Kanciaste kształty, wielkie koła, wąskie szyby, ogromny chromowany grill i proporcje jak zabawka. W tłumie innych aut Dodge Nitro wygląda jak narysowany. Jakby urwał się z komiksu. Jak wypadnie w porównaniu z japońską Vitarą?
Zobacz również
Galeria

Pod jednym względem Nitro wyraźnie góruje nad Grand Vitarą. Większy i o prawie 50 KM mocniejszy silnik w parze z automatem dają i lepsze osiągi, i wyższy komfort.

Nitro od środka, czyli komfort i ergonomia na poziomie, ale „w temacie” tworzyw są pewne niedostatki.

Z tyłu w Dodgu sporo miejsca i wygodne siedzenia.

We wnętrzu Dodge'a miejsca jest sporo, siedzenia wygodne, chociaż na odcinku tworzyw byłoby co poprawiać. Suzuki jest nieco ciaśniejsze, szczególnie z tyłu, zza kierownicy sprawia też wrażenie znacznie mniejszego auta. Jest za to bardziej poręczne, z lepszą widocznością i o pół metra mniejszą średnicą zawracania.
Pod jednym względem Nitro wyraźnie góruje nad Grand Vitarą. Większy i o prawie 50 KM mocniejszy silnik w parze z automatem dają i lepsze osiągi, i wyższy komfort (o ile Dodge byłby szybszy, oszczędniejszy i „czystszy", gdyby nie ważył aż 2 ton?). W jeździe miejskiej nie trzeba co chwilę sięgać do dźwigni, poza miastem jest wystarczający zapas mocy, żeby nie było problemu z wyprzedzaniem konwojów ciężarówek.
Właśnie układ napędowy to najsłabszy element SUV-a Suzuki - mechaniczna przekładnia jest zestopniowana jak w dostawczaku, czyli jak na samochód osobowy najbardziej upierdliwie jak można sobie wyobrazić. Przy miejskich prędkościach jesteś zmuszony bez przerwy zmieniać bieg, ledwo ruszysz już jesteś na czwórce, a na przykład na autostradzie boleśnie brakuje szóstki. Krótkie przełożenia oznaczają też niską prędkość maksymalną Grand Vitary. Silnik klekocze głośno i poza średnim zakresem obrotów oferuje niewiele. Jeśli Nitro ma jakiś komiksowy urok, szybko pryska on na drodze. Dodge daje pokaz właściwości jezdnych, jakie powinny istnieć tylko w opowieściach z zamierzchłych czasów. Poza jazdą na wprost - po równym asfalcie i niezbyt szybką - trudno wskazać sytuację, w której Nitro zachowuje się przyzwoicie. Nadwozie rusza się jakby było zawieszone na gąbce, w zakrętach wyraźnie się przechyla, na nierównościach kontakt kół z nawierzchnią jest kiepski, układ kierowniczy okazuje się mało precyzyjny, hamulce są przeciętne. Od poziomu, jaki prezentuje czołówka (np. Toyota RAV4), Dodge'a dzieli przepaść.
A przecież Grand Vitara ze swoimi przeciętnymi właściwościami jezdnymi nie jest na asfalcie trudnym przeciwnikiem. Suzuki ma własny zestaw ograniczeń - mało komfortowe resorowanie, nie wykraczający nad średnią poziom przyczepności; mało precyzyjny układ kierowniczy Dodge sprawia jednak, że japoński SUV jawi się niemal jako wzór zachowania na drodze.


















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
