Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.4

Chiński syndrom - Suzuki Grand Vitara

Tego się obawiałem. Po teście chińskiego Landwinda albo czekam aż w kolejnym aucie testowym coś się zepsuje, albo wyłącznie się nim zachwycam. Suzuki Grand Vitarze bliżej do tej drugiej grupy.

Maciej Ziemek 2008-07-20
Test Suzuki Grand Vitara Testowaną Grand Vitarę o wiele bardziej męczyła jazda zwykłymi drogami niż przeprawa przez trudny teren.

Uzbrojony jest po zęby - m.in. w sześć poduszek powietrznych, reflektory ksenonowe, automatyczną klimatyzację, skórzaną tapicerkę, podgrzewane przednie fotele, okno dachowe, system otwierania i zamykania oraz uruchamiania auta bez kluczyka, 17-calowe obręcze kół z lekkich stopów, a wszystko to w standardzie. Solidnie przystosowano go do jazdy w terenie, wyposażając w stały napęd na wszystkie koła, blokad ę centralnego mechanizmu różnicowego i przekładnię redukcyjną. Taki właśnie Suzuki Grand Vitara kosztuje 97 900 zł - o 10 tys. zł mniej niż golutki Landwind. Czyżby chiński syndrom dał się we znaki także znanym producentom i z obawy przed "tanią" konkurencją znacząco obniżyli ceny samochodów? Czy może to jedynie chwilowa promocja związana z wejściem na rynek nowego modelu?

Nie wiadomo. Nowa Grand Vitara broni się jednak sama. Po nowym Swifcie, to kolejny model Suzuki wykonany według zupełnie innych standardów niż dotychczas - i stylizacyjnych, i jakościowych. W przeciwieństwie do poprzedniczki, w nowej Grand Vitarze wszystkie elementy karoserii oraz wnętrza są spasowane wręcz po mistrzowsku. Wprawdzie materiały użyte do wykończenia wnętrza nie zachwycają jakością, ale jak na cenę auta zasługują na miano przynajmniej przyzwoitych.

Lepiej wygląda i znacznie lepiej jeździ - to zalety, dzięki którym Grand Vitara w nowym wcieleniu straciła surowość poprzedniczki. Rzut oka do wnętrza - tam też nic nie zdradza przystosowania do jazdy w terenie. Tradycyjną, drugą dźwignię na tunelu środkowym - służącą do załączania reduktora oraz blokady centralnego mechanizmu różnicowego - zastąpiono praktycznym pokrętłem, znajdującym się na konsoli środkowej. Razem z wygodnym dostępem do wnętrza przez szerokie drzwi, wysoko umieszczonymi fotelami, niezależną regulacją kąta pochylenia oparcia tylnej kanapy i bagażnikiem, którego kształt można konfigurować na kilka sposobów, upodobniło to wnętrze nowej Grand Vitary do wnętrz typowych dla minivanów. W aucie jest tyle miejsca, że Vitarze bliżej do minivanów niż klasycznych SUV-ów czy samochodów terenowych.

Krytykowana za słabe właściwości jezdne na asfalcie i marny komfort resorowania podczas codziennej eksploatacji w mieście, Grand Vitara przeszła głęboką metamorfozę - auto jest niemal nie do poznania. Na drodze spisuje się teraz prawie jak minivany - prowadzi się tak samo dobrze, a mniej łagodnie niż one wybiera jedynie krótkie nierówności. Pewne zachowanie samochodu na drodze, stabilne na zakrętach i dobry ogólny komfort resorowania to w dużej mierze zasługa wielowahaczowego zawieszenia tylnej osi. Wprawdzie układ kierowniczy Grand Vitary zapewnia jedynie przeciętną precyzję, ale gwarantuje za to dobre poczucie kontaktu kół z nawierzchnią.

Do pełni szczęścia w czasie jazdy, bardziej niż precyzyjniejszego układu kierowniczego, kierowcy Vitary przydałoby się kilkadziesiąt koni mechanicznych więcej pod maską. Co ciekawe, teoretycznie ich nie brakuje - dwulitrowy silnik benzynowy dysponuje mocą 140 KM - ale w praktyce nie czuje się ich prawie w ogóle. Pod względem przyspieszenia Grand Vitara nie wypada jeszcze najgorzej. Do "setki" testowy egzemplarz rozpędzał się w 12,3 s, czyli o 0,2 s szybciej niż deklaruje producent.

Prawdziwy dramat zaczyna się dopiero wtedy, gdy chcemy samochód rozpędzić bez redukowania biegu na niższy. Pod względem elastyczności Grand Vitara wygrywa na trasie rywalizację jedynie z furmankami - na przyspieszenie z 80 do 120 km/h na V biegu potrzebuje blisko 18 s. Ten sam manewr wykonywany na IV biegu trwa prawie 5 sekund krócej. Nieźle, ale za mało, żeby powiedzieć - dobrze, czyli bezpiecznie. Podczas wyprzedzania na trasie bieg trzeba redukować jeszcze niżej, aż do "trójki". Niestety, wtedy silnik osiąga już swoje maksymalne obroty i wyje, chociaż nie z bólu, bo do wysokich obrotów dokręca się bez problemu. Z rozpaczy zawyć może też kierowca, gdy zobaczy ile silnik zużywa wtedy paliwa - na szczycie konsoli środkowej znajduje się wyświetlacz, który informacje o chwilowym zużyciu benzyny podaje na bieżąco.

Vitara to nie byle minivan, ale coś między SUV-em a autem terenowym - samochód przystosowany również do jazdy poza drogami utwardzonymi. Gdy można się na nich choć trochę rozpędzić, auto potrafi sprostać sporym wyzwaniom, niezależnie od podłoża. Woda, piach czy błoto, ostro pod górę czy w dół - nie ma znaczenia. Vitara "wchodzi w teren" jak nóż w masło. Gorzej, gdy trudny szlak zmusza auto do "pełzania". Wówczas - z takim silnikiem, jak w testowanym egzemplarzu - Vitara wymaga od kierowcy dużych umiejętności. Niewykluczone jednak, że skapituluje już przy pierwszej poważnej przeszkodzie. Niezbyt pokaźny moment obrotowy o wartości 183 Nm jest do dyspozycji dopiero przy 4000 obr/min, co życia w terenie nie ułatwia (1,9-litrowy diesel będzie oferowany dopiero w 2006 r.). Vitara to jednak wciąż auto najbardziej terenowe wśród SUV-ów.

Oprócz wyposażenia, właściwości jezdnych i komfortu resorowania, które "ucywilizowały" Grand Vitarę, na uwagę zasługują jej bardzo "osobowe" hamulce. Ze względu na ich skuteczność, znowu bliżej Vitarze do np. minivanów niż do SUV-ów. Bez obciążenia, przy zimnych hamulcach na zatrzymanie ze 100 km/h potrzebuje ona 41 m. Po maksymalnym obciążeniu auta i rozgrzaniu hamulców, droga hamowania ze 100 km/h wydłuża się o pół długości auta.

Tekst Maciej Ziemek
Zdjęcia Tomasz Jaźwiński



Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 61 900 PLN
Dostępne nadwozia: suv-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    posiadam suzuki gv rocznik 2007 z silnikiem 2700 ,i jesli chodzi o mnie to auto jest na piatke,gdyby nie zbyt marne wyciszenie,no i troche jest zbyt ''twarde" .narrenturm 1420
    ~narrenturm 1420, 2009-02-14 06:18:47
  • avatar
    zgłoś
    Tego się obawiałem. Po teście chińskiego Landwinda albo czekam aż w kolejnym aucie testowym coś się zepsuje, albo wyłącznie się nim zachwycam. Suzuki Grand Vitarze bliżej do tej drugiej grupy.
    auto motor i sport, 2008-01-23 11:31:53
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij