amerykańskiej motoryzacji - proste w konstrukcji, wolnoobrotowe silniki o sporej pojemności i potężnym momencie obrotowym. Żadne zmienne fazy rozrządu ani turbosprężarki, lecz brutalna siła, bez zbędnej inżynieryjnej fi nezji. Pierwsze okrążenie po torze w tempie półsportowym tylko zaostrza apetyt na danie główne. Następne przejazdy odbywają się już bez zbytecznej dyplomacji, prawdziwie "po męsku". Sportowa jazda tym autem to emocjonalny rollercoaster. Przed zakrętem z lekkim niepokojem zrzucamy na świetny układ Brembo zadanie wyhamowania prawie dwutonowej bryły. Składamy się w łuku, jednocześnie cały czas pilnując zachowania auta, które nie jest aż tak precyzyjne jak Camaro. Przy wyjściu - euforia, bo można spuścić ze smyczy bestię drzemiącą pod maską. Jeśli zrobimy to odpowiednio wcześnie, zostawimy na asfalcie dwa czarne ślady i trochę dymu z opon. Nie są ważne spalanie ani współczynnik oporu powietrza. Nowy Challenger najbardziej z całej trójki przypomina swój pierwowzór. Wciąż jest łobuzem, na bakier z dobrymi manierami. Każde czerwone światło zachęca do pojedynku. Każde włączanie się do ruchu to okazja, by puścić trochę dymu z opon. Każda prosta poza miastem to sceneria jak z fi lmu "Znikający punkt". W nowoczesnej wersji jest to znakomity samochód dla tych, którzy w młodości jeździli pierwowzorem i dla tych, którzy stary model znają tylko z opowieści. Niedosyt mogą mieć jedynie ci, którzy szybką jazdę biorą zbyt serio.

 DODGE CHALLENGER R/T
 Cena w USA 29 995 USD
 Konkurenci Chevrolet Camaro, Ford Mustang
 Silnik benzynowy, V8, 5.7
 Moc/przy obrotach 360 KM/4790 obr/min
 0–100 km/h 8,2 s
 Prędkość maksymalna 219 km/h
 Zużycie paliwa 9,3 l/100 km
 Emisja CO2 b.d.
 Nadwozie dwudrzwiowe, 2+2-miejscowe coupé,
długość x szerokość x wysokość 5020 x 1450
x 1920 mm, rozstaw osi 2950 mm, masa własna
1870 kg, pojemność bagażnika 470 l.

Żyjąca legenda

Ford Mustang jest największą legendą amerykańskiej motoryzacji. Od niego zaczęła się w USA moda na tanie samochody sportowe i dlatego zasłużył sobie na przywrócenie do życia jako model neo-retro. Nowy Mustang z 2004 roku był nie mniej nowatorski, niż model pokazany 40 lat wcześniej. I z nie mniejszym entuzjazmem przywitały go rzesze kupujących. Po 5 latach produkcji Ford zdecydował się na wprowadzenie zmian - technicznie rzecz biorąc, jest to (prawie) zupełnie nowy samochód. Całkowicie nowe jest wnętrze, wygodniejsze i z lepszych materiałów. Techniczne modyfi kacje miały uczynić z Mustanga auto zdolne podjąć walkę z nowymi przeciwnikami. Z zewnątrz, nowy model upodobnił się do... starych wersji po face liftingach, jakie Mustangi przechodziły co roku, aż do końca lat 60. Ford wygląda w liczbach najmniej okazale - silnik ma o ponad litr mniejszy niż konkurenci. Najmniejsza moc, najniższy moment obrotowy, ale też zdecydowanie najmniejsza masa. Czy to oznacza, że Mustang gra w niższej lidze niż Camaro i Challenger? Jeśli sugerować się dźwiękiem widlastej ósemki, to raczej nie. Wydech Mustanga brzmi przyjemnie basowo na niskich i na wysokich obrotach - nie tak charcząco jak wydech Challengera, nie tak równo jak ten w Camaro. Ma swój własny charakter, który można od razu polubić. Jedna runda na rozgrzewkę i atakujemy tor w tempie sportowym. Już na pierwszych zakrętach tylne zawieszenie daje znać, że woli proste autostrady bardziej niż serpentyny. Na pokładzie robi się nieco nerwowo, a układ stabilizacji interweniuje dość wcześnie. Zwłaszcza szybkie zmiany kierunku jazdy są dla Mustanga trudnym zadaniem. Nie znaczy to, że nie da się nim jeździć szybko, ale przeciętny kierowca może stracić ochotę do prowokowania poślizgów. Tym bardziej że po wyłączeniu elektronicznych kagańców jazda sportowa staje się wyzwaniem. Poślizgi są bardzo trudne do opanowania, nawet na suchej nawierzchni. Hamulce też nie lubią intensywnego użytkowania. Na zimno działają bardzo dobrze, ale dość szybko się rozgrzewają i tracą sporo ze swojej skuteczności. Przyjemnie zaskakuje skrzynia biegów, która w Mustangu zmienia przełożenia najszybciej spośród testowanych tu maszyn. To ważne, bo silnik Forda wymaga pilnowania obrotów, jeśli ma szybko reagować na dodanie gazu. Szkoda, że Ford nie zdecydował się na poważniejszą modernizację zawieszenia w Mustangu - byłaby jeszcze większa frajda z jazdy. Tym autem najprzyjemniej podróżuje się w niespiesznym tempie, z otwartymi oknami, słuchając bulgotu silnika. To też jest częścią amerykańskiej motoryzacji.

  FORD MUSTANG GT
 Cena w USA
 26 425 USD
 Konkurenci Chevrolet Camaro, Dodge Challe
 Silnik benzynowy, V8, 4.6
 Moc/przy obrotach 307 KM/5750 obr/min
 0–100 km/h 7,9 s
 Prędkość maksymalna 210 km/h
 Zużycie paliwa 11,0 l/100 km
 Emisja CO2 b.d.
 Nadwozie dwudrzwiowe, 2+2-miejscowe coupé, długość x szerokość x wysokość 4770 x 1420  1870 mm, rozstaw osi 2720 mm, masa własna 1640 kg, pojemność bagażnika 440 l.

 CO POKAZAŁY NA TORZE

Nie da się obiektywnie porównać samochodów o sportowych aspiracjach, jeśli nie zmierzy się ich osiągów na zamkniętym torze wyścigowym. W warunkach prawie "laboratoryjnych" można spokojnie ocenić ile tak naprawdę warte są podwozia, silniki, skrzynie biegów, zawieszenia i wszelkie inne komponenty mające wpływ na skuteczność w sportowej jeździe. Warto było to zrobić, chociażby dlatego, by wyciągnąć na światło dzienne dwoistość natury Mustanga. Wyłączenie układu stabilizacji jazdy w Fordzie bardzo negatywnie odbija się na prowadzeniu auta w zakrętach, co widać po czasach osiąganych przy wyłączonym ESP.

CAMARO
  CHALLENGER
  MUSTANG  
ESP WŁ  ESP WŁ  ESP WŁ  
OKR.CZAS (s)
V maks (km/h)
 OKR.CZAS (s)V maks (km/h) OKR.CZAS (s)V maks (km/h)
 161,02 210,6  166,87 200,8  163,73 205,0 
 260,88 208,8 
 264,37 203,2
 263,14 206,1
ESP WYŁ  ESP WYŁ  ESP WYŁ  
OKR.CZAS (s)V maks (km/h) OKR.CZAS (s)V maks (km/h) OKR.CZAS (s)V maks (km/h)
 160,96 211,9
 164,53 199,3
 168,57
206,1
 260,56
210,0
 263,71
200,6
 271,49
205,6

 KTÓRY NAJLEPSZY?

Oto trzy modele stworzone dla ludzi, którzy motoryzację rozumieją sercem a poznają emocjami. Dla wielu z nich faworytem będzie pewnie Dodge Challenger. Wygląda najbardziej imponująco, ma genialny dźwięk, brutalną siłę i najbardziej przypomina dawne, dobre auta-mięśniaki. Nieco ospała skrzynia biegów psuje czasy notowane na torze testowym, dlatego lepiej nie przejmować się cyferkami, tylko cieszyć samą jazdą. Dodge jest po prostu najpotężniejszy, najlepiej wyposażony i niewymownie przyjemny w prowadzeniu. To bardzo poważne atuty, które jednak mogą nie wystarczyć poszukiwaczom sportowej skuteczności. Ci wybiorą Camaro, które prowadzi się bardzo precyzyjnie i na autostradzie, i na krętej drodze. Chevy najlepiej przyspiesza, najskuteczniej hamuje, genialnie skręca, łatwo daje się kontrolować podczas driftów z włączoną kontrolą trakcji. Z zewnątrz wygląda na jeszcze szybszego niż jest naprawdę. To ambitne sportowe auto, jeżdżące trochę w stylu europejskim, chociaż z wyraźnie zaznaczonym amerykańskim charakterem. Na drugim końcu skali mamy Mustanga, który spodoba się osobom nie przepadającym za rozmiarami XXL. Choć powiedzieć o Mustangu, że jest mały to spore nadużycie, w całym teście jest najmniejszy, ma najsłabszy silnik i waży najmniej. Stosunkowo niewielka masa ratuje osiągi Forda, dzięki czemu nie jest najwolniejszy z całej stawki. Suche liczby stawiają go prawie na równi z Camaro. Co innego przyjemność z jazdy - tam gdzie kierowca Camaro będzie miał ochotę przycisnąć jeszcze trochę mocniej, załoga Mustanga może mieć wrażenie, że ich auto jest o krok od rozstania się z asfaltem. Ford po prostu nie został stworzony do szybkiej jazdy i nie potrafi nawet dobrze udawać auta sportowego. Jest mocnym coupé, które z braku porządnego zawieszenia obsługę zakrętów zrzuca na barki elektronicznych kagańców. Ford spodoba się tym, którzy są zakochani w historii amerykańskiej motoryzacji i tym którzy lubią się pokazać defilując szerokimi bulwarami lub puszczając dym spod opon. I jedni, i drudzy byliby też zachwyceni Camaro i Challengerem... gdyby znaleźli powód, żeby dopłacić i wybrać któregoś z nich. A ponieważ kupno takiego auta to kaprys, wszystko jest możliwe.

Tekst: Víctor Ortiz ("Automovil"),
Zdjęcia: Carlos Quevedo

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 197 000 PLN
Dostępne nadwozia: cabrio-2, coupe-2
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Gratuluje Passata ktory robi setke w 7 sekund hehe a jaki masz silnik 1.9 TDI ? Bo ja mam wlasnie takie Camaro i robi setke w niecale 5 sekund.
    tomis, 2010-03-21 14:44:43
  • avatar
    zgłoś
    Bzdura!Camaro SS w 7,3 sek. do setki?! Gdziekolwiek nie poszukasz wszystkie testy mowia o okolo 5 sekundach, a ci tu ponad 7! Moj passat robi setke w 7!
    ~arek, 2010-03-13 01:53:48
  • avatar
    zgłoś
    Legendy. Nadszedł czas, by sprawdzić, czy obecne amerykańskie auta sportowe, odwołujące się do tradycji przodków sprzed 40 lat, mają z nimi cokolwiek wspólnego. Trzy legendarne modele powracają do gry, aby natchnąć nas klimatem lat 60.
    auto motor i sport, 2009-10-29 12:23:49
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij