Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.0

Chrysler Grand Voyager – Bomboniera

Z zewnątrz - zwyczajne pudło. Nieco ładniejsze niż inne, ale pudło. Wewnątrz - moc niespodzianek; większość o smaku wykwintnym, ale zdarzają się przeterminowane. W teście Chrysler Grand Voyager 2.8 CRD.

Maciej Ziemek 2008-06-29
Chrysler Grand Voyager Nowy Grand Voyager jeszcze bardziej niż jego poprzednicy spodoba się osobom, które lubią wygodę i komfort.

Zanim w ciągu ostatniej dekady nastąpił wysyp "rodzimych" europejskich vanów, jedynym powszechnie znanym pojazdem tego typu był u nas Chrysler Voyager. O popularności wielkiego auta zza Wielkiej Wody znakomicie świadczą wyniki pierwszych edycji naszego redakcyjnego plebiscytu "Najlepsze samochody roku". Przez kilka lat Voyager okupował w nim podium w klasie vanów, z reguły - najwyższy jego stopień.

Czasy się zmieniły i Voyager również. Po raz pierwszy od dawna, sztandarowy produkt Chryslera nie wygląda jak po kolejnej operacji plastycznej, ale jak nowo narodzony. Nowe są stylizacja i elektroniczne gadżety, wspomagające obsługę i komfort podróżowania. Wysoko poprowadzona dolna linia okien i wąskie szyby sprawiają, że auto prezentuje się teraz masywniej niż kiedyś.

Wnętrze Grand Voyagera, szczególnie w testowanej wersji Limited, to skarbnica pomysłów na wykorzystanie przepastnej przestrzeni oraz zagwarantowanie maksimum wygody i rozrywki w czasie długich podróży. Oprócz rewelacyjnego systemu Stow-'N-Go (dwa fotele w drugim rzędzie chowane w podłodze i asymetrycznie dzielona trzyosobowa kanapa z tyłu, również chowana w podłodze), do wyposażenia seryjnego każdego Grand Voyagera należą między innymi trzystrefowa automatyczna klimatyzacja z niezależną regulacją dla środkowego i tylnego rzędu siedzeń oraz elektrycznie regulowane, podgrzewane i składane lusterka boczne.

Ponadto, w wersji Limited otrzymujemy, między innymi, elektrycznie sterowane drzwi boczne i pokrywę bagażnika, elektrycznie regulowane szyby we wszystkich drzwiach (w trzecim rzędzie siedzeń - uchylane) oraz elektrycznie składaną tylną kanapę.

Jakby tego było mało, Voyagera można wyposażyć w sprzęt audio i system entertainment, który potrafi dostarczyć rozrywki wszystkim pasażerom, bez względu na to, w którym rzędzie podróżują. Na dwóch sporych ekranach LCD, umieszczonych pod sufitem przed drugim i trzecim rzędem siedzeń, niezależnie daje się oglądać film i bawić grami, konsolę gier podłączając do systemu DVD.

Sprzęt audio z twardym dyskiem o pojemności 20 GB i z portem USB umożliwia odtwarzanie własnej ścieżki dźwiękowej nawet podczas bardzo długich podróży. Na co dzień, gdy nie korzysta się z dobrodziejstw elektroniki, konsola pod sufitem pełni funkcję dekoracyjną. W całości jest podświetlona subtelnym, zielonkawym światłem, potęgując przyjemną atmosferę, która panuje we wnętrzu.

Trudno w to uwierzyć, ale samochód, którego wnętrze potrafi konkurować z salą koncertową czy kinową, z powodzeniem może też służyć do przewozu pianina. Wystarczy wykonać trzy proste czynności, a fotele drugiego rzędu znikają pod podłogą. Pod warunkiem że wcześniej te przednie przesunie się w przód. Bez tego nie da się uchylić pokryw potężnych schowków, w których chowają się fotele. Usunięcie z bagażnika tylnej kanapy jest nawet prostsze. Trzeba tylko wcisnąć przycisk, a reszty dopełnia elektryka. Potężny "mebel" składa się jak scyzoryk i chowa we wgłębieniu podłogi w bagażniku. Po "wyczyszczeniu" kabiny Voyagera ze środkowych foteli i z tylnej kanapy, do dyspozycji jest ogromna przestrzeń bagażowa o płaskiej podłodze, która świetnie nadaje się do transportu, albo do... spania. Gdyby chcieć załadować Voyagera po sufit, za przednimi fotelami zmieści się 4071 l ładunku, czyli więcej niż w dwóch dużych kombi.

Radość z niespodzianek kończy się wraz z uruchomieniem silnika. Diesel Chryslera, choć wykonany zgodnie z najnowszymi trendami (wtrysk typu common-rail, piezoelektryczne wtryskiwacze, turbina z kierownicą o zmiennej geometrii), pracuje głośno i z charakterystycznym klekotem. Sześciostopniowa przekładnia automatyczna, która zmienia biegi powolnie i stale daje wrażenie jazdy na ślizgającym się sprzęgle, też nie zachwyca kulturą pracy. Mimo sporej Van Chryslera w swoim żywiole - prosta droga, gładka nawierzchnia i dobry komfort podróżowania na wiele kilometrów pojemności silnika (wynoszącej blisko 2,8 litra) i mocy 163 KM, duet silnikskrzynia biegów zapewnia Voyagerowi osiągi na poziomie co najwyżej dobrym. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 12,9 sekundy to żaden wstyd, ale konkurenci potrafią wykonać ten manewr sprawniej, mimo mniejszych i słabszych silników pod maską. Bardziej niż jeszcze większej i jeszcze mocniejszej jednostki napędowej, następny Chrysler Grand Voyager potrzebuje kuracji odchudzającej. Masa własna wynosząca 2100 kg to o wiele za dużo, nawet jak na dużego vana.

Nie ma się co dziwić, że z silnikiem o sporej pojemności otyły Voyager nie jest zbyt wstrzemięźliwy w konsumowaniu paliwa. W mieście zużycie oleju napędowego wynosi 13,5 l/100 km, na trasie van Chryslera z trudem zadowala się zużyciem niższym niż 10 l/100 km. Pomimo dużego zbiornika paliwa, którego pojemność wynosi prawie 76 l, zasięg Grand Voyagera 2.8 CRD wynosi średnio tylko 678 km.

Wyraźna nadwaga auta daje o sobie znać podczas jazdy. Voyager najbardziej lubi toczyć się ze stałą prędkością na wprost. Byle wiaterek nie wyprowadzi go przy tym z równowagi. Na myśl o zakrętach raczej zaciska zęby z wysiłku niż szeroko się uśmiecha. O jego niechęci do serpentyn czy slalomu najbardziej świadczą ospałe reakcje na komendy wydawane kierownicą. Mało skuteczne hamulce dopełniają wizerunku Grand Voyagera jako bardziej "cruisera" niż "ściganta".

Do takiej roli predysponują go nie tylko bardzo przestronne wnętrze i wygodne fotele, ale również dobry komfort resorowania. Dość miękko zestrojone zawieszenie, razem z rozstawem osi wynoszącym 3,08 m (!), potrafi zapewnić komfort podróżowania godny limuzyny. Nawet w czasie jazdy drogą o gorszej nawierzchni Grand Voyager dość późno zdradza pasażerom jej faktyczny stan. Z reguły, jako pierwsze kapituluje tylne zawieszenie z belką skrętną.

Nowy Grand Voyager jeszcze bardziej niż jego poprzednicy spodoba się osobom, które lubią wygodę i komfort. Odkrywanie możliwości wersji Limited, standardowo wyposażonej w większość udogodnień i gadżetów przewidzianych do tego modelu, śmiało można porównać do kosztowania czekoladek z bomboniery. Tyle ich jest, że trzeba sporo czasu, żeby poznać smak wszystkich.

Tekst: Maciej Ziemek
Zdjęcia: Mariusz Barwiński



Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Z zewnątrz - zwyczajne pudło. Nieco ładniejsze niż inne, ale pudło. Wewnątrz - moc niespodzianek; większość o smaku wykwintnym, ale zdarzają się przeterminowane. W teście Chrysler Grand Voyager 2.8 CRD.
    auto motor i sport, 2008-05-05 11:47:22
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij