Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Elektryczny Smart ED: Jak wolny elektron

Samochody elektryczne to już nie przyszłość, ale teraźniejszość motoryzacji. Najbardziej sensowne są małe "elektryki", które doskonale sprawdzają się w mieście. A co może być mniejsze od Smarta? Jeździliśmy prototypowym Smartem ED.

Michał Hutyra 2012-12-10

Z zewnątrz Smart ED niczym nie różni się od swojego spalinowego odpowiednika. Autko nie zostało pozbawione nawet klapki do wlewu paliwa – za nią kryje się gniazdo do ładowania akumulatorów. W dość komfortowych warunkach mogą nim podróżować dwie dorosłe osoby i trochę bagażu.

Wnętrze elektrycznego Smarta też nie różni się od wnętrza Smarta napędzanego silnikiem spalinowym. Z małym wyjątkiem. Na środku deski rozdzielczej, zamiast jednego wskaźnika (obrotomierza), zamontowano dwa. Pierwszy z nich informuje o stanie naładowania akumulatorów, drugi o chwilowym zapotrzebowaniu na kilowaty. Przy normalnej jeździe wskazówka wychyla się najczęściej w okolice „10”, co oznacza, że auto „spala” chwilowo 10 kW. Przy maksymalnej prędkości – nawet 20 kW. Podczas każdego zdjęcia nogi z pedału przyspieszenia i w czasie hamowania energia jest odzyskiwana i wykorzystywana do ładowania akumulatorów.

Po uruchomieniu silnika, do uszu kierowcy docierają jedynie szum wentylatora nawiewu oraz muzyka sącząca się z głośników. Wystarczy jednak zmienić położenie dźwigni zmiany biegów z pozycji P (parking) na D (jazda) lub R (bieg wsteczny), aby auto zaczęło się przemieszczać, wydając przy tym dość nietypowe jak na zwykły samochód dźwięki o wysokiej częstotliwości.

Z tyłu, w tym samym miejscu gdzie jest montowany silnik spalinowy, umieszczono silnik elektryczny ze stałymi magnesami o mocy 41 KM. Współpracuje on z przekładnią automatyczną o nazwie single-speed. Moc wytwarzana przez silnik wystarcza do tego, by rozpędzić pojazd do 100 km/h, przy czym wraz ze wzrostem prędkości dynamika dość gwałtownie maleje. Do 60 km/h w zasadzie nie odczuwa się braku mocy, a czas rozpędzania wynosi 6,5 s. Niestety, powyżej 60–70 km/h przyspieszenie zajmuje sporo czasu. Smarta trzeba też pochwalić za reakcję na gaz, której mógłby mu pozazdrościć niejeden samochód z silnikiem spalinowym, uchodzący za sportowy.

Wlew „paliwa” i silnik są w tych samych miejscach co w aucie z silnikiem spalinowym

 

Pełne ładowanie akumulatorów z gniazda sieciowego o napięciu 230V, które ma do dyspozycji każde gospodarstwo domowe, trwa 8 godzin. Niestety, chwilowa moc jaką wyciąga z gniazda ładowany Smart to 2,65 kW. Potrzebne jest więc większe niż 10-amperowe zabezpieczenie (13 lub 16 A). Tak „silne” gniazdko ma się zwykle w kuchni albo w łazience. Zatankowanie Smarta elektronami do pełna to zużycie 16,5 kWh, co w przeliczeniu na złotówki daje kwotę ok. 8 zł. Jeżeli mamy licznik 2-taryfowy i ładujemy Smarta w nocy, możemy zaoszczędzić – rachunek wyniesie 5 złotych. Warto wspomnieć, że mówimy o koszcie przejechania ok. 130 km! Na dziś nie ma tańszego i bardziej konkurencyjnego źródła napędu niż silnik elektryczny. Ważne jest i to, że akumulatory nie mają tzw. pamięci, więc w teorii można je bezkarnie doładowywać i nie powinno to skrócić ich żywotności.

Mobilność po rozładowaniu akumulatorów jest zerowa, bo nie da się ich naładować w jednej chwili nawet wtedy, gdyby szczęśliwym trafem Smart ED „zaparkował” tuż przy gniazdku. Na upartego, można wozić ze sobą agregat prądotwórczy. Elektryczny Smart został wymyślony nie po to, by zwiedzać Polskę, lecz do poruszania się po mieście i najbliższej okolicy. Jest dobry jako drugi lub trzeci pojazd w rodzinie i z funkcji auta miejskiego wywiązuje się znakomicie.

Na koniec wisienka na torcie. Egzemplarze dla klientów będą miały mocniejszy silnik (74 KM), funkcję umożliwiającą szybkie ładowanie akumulatorów (w godzinę z gniazda 3-fazowego) i minimalnie większy zasięg. Cena ma oscylować w granicach 50 000 zł, za to akumulatory mają być wynajmowane za 200 zł miesięcznie. Po 10 latach eksploatacji koszt najmu akumulatorów wyniesie więc 24 tys. zł. W chwili zakupu Smart ED będzie zatem tańszy od japońsko-francuskiej konkurencji o 2/3, zaś po 10 latach eksploatacji – o połowę. Warto dodać, że kwota, jaką trzeba będzie uiścić przy zakupie „elektryka” jest wyższa jedynie o 10 000 zł niż za model podstawowy z silnikiem benzynowym. Jeśli Mercedes dotrzyma słowa, Smart ED może stać się elektrycznym Fordem T.

 

Dane producenta Smart ForTwo ED
Silnik i przeniesienie napędu
Rodzaj napędu elektryczny AC
Moc maksymalna/maks. obroty silnika 41 KM/12 000 obr/min
Maks. moment obr./przy obrotach 120 Nm/0–4000 obr/min
Przeniesienie napędu na tylne koła; stałe przełożenie, brak sprzęgła
Osiągi
0–60 km/h 6,5 s
Prędkość maksymalna 100 km/h
Zużycie energii
Średnie 16,5 kWh
Emisja CO2 0 g/km
Nadwozie
2-drzwiowe, 2-miejscowe coupé, długość x szer. x wys. 2695 x 1559 x 1542 mm, rozstaw osi 1867 mm, masa własna 900 kg, ładowność 220 kg, poj. bagażnika (wg VDA) 220 l.

 


Michał Hutyra - redaktor "auto motor i sport"

Smart ED to idealny kompan do miasta. Wystarczająco obszerna kabina, normalny zakupowy bagażnik. Jak na „elektryka”, ma mieć też atrakcyjną cenę. Warto czekać do wiosny roku 2012.

 

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 47 500 PLN
Dostępne nadwozia: cabrio-2, hatchback-3
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Samochody elektryczne to już nie przyszłość, ale teraźniejszość motoryzacji. Najbardziej sensowne są małe "elektryki", które doskonale sprawdzają się w mieście. A co może być mniejsze od Smarta? Jeździliśmy prototypowym Smartem ED.Zobacz artykuł
    auto motor i sport, 2014-11-28 10:40:34
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij