Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Chevrolet Spark – Iskierka nadziei

Maluch z ambicjami. Kiedyś, bez względu na cenę, nowe auta miały chwytać klienta za serce. Dziś przed kupnem klient chwyta się za kieszeń. A wybór samochodu dyktuje rozum. Wybrańcem tłumów oraz iskierką nadziei dla Chevroleta chce być nowy Spark.

2010-02-19
Chevrolet, Spark Zabójcze, skośnookie, koreańskie spojrzenie – wyrazisty znak rozpoznawczy Sparka

 

Jeszcze nie tak dawno jeżdżenie minisamochodem z segmentu A było w eleganckim świecie źle widziane. W Ameryce nawet gorzej niż źle. Samochód to przecież podstawowy symbol statusu majątkowego. Ale kryzys wielu wyleczył z tej choroby. Jeszcze cztery lata temu segment minisamochodów stanowił 5% rynku światowego. Dziś już dwa razy więcej. Ilość ludzi wydających swoje (najczęściej jednak pożyczone) pieniądze z umiarem, a nie z fasonem, to grupa coraz ważniejsza. Chevrolet przez 100 lat swego istnienia nie był championem w tej konkurencji, ale potem zawarł związek z koreańskim Daewoo, posiadaczem nie najlepszej reputacji biznesowej, ale nieźle zorientowanym w obszarze małych samochodów, a jego dzieła - Tico, a potem Matiz - miały dobrą opinię na całym świecie. Chevrolet, wchłaniając Daewoo, z zaciekawieniem obejrzał małe samochodziki i nie był przeciw, a nawet za. Przygarnął, usynowił, dopuścił do herbu i nazwiska, a szumne modernizacje rozpoczął od spraw najprostszych i najtańszych - przemalowania nazw na samochodach. I tak z poczciwego Daewoo Matiza/FSO Matiza powstał dumny Chevrolet Matiz, Chevrolet Joy i wreszcie po większym face liftingu zupełnie niezły Chevrolet Spark. Dziś, gdy i on się opatrzył i zestarzał, wielki Chevrolet uznał, że pora na nowego Sparka. Sam się na małych autach do dziś zna niespecjalnie, więc zadanie trafiło oczywiście do Korei, do dawnego zespołu projektowego Daewoo. Zadanie ambitne - stworzyć auto zupełnie nowe, na nowej płycie podłogowej i z nowymi silnikami, znacznie nowocześniejsze. Nadal małe i tanie - idealnie wycelowane w kryzysową klientelę. I tak uniwersalne, by dzięki masowej produkcji, bez modyfikacji, sprzedawać je absolutnie na całym świecie.

 

Założenia designerskie konkretne - auto ma być wyraziste, w liniach ostre i dynamiczne, a więc inaczej, niż poczciwe starsze rodzeństwo: Tico, Matiz i pierwszy Spark. Założenia inżynierskie od lat niezmienne - samochód mały, zwinny, ale kategorycznie 5-drzwiowy i 5-miejscowy, w dodatku z przyzwoitym bagażnikiem. Gdy na światowej premierze z kluczykami w garści podszedłem do pierwszego nowego Sparka, zrobił na mnie dobre wrażenie. To już nie Matiz, ale całkiem ładnie i zgrabnie zaprojektowana bryła. Dobrze wygąda z każdej strony. Przód udał się szczególnie - to zasługa ogromnych, dynamicznie zarysowanych reflektorów: są wyraziste i na długie lata będą wizytówką modelu. Z boku auto wygląda też dynamicznie, a wizytówką tej strony jest brak nakładek na drzwiach. Wygląda to nawet ładnie i "czysto", ale w dużych aglomeracjach nie wróży nic dobrego, chociaż niewątpliwie zmniejszy bezrobocie u dealerów i lakierników (chroniczne szpachlowanie wgnieceń i poprawianie lakieru - murowane!). Chociaż majsterkowicze - wrogowie masowych produktów gotowych - na pewno coś tam przyczepią. Jak na produkt tworzony z udziałem internautów (taki demokratyczny pomysł - prawie 2 mln współtwórców!) to jest to feler doprawdy niewielki.

 

Spark z parkowaniem ma nie mieć trudności (reklamowany jest jako idealny samochód miejski), choć od Matiza jest dłuższy aż o 15 cm. Poszło to "na bagażnik", bo rozstaw osi (a więc i przestrzeń dla pasażerów) zwiększył się tylko o 4 cm. Wnętrze wykorzystano znakomicie. Oczywiście w segmencie A nie jest to przestrzeń ogromna, ale nie jest ciasno. Przednie fotele (co w maluchach zdarza się rzadko) bardzo wygodne, z wystarczającą regulacją, miejsca wokół nich jest dość. Z tyłu piecioosobowość jest trochę naciągana, więc daleko tak się jechać nie da, ale świetnie, że jest, bo czasem na krótkich trasach może to być atut wielki, znacznie też poprawia "rodzinność" i dorosłość samochodu. Podobnie jak starsi bracia - Tico, Matiz i Spark I - nowy maluch jest wyłącznie 5-drzwiowy, co przy wsiadaniu do niewielkiego nadwozia (lub wkładaniu większych zakupów) jest zaletą wielką. Niestety, przednie i tylne drzwi mają zupełnie różne... klamki. (Przednie - zwyczajne; tylne - pionowe, wysoko ukryte przy szybie). W użyciu jest to wyjątkowo niewygodne. Wysoka tylna klamka, wg twórców, pozwala nieco ukryć (!?) największą zaletę tego auta, czyli pięciodrzwiowość i udawać, że jest ono prawie sportowe i prawie trzydrzwiowe.

We wnętrzu też zastosowano ten sam zabieg - ukrywanie zalet - i ten całkiem obszerny, dojrzały i ładny samochód ma specjalnie (!?) biedne i skromne zegary "motocyklowe", w dodatku nie wkomponowane w deskę, ale a vista przykręcone do kolumny kierownicy, przy tym zbyt blisko, w kiepsko akomodacyjnej dla oka odległości (im dalej, tym postrzeganie szybsze i skuteczniejsze). Szybkościomierz i obrotomierz są z "zupełnie różnych parafii", co też odczytu nie przyspiesza. Na szczęście, reklamowany przez producenta "cyfrowy obrotomierz" w testowanej wersji okazał się jedynie przyrządem z analogowym odczytem graficznym, bo percepcja byłaby jeszcze gorsza. Szkoda, bo całe wnętrze robi dobre wrażenie, jest dwukolorowe, skomponowane ładnie, wykonane starannie. "Zegarki" zaś wyglądają biednie. A bardzo ważną klientelą w tej klasie są kobiety. Lubiące przecież, by nowy znajomy miał bogate wnętrze i ładny zegarek. (Choć ogólnie bogaty też może być.) Ale cała ergonomia w nowym Sparku jest niezła - siedzi się wygodnie, wszędzie sięga łatwo (niedaleko!), panel środkowy (może być z klimą) zgrabny, audio zupełnie przyzwoite. Kierownica jest ładna, gruba i miękka. Schowki - zarówno w drzwiach, jak i w desce rozdzielczej - wystarczające. Bagażnik, jak na minisamochód, zupełnie niezły - 170 litrów, a po położeniu tylnych oparć aż 568 l.

 

CHEVROLET SPARK 1.0

CHEVROLET SPARK 1.0
Cena 30 990 zł
KonkurenciFiat Panda, Kia Picanto
Silnikbenzynowy, R4, 1.0
Moc/przy obrotach68 KM/6400 obr/min
0-100 km/h15,5 s
Prędkość maksymalna154 km/h
Zużycie paliwa5,1 l/100 km
Emisja CO2119 g/km
Silnikpojemność 995 cm3, maksymalny moment obrotowy 93 Nm przy 4800 obr/min, skrzynia biegów 5M, napęd na przednie koła.
Nadwozie5-drzwiowy, 5-miejscowy hatchback, długość x szerokość x wysokość 3640 x 1597 x 1522 mm, rozstaw osi 2375 mm, masa własna 939 kg, pojemność bagażnika VDA 170/568 l, pojemność zbiornika paliwa 35 l.

Pooglądałem, więc pora na jazdę. I tu miłe zaskoczenie. Auto małe, a prowadzi się jak duże. Zawieszenie (skonstruowane bez ekstrawagancji - z przodu McPhersony, z tyłu belka skrętna) zestrojone jest poprawnie - całkiem dobrze trzyma się drogi, nieźle wybiera nierówności i posłusznie, bez zwłoki, reaguje na polecenia kierownicy (ze wspomaganiem). Hamulce bez zastrzeżeń - z przodu tarczowe, z tyłu bębnowe, z ABS-em, ale ESP za dopłatą (1000 zł). W biedniejszych wersjach auto ma być dostarczane na kołach 13-calowych, a w bogatszych na "czternastkach". Bezpieczeństwo bierne w dobrym światowym standardzie - we wszystkich wersjach poduszki czołowe, poduszki boczne i kurtyny. Oczywiście strefy zgniotu z przodu i z tyłu, napinacze pasów, przy zderzeniu cofające się pedały.

W dobrym światowym standardzie zaprojektowano też nowe jednostki napędowe. W ofercie nie ma już śladu po napędzie Matiza. Są za to dwa (i tylko dwa) zupełnie nowe 4-cylindrowe, 16-zaworowe (Euro 5) silniki benzynowe, bardzo wysokoobrotowe (po co?), o pojemności 1,0 i 1,2 litra. Pracują bez zastrzeżeń, chociaż hucznie zapowiadane konstrukcje aluminiowe okazały się żeliwne. Moc (68 i 81 KM), jak na samochód miejski, wystarczająca, jednak w trasie mniejszy motor kiepsko radzi sobie z wyprzedzaniem, ale perfekcyjnie sygnalizuje każde najmniejsze nawet wzniesienie. Spalanie obu silników przyzwoite: wg konstruktorów 5,1 l/100 km, a wg działu marketingu - 4,8 l/100 km. Oba silniki mogą być zasilane gazem LPG (bez utraty gwarancji). Tak przygotowane auta będą dostępne także w Polsce. A w klasie minisamochodów im taniej, tym szansa na sukces rynkowy większa. Bo nie ma wątpliwości, że nowy Spark marzy o sukcesie, a Chevrolet bardzo takiej iskierki nadziei potrzebuje. W Polsce, z ceną bazową 30 990 zł (z lepszym wyposażeniem - ok. 34 tys. zł) Spark ma pojawić się pierwszego kwietnia 2010. Rynek pokaże czy będzie to sukces, czy prima aprilis.

Tekst: Julian Obrocki

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Do luksusu to może trochę brakuje, ale te 6 poduszek w standardzie oraz, przypomnę, bo o tym nie znajdziecie w testach, możliwość dokupienia nawigacji rodem z większych chevroletów robi wrażenie.
    ~Arczi, 2010-10-01 15:45:33
  • avatar
    zgłoś
    A o beznadziejnym podlokietniku to nikt nie wspomni?
    ~Marian, 2010-03-28 16:24:21
  • avatar
    zgłoś
    Maluch z ambicjami. Kiedyś, bez względu na cenę, nowe auta miały chwytać klienta za serce. Dziś przed kupnem klient chwyta się za kieszeń. A wybór samochodu dyktuje rozum. Wybrańcem tłumów oraz iskierką nadziei dla Chevroleta chce być nowy Spark.
    auto motor i sport, 2010-02-19 08:13:34
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij