Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Elektryczne modele Renault – To nie bajka

Prototypy na baterie. Renault nie żartuje - od 2011 roku zamierza produkować na dużą skalę kilka modeli o napędzie elektrycznym. Mieliśmy wyjątkową okazję nie tylko przyjrzeć się z bliska prototypom tych samochodów, ale też wybrać się nimi w trasę.

Dirk Gulde 2010-02-12
Elektryczne modele Renault Zoe ma aerodynamiczny kształt kropli, na dachu słoneczne baterie zasilające układ klimatyzacji, we wnętrzu zaś... japoński ogród.

Tego zimowego poranka mgła podnosi się nie tylko znad centrum rozwojowego Renault w Guyancourt pod Paryżem. Coraz wyraźniejsze kształty przybierają też ambitne zamierzenia Renault w dziedzinie aut elektrycznych, do tej pory owiane mgłą tajemnicy. Wiadomo już gdzie będą produkowane cztery różne modele napędzane energią elektryczną, znane jest też miejsce wytwarzania 100 000 akumulatorów litowo-jonowych rocznie. "Teraz nie ma już odwrotu" - cieszy się szefowa projektu Christine Tissot. Już za rok flotylla samochodów elektrycznych trafi do sprzedaży, żadna inna firma nie zaangażowała się tak bardzo w produkcję modeli napędzanych wyłącznie prądem.

 

Na dodatek, jakby już samo wejście w epokę nowych napędów nie było wystarczająco trudne, Francuzi zaskakują tak "odjechanym" konceptem, jak np. Twizy. W jego wnętrzu pasażerowie nie siedzą obok siebie, jak w zwykłym aucie, np. w miejskim maluchu Smarcie, lecz jeden za drugim. Dzięki temu powierzchnia czołowa, którą pojazd wystawia na zderzenie z wiatrem nie jest duża i Twizy może się zadowolić małym silniczkiem. Niskiemu zużyciu energii - a w ślad za nim zwiększeniu liczby kilometrów przejeżdżanych bez ładowania akumulatora - służy ograniczenie maksymalnej prędkości do 75 km/h oraz rezygnacja z ogrzewania. Wstrzemięźliwość w tej drugiej dziedzinie jest mało przyjemna akurat teraz w zimie, zwłaszcza że pod słowem "drzwi" styliści rozumieją tylko dwa szerokie pałąki bezpieczeństwa, poza nimi nadwozie z boku jest otwarte.

Szczęśliwie zza chmur zaczyna wyłaniać się słońce i pierwsza przejażdżka udaje się bez konieczności wkładania na siebie kilku warstw odzieży. Dzięki odsuniętym daleko od nadwozia kołom o dużym skręcie, miejska pchła - szeroka zaledwie na 1,1 metra - potrafi zawrócić prawie na pokrywie ulicznej studzienki. 15 kW wystarcza, by Twizy bez stresu posuwał się w miejskim tempie, bo maksymalny moment obrotowy o wartości 70 Nm jest dostępny - jak to w silnikach elektrycznych - już w chwili ich uruchomienia.

 

 

O stopniu naładowania akumulatora informuje stylizowany kwiat lotosu umieszczony na tablicy rozdzielczej. Jego płatki zamykają się stopniowo, by najdalej po 100 km przypomnieć o konieczności poszukania gniazdka prądu. Bardziej wyszukany i przyjazny kierowcy wskaźnik trudno sobie wyobrazić. Nasze podejrzenia, że ten cudaczny pojazd pozostanie jedynie gadżetem, jaki obwozi się po samochodowych wystawach całego świata, Christine Tissot kwituje tajemniczym uśmieszkiem osoby, która "coś wie" - "wersja seryjna jest bardzo zbliżona do tego konceptu".

W wypadku modelu Zoe o nadwoziu przypominającym kształtem kroplę Tissot jest już bardziej powściągliwa. Wnętrze tego auta inspirowane wyglądem ogrodu japońskiego byłoby zbyt drogie w produkcji seryjnej. Szkoda, bo siedziska w kształcie okrągło szlifowanych kamieni żwirowych oraz oparcia mocowane do sufitu wraz z częściowo przezroczystą szklaną kopułą dają poczucie przestrzeni i działają równie uspokajająco na pasażerów, jak niemal bezgłośny silnik o mocy 70 kW. Dozownik zapachów firmy L'Oréal rozpyla ponadto we wnętrzu eteryczne olejki z substancjami antystresowymi - całkiem przydatny wynalazek po długim dniu pracy. W końcu z elektrycznych samochodów powinien mieć pożytek nie tylko klimat na zewnątrz, ale i ten wewnątrz auta.

Do nowej epoki w historii motoryzacji pasują też baterie słoneczne na dachu, które już w czasie postoju zasilają system klimatyzacji. Dzięki nim nie trzeba w czasie jazdy zużywać cennego prądu do schładzania wnętrza. Gdy po przejechaniu 160 kilometrów akumulator się wyczerpuje, można go albo naładować, albo za pomocą specjalnego mechanizmu w ciągu trzech minut wymienić na inny, naładowany. Jednak na razie tylko w Danii i w Izraelu istnieją konkretne plany budowy drogiej infrastruktury wymiany akumulatorów.

Sedan Fluence również zostanie zaopatrzony w wymienny akumulator i w 70-kilowatowy silnik modelu Zoe. Ponieważ akumulator jest montowany pod tylną kanapą, do dyspozycji pozostaje całkiem pojemny (327 l) bagażnik. Jak będzie wyglądała ostateczna wersja samochodu - najłatwiej przewidzieć właśnie w przypadku Fluence; seryjna benzynowa odmiana tego krewniaka Mégane już jeździ po drogach. Daremnie jednak szukać w niej tak ekstrawaganckich detali jak kamera w lusterku wstecznym, w którą wyposażono elektryczny prototyp.

Mimo to, dla sukcesu elektrycznych modeli Renault - do których należy też mały dostawczy samochód zbudowany na bazie Kangoo - takie drobiazgi nie będą miały znaczenia. O wiele ważniejsze stanie się znaczne obniżenie cen akumulatorów, które dzisiaj kosztują tyle, co samochód klasy kompaktowej. We Francji zakupy aut elektrycznych będzie wspierać państwo specjalnymi subwencjami, dodatkowego dochodu ma też przysporzyć sprzedaż (po sześciu latach lub po 120 000 km) zużytych akumulatorów, które będą mogły posłużyć do innych celów.

Christine Tissot jest pewna, że spełni się prognoza, według której do roku 2020 dziesięć procent wszystkich aut Renault będzie napędzanych energią elektryczną. Gdyby jednak tego celu nie udało się osiągnąć, przyczyną na pewno nie okaże się mało atrakcyjny wygląd elektro-samochodów.

Tekst: Dirk Gulde
Zdjęcia: Achim Hartmann

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 33 900 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-2
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Prototypy na baterie. Renault nie żartuje - od 2011 roku zamierza produkować na dużą skalę kilka modeli o napędzie elektrycznym. Mieliśmy wyjątkową okazję nie tylko przyjrzeć się z bliska prototypom tych samochodów, ale też wybrać się nimi w trasę.
    auto motor i sport, 2010-02-12 11:03:10
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij