Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Crossfire i Viper - Jadowite żmije

Dawno, dawno temu samochód służył do przewozu ludzi i towarów. Ale szybko okazało się, że może też dawać radość i przyjemność z jazdy. Dziś auta sportowe to ważny segment rynku. Zwłaszcza w USA, gdzie jeździ ich wiele, w tym najnowszy Chrysler Crossfire, którego oglądamy na tle legendarnego Dodge'a Vipera.

2003-12-02
Chrysler Crossfire i Dodge Viper Co mają sportowe auta? Sportowe auta mają być piękne. Niewątpliwie, Viper i Crossfire wywiązuja się z tego obowiązku wyśmienicie.

Czasy gdy samochód spełniał tylko rolę transportową minęły bezpowrotnie. I dobrze. Auto ma też bawić, cieszyć i podniecać. Szczególnie w Stanach, gdzie wielkie obszary prerii, wiatr we włosach i kowbojskie tradycje zawsze były ważną inspiracją projektantów samochodów. I tak jest do dzisiaj. Właśnie do sprzedaży, i to nie tylko za oceanem, ale też w Europie, w tym w Polsce, wchodzi bardzo amerykański Chrysler Crossfire. By jak najprecyzyjniej umiejscowić go w segmencie samochodów sportowych, porównajmy go, oczywiście z zachowaniem proporcji, bo to mocno różne samochody, z najlepszym i najszybszym w tej klasie - legendarnym Dodge'em Viperem. I to nie z takim wprost dostępnym w handlu, ale z topowym, wyznaczającym standardy dla innych i określającym "koniec skali" - wyścigowym Viperem GTS w wersji ACR (American Car Racing).

Oba auta, które otrzymałem do testu łączy wspólna filozofia - tradycja, klasyka, piękne, rasowe, dwuosobowe nadwozie, duży mocny silnik, oczywiście ortodoksyjny, tylny napęd i wyraźny wstręt do nadmiernej elektroniki. A podejście takie to kontynuacja legendy kultowych amerykańskich aut - Mustanga, Camaro czy Corvetty. Od kilku lat chorążym dumnie niosącym flagę potężnej armii amerykańskich aut sportowych jest właśnie prawie 500-konny Viper GTS/ACR.

Wydarzenie obecnego sezonu to wkroczenie na tę arenę Chryslera Crossfire'a. Ładny i żwawy to samochód. Oczywiście z Viperem, królem torów wyścigowych nie da się nim wygrać, ale przyjrzeć się warto. "Krosfajer" przede wszystkim pięknie wygląda. Klasyczna, sportowa, muskularna, może nawet trochę atletyczna sylwetka, z przodu mocno amerykańska, z tyłu nieco wspominająca genialną, ponadczasową linię Porsche 911. Całość na pewno nie zginie w tłumie. Nawiązanie do szlachetnej linii Porsche ma też swój podtekst i kontekst, bo Amerykanie (i Niemcy) z Chryslera ulokowali fabrykę Crossfire'a w Niemczech właśnie.

Wyróżniki nadwozia to długa, charakterystyczna maska, skrzela na przednich błotnikach i nie stosowany chyba od czasów ubogiej Skody 1000 MB wyraźny "kręgosłup" biegnący środkiem przez cały samochód. Aerodynamiczne nadwozie piękne jak dziewczyna (prawie nie stawia oporu). Widać, że jest to linia rasowa, pełnej krwi. Oczywiście trudno porównać "zewnętrzność" obu aut, bo to kwestia gustu, tym bardziej że Viper był wyraźnie projektowany jako pojazd wyścigowy i dla wielu jego fanów, a raczej wyznawców, jest po prostu ideałem piękna. Jego mikra wysokość (119 cm) przy szerokości 192 cm (zaledwie 62%!) powoduje, że Viper to prawie naleśnik, na widok którego chce się mlaskać oczami. Przednie błotniki zastąpiono największą na świecie maską, wyposażoną w ogromne skrzela. Dach też charakterystyczny, z dwiema nieco obscenicznymi wypukłościami nad... głowami (kaski) kierowcy i pasażera. Prześwit Vipera ze względu na wielgachny przedni spoiler jest maciupeńki, wykluczający wykorzystanie w krajach trzeciego świata, co potwierdziły moje próby użycia go w Warszawie i okolicach. Ale właśnie mały prześwit daje mu tak dynamiczną sylwetkę. Crossfire jest znacznie wyższy, pozwala na jazdę nawet w Polsce.

CROSSFIRE

Nadwozie
2-drzwiowe, 2-miejscowe coupé,
długość x szer. x wys. 4059 x 1766
x 1305 mm, masa własna 1399 kg.

Silnik
Benzynowy, widlasty, 6-cylindrowy,
3 zawory na cylinder, pojemność
skokowa 3199 cm3, moc 160 kW
(215 KM) przy 5700 obr/min, maksymalny
moment obrotowy 310 Nm
przy 3000 obr/min. Skrzynia biegów
mechaniczna, 6-biegowa, lub automatyczna
5-biegowa, napęd tylny.

Osiągi*
Przysp. 0-100 km/h 6,5 s
Prędkość maks. 242 km/h

* - dane fabryczne

W obu autach drzwi mają okna bez ramek, a w Viperze nawet bez klamek (mały przycisk na szybie). W obu też za drzwiami znajdujemy zaledwie dwuosobowe i wielce oryginalne wnętrze. Nowy Chrysler - który ma być autem nie tylko sportowym, ale i trochę luksusowym - ma to wnętrze eleganckie, wyrafinowane, w jednolitym popielatym kolorze. Fotele wygodne, z klasą. Konsola ładna, srebrna, ale nie jest to metal, ale plastikowy ersatz. Żadnych ekranów. Bardziej awangardowy jest design... drzwi - uchwyt to wyszukana srebrna rura, a do tego kieszeń z prostej siatki. Wskaźniki, kierownica (skóra) bez zarzutu. Lewarek skrzyni biegów (automat), ładny srebrny, ale w trybie manualnym (sekwencja) pracujący w systemie lewo-prawo, a nie przód-tył. Uruchamianie wycieraczek - niewygodne: lewą ręką w przełączniku kierunkowskazów.

Natomiast Viper w wersji dopuszczonej do ruchu drogowego ma wnętrze spartańsko-wykwintne. A przede wszystkim ciasne. Makabrycznie ciasne (a jest to auto dwuosobowe i jedno z najszerszych na świecie!). Ciasnota taka, że lepiej wsiadać na dwa razy lub po łyżce do butów, a wysiadać z pomocą korkociągu. Cała operacja nie jest prosta, bo siedzi się poniżej ogromnych progów, które trzeba jakoś pokonać, uważając, by się nie poparzyć, bowiem pełnią one równocześnie funkcję tłumików układu wydechowego. Nawet gdy się wreszcie uda wsiąść w cudownie wyprofilowane fotele, nie ma co zrobić z nogami - ledwo mieszczą się w klaustrofobicznej przestrzeni, z trudem dopuszczającej naciśnięcie bardzo niewygodnego sprzęgła. Brak schowków pozwala jedynie na upchnięcie złotej karty kredytowej. Pomiędzy fotelami i to wystając 25 cm powyżej ich siedzisk (!) - jak w Hummerze lub w starych ciężarówkach - znajduje się potężny, sięgający pod pachę tunel wału napędowego, absolutnie wykluczający bliskie kontakty z pasażerką. Na tym wielkim tunelu tuż przy kierownicy wygodny lewarek sześciobiegowej mechanicznej skrzyni i trochę dziwaczny, ale przecież mało potrzebny w Viperze hamulec ręczny. Wszystko we wnętrzu spokojne, dystyngowane, w jednolitej kominiarskiej czerni. W tym też kolorze wnętrze niezbyt dużego bagażnika, bardzo "nieotwieralnego" (sztywność nadwozia) z dostępem od góry przez tylne okno. Tamże chudziutkie dojazdowe koło zapasowe, bo normalne (?) koła Vipera o rozmiarze 335/30 ZR 18 z tyłu i 275/35 ZR 18 z przodu - nie mieszczą się do żadnego bagażnika. Crossfire ma bagażnik większy, całkiem funkcjonalny, bo zrezygnowano całkowicie z koła zapasowego (!) dając jedynie wstrzykiwany do przebitego koła mały zestaw naprawczy. Stąd z przodu i z tyłu zupełnie różne koła - odpowiednio, 225/40 ZR 18 i 255/35 ZR 19.

Ale po najdłuższym nawet oglądaniu, podziwianiu i dotykaniu pora na prawdziwy kontakt, a więc trochę ostrej jazdy. Zaczynam delikatnie od "Krosfajera". Po zapaleniu dźwięk poważny, dostojny, stereo (dwie rury wydechowe). Pod maską przecież - skoligacony z Mercedesem - 6-cylindrowy, widlasty, 18 (!) -zaworowy, z kolektorem ssącym o zmiennej długości, benzynowy silnik 3,2 l o mocy 215 KM. W kabinie dwa wyraźne, a wielce przydatne przełączniki - jeden odłączający pomagiera antypoślizgowego ESP (wybieram wariant "dziki") i drugi wybierający... skrzynię biegów - "letnią" lub "zimową" (łagodniejszą), bo trafił mi się egzemplarz ze skrzynią automatyczną 5-biegową (ale i z manualną sekwencją) i tu też wybieram wariant bardziej dziki, a więc "letni".

Wreszcie pedał do podłogi i jazda. Frajda dzika. Auto przyspiesza znakomicie; producent obiecuje 6,5 s do setki i 242 km/h - nasze pomiary wykazały lepszą prędkość maksymalną (250 km/h), ale nieco słabsze przyspieszenie (6,9 s). Crossfire prowadzi się znakomicie, nie ma żadnych tam McPhersonów, ale z przodu porządne, klasyczne, podwójne wahacze, a z tyłu precyzyjne zawieszenie wielodrążkowe, co w połączeniu z nie wpływającym na oś kierowaną tylnym napędem daje efekt doskonały. Z układem ESP auto przyspiesza "prosto jak strzelił", a po jego wyłączeniu przyjemnie trochę wężykuje, wymagając delikatnego kontrowania.

Podekscytowany kontaktem z Chryslerem, przystąpiłem do aktu finałowego - jazdy Viperem. Niby mam siedzenie otrzaskane w różnych autach, ale co Viper to Viper. I nie zawiodłem się. To jest kwintesencja Ameryki. Na Florydzie, a tam Viperów jest najwięcej, musi konkurować z największymi huraganami. I nie przegrywa. Co prawda, jest to pojazd tylko na równe drogi, więc próby po gumnie (bo skąd koło Warszawy równy asfalt?) dają wyniki nieco fałszywe, ale efekt jest piorunujący.

Viper to auto zwyczajne. Żadnych EBD, ESP, a przede wszystkim, i z dumą jest to podkreślane, żadnych ABS-ów. Bo to nie jest auto dla mięczaków, którzy nie radzą sobie bez takich protez. Proste, wyścigowe zawieszenie, cudowne trzymanie się drogi, rasowy, szlachetny, tylny napęd, zwykła mechaniczna skrzynia biegów. Po męczącym wczołganiu się do środka (trochę to trwa, trzeba wstać wcześniej) i zapięciu bardzo wyścigowych, 6-punktowych pasów można wcisnąć gaz do dechy. Auto rusza jak oszalałe. Trochę wężykuje, więc trzeba ciągle kontrować (Viper to przecież po angielsku żmija - idealna nazwa), a druga ręka stale na lewarku, by nadążyć ze zmianą biegów. Chociaż auto jest pobłażliwe, piorunująco przyspiesza też na niewłaściwych biegach. Pod maską jest przecież widlasty, 10-cylindrowy, ale zaledwie 20-zaworowy (!), 8-litrowy silnik o mocy - w różnych regulacjach - 450-500 KM, a więc więcej niż ma dwadzieścia maluchów i tyle co trzy ciężarówki. Dwa zawory na cylinder, wielka pojemność, maksymalna moc przy 5200 obr/min, a maksymalny moment obrotowy przy 3700 obr/min dają cudowną elastyczność. To auto może wszystko. A nawet więcej. Chyżość 100 km/h po 4 s, szybkość maksymalna około 310 km/h. I żadnej zadyszki (Viper waży zaledwie 1525 kg). Każdy koń ciągnie tu zaledwie 3 kg!

VIPER

Nadwozie
2-drzwiowe, 2-miejscowe coupé,
długość x szer. x wys. 4490 x 1920
x 1190 mm, masa własna 1525 kg.

Silnik
Benzynowy, widlasty, 10-cylindrowy,
2 zawory na cylinder, pojemność
skokowa 7990 cm3, moc 368 kW
(500 KM) przy 5200 obr/min, maksymalny
moment obrotowy 678 Nm
przy 3700 obr/min. Skrzynia biegów
mechaniczna 6-biegowa, napęd tylny.

Osiągi*
Przysp. 0-100 km/h 4,2 s
Prędkość maksymalna 309 km/h

* - dane fabryczne

Warto żyć, by jeździć takimi samochodami. Szalonymi, nadpobudliwymi, narowistymi. Można się w nich zakochać, rzucając żonę, dziewczynę, kochankę. A nawet wszystkie trzy naraz. Mężczyzna ubrany w Vipera czy tylko w "Krosfajera" wygląda świetnie. Nawet na mnie spojrzało parę pań. Wróciła mi młodość.

Takie auta pokazują jak daleko zaszła cywilizacja. Po takich doznaniach zwykłe samochody wydają się mierzwą, planktonem, tombakowymi podróbami. Czy bez takich aut da się żyć? Podobno tak. I ja, i Państwo będziemy musieli podjąć taką próbę. Czy z takich aut jest jakiś pożytek? Myśl ę, że jest. Taki sam jak z Wenus z Milo, katedry Notre Dame, "Słoneczników" Van Gogha, czy z IX symfonii Beethovena. Co ma Viper, Crossfire i każda z tych rzeczy? Ma być piękna. I jest.

Warto w obu tych tylnonapędowych autach wcisnąć gaz do dechy i poczuć jak tył wężykuje. Bo to jadowite żmije.

Tekst Julian Obrocki
Zdjęcia Tomasz Jadźwiński

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Dawno, dawno temu samochód służył do przewozu ludzi i towarów. Ale szybko okazało się, że może też dawać radość i przyjemność z jazdy. Dziś auta sportowe to ważny segment rynku. Zwłaszcza w USA, gdzie jeździ ich wiele, w tym najnowszy Chrysler Crossfire, którego oglądamy na tle legendarnego Dodge'a Vipera.
    auto motor i sport, 2008-12-02 10:46:35
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij