Nic nie jest takie, jakie powinno być. Wszystko coś udaje. Chevrolet Evanda to koreańskie auto pod amerykańską marką, napędzane australijskim silnikiem. I jak tu nie wierzyć w globalizację?
auto motor i sport 5/2005
Zobacz również
Galeria

Płaski tył sprawia wrażenie jakby twórcom zabrakło inwencji – duża pokrywa ułatwia za- ładunek. Słupki są niezbyt grube, co pozwala dostrzec przeszkody i sprawnie manewrować.

Miła powierzchowność, godna uwagi przestrzeń we wnętrzu, komfort zawieszenia i spory bagażnik to zadatki na auto rodzinne lub służbową limuzynę. Wizerunek psują braki wyposażeniu z zakresu bezpieczeństwa.

Jak przystało na limuzynę – prosto i elegancko. Wnętrze nieprzeładowane przyciskami, choć wszystko regulowane jest elektrycznie.

Daewoo, a raczej jego spadkobierca Chevrolet, jest nie tylko producentem aut miejskich i kompaktowych. Równie ż w klasie średniej, a nawet ciut powyżej, proponuje swój samochód - Chevroleta Evandę.
Nie jest to całkiem nowa konstrukcja, w 2001 roku zadebiutowała z drugiej strony kontynentu (w Korei) jako Daewoo Magnus, a rok później w Europie Zachodniej. Od zeszłego roku, po lekkim liftingu, jest i u nas.
Jej poprzedniczka Leganza, pierwszy samochód Daewoo w tej klasie, została bardzo starannie zaprojektowana. Przeprowadzono mnóstwo testów zderzeniowych a prototypy przemierzały kontynenty, sprawdzając słuszność zastosowanych rozwiązań. Leganza okazała się trwała i wytrzymała, choć paliwożerna.
Duży sedan Evanda wygląda na solidny, a przy tym nie brakuje mu lekkości. Wyraźnie zaakcentowane nadkola, podwójne reflektory za dużymi kloszami, wydłużona maska silnika oraz cofnięta kabina o niskich szybach - to styl klasycznej, nowoczesnej limuzyny, który budzi zaufanie. Lekkim dysonansem jest płaski tył z nijakimi lampami, o którym styliści chyba zapomnieli.
Rozmiary nie kłamią - duża z zewnątrz, Evanda jest takaż w środku. Obszerne fotele z przodu, wielka kanapa z tyłu. Miejsce nad głowami i na kolana - jak w dużym aucie. Fotele i kanapa słabo wyprofilowane, co ma prawdopodobnie ułatwić lokowanie się na nich Amerykanom o rozmiarze XXXL. Fotel kierowcy wyposażono w pełne elektryczne sterowanie, co przy kierownicy regulowanej skokowo i tylko w jednej płaszczyźnie umożliwia zajęcie prawidłowej pozycji.
Wystrój wnętrza może się podobać - zastosowano materiały o niezłej jakości, a elementy spasowano na dobrym europejskim poziomie. Wzornictwo jest, jak przystało na limuzynę - spokojne, niemal ascetyczne. Nawet zastosowanie zmatowanych drewnopodobnych elementów nie razi. Również schowkom Evandy niewiele można zarzucić. Są wszędzie, chociaż te w przednich drzwiach okazują się nieco za wąskie. Samochód dedykowany jest chyba specjalnie palaczom. Tak dużych popielniczek nie widziałem od lat.
Ergonomia i funkcjonalność - bliskie ideału. Wszystko znajduje się w oczekiwanych miejscach, bagażnik i wlew paliwa otwierane są z miejsca kierowcy, nawet stacyjka jest podświetlana. I dlatego dziwi brak tak prostych i tanich układów elektronicznych, jak czujnik temperatury zewnętrznej czy komputer pokładowy. Mało finezyjne wskaźniki umieszczono, zgodnie z modą, w tubach tuż przed kierownicą. Pod ręką, wysoko znajduje się sterowanie klimatyzacją i ogrzewaniem, ale jej działanie jest dziwne: długo nic i dopiero, gdy ustawimy temperaturę na 23 °C, nagle poczujemy ciepłe powietrze. Obciągnięte śliską skórą koło kierownicy jest większe o 2-4 cm niż w innych autach - po co? Wszak Evanda ma całkiem sprawne wspomaganie układu kierowniczego, o sile zależnej od prędkości.

Wasze opinie na forum
- Użytkownik gawlitz 15.09.2010, 18:06
- Użytkownik lj 30.05.2009, 16:51
- Użytkownik Nutka 08.01.2009, 10:56
- Użytkownik darek 28.06.2008, 23:00
Chevrolet Evanda - Amerykanin?
Autem podróżuję ( nie jeżdżę tylko podróżuję) trzeci rok. Świadomie kupilem automat bo cenie sobie


















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"