Z maluchami jak z dziećmi - ani przez chwilę nie dadzą spokoju, przez cały czas coś się dzieje. W teście Citroën C3, Hyundai i20, Seat Ibiza i świeżutki Suzuki Swift - wersje z małymi silnikami benzynowymi.
Zobacz również
To samochody głównie miejskie, które jednak nadają się do wszystkiego. Łatwo je stracić z oczu, ale z drugiej strony niewiele jest tak uniwersalnych i praktycznych pojazdów codziennego użytku, jak właśnie maluchy. Zwłaszcza te współczesne - wyrośnięte, dopracowane, z nowoczesnymi jednostkami napędowymi pod maską.
Przede wszystkim, panuje w tym towarzystwie zdrowa stylizacyjna rozmaitość. Spośród testowanej czwórki, winnym anonimowego designu jest tylko Hyundai, z nadwoziem, o którym można powiedzieć wszystko tylko nie to, że jest charakterystyczne. Na drugim biegunie są Seat i Citroën, o przemyślanej i wyrazistej stylizacji. Zarówno bąblowate nadwozie C3, jak i ostre krawędzie Ibizy potrafią zatrzymać wzrok, choćby na chwilę. Nawet pozbawione emblematów, te dwa maluchy byłyby natychmiast rozpoznawalne jako Citroën i Seat. Do nich dołącza Swift z jego charakterystyczną, wyprostowaną sylwetką, podobną do tej z poprzedniego modelu. Tylko mocno wydłużone klosze przednich i tylnych lamp zdają się sugerować, że mamy do czynienia z nowym autem.
Gdyby test kończył się na ocenie samej kabiny, wygrałby Hyundai przed Citroënem i Suzuki. Mały i20 okazuje się najbardziej przestronny (zwłaszcza jeśli chodzi o ilość miejsca z tyłu), ma porządne fotele, gdzie trzeba wszystkie zwyczajowe udogodnienia i jest świetnie wykonany. Za oparciem kanapy ma blisko 300-litrowy bagażnik. Pod każdym względem samochód sensowny, a jedyny jego mankament jest taki, że spora część plastików użytych do wytapetowania wnętrza jest już dzisiaj dość czerstwa. Najlepiej wykonana okazuje się kabina Citroëna - dobry projekt plus dobrej jakości tworzywa i materiały, staranne wykonanie i parę charakterystycznych detali sprawiają, że wnętrze C3 jest miejscem, które łatwo uznać za swoje, i to nie tylko wśród tej czwórki, ale wśród maluchów w ogóle. Na dodatek oferuje sporo miejsca, niezły dostęp na kanapę, a na deser - najbardziej praktyczny w tym gronie bagażnik, nie tylko największy. Seat i Suzuki pozostają z tyłu - pierwszy, pomimo oryginalnego w tej klasie pomysłu na dość ascetyczną deskę rozdzielczą, cierpi głównie na przeciętne wykonanie (ewidentny efekt wpływu księgowości na kształt samochodów), drugi zaś - na wyjątkowo pospolity projekt wnętrza oraz komicznie mały bagażnik (211 l przy 300 l Citroëna).
Pod względem technicznym cała czwórka składa się z takich samych klocków - kolumny McPhersona z przodu i belka skrętna z tyłu, elektryczne wspomaganie układu kierowniczego, nieduży czterocylindrowy silnik o pojemności 1,2-1,4 l oraz pięciobiegowa przekładnia mechaniczna do kompletu. Innym niż 1,2-litrowy silnikiem Swift nie dysponuje; jest to nowa jednostka rozwijająca 94 KM, mocniejsza i oszczędniejsza w porównaniu z silnikiem poprzedniego modelu, chociaż o mniejszej pojemności. W wypadku Seata oraz Citroëna silniki 1.4 - o mocy, odpowiednio, 85 i 95 KM - oferują najlepszą kombinacjęosiągów, ekonomii i ceny. Hyundai natomiast ma w ofercie jednostkę 1,4-litrową o mocy 100 KM, jednak i20 z takim silnikiem nie był dostępny do testu. Mamy więc podstawową wersję z jednostką 1.2, która ze swoimi 78 KM nieco w tym towarzystwie odstaje.

Wasze opinie na forum
- Użytkownik 84styleFury 06.07.2011, 18:36
Citroën C3, Hyundai i20, Seat Ibiza, Suzuki Swift – takie same klocki
Tez bym swifta wybral on juz byl moim faworytem jak wychodzila wlasnie 3 gen hahah
- Użytkownik Samuraj 17.01.2011, 01:39
Citroën C3, Hyundai i20, Seat Ibiza, Suzuki Swift – takie same klocki
Ba, niewielu z nas stać nawet na nowe auto z salonu. Większość bierze samochody używane,
- Użytkownik max 16.01.2011, 21:00
Citroën C3, Hyundai i20, Seat Ibiza, Suzuki Swift – takie same klocki
A ile w Polsce sprzedaje się samochodów z bogatym wyposażeniem? Niestety nie mamy na to
- Użytkownik Samuraj 15.01.2011, 13:37
Citroën C3, Hyundai i20, Seat Ibiza, Suzuki Swift – takie same klocki
Owszem, Polo nieźle idzie, ale myślę, że nie w wersji najwyższej (chyba że w Niemczech).




















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
