W wypadku poprzednika Włosi próbowali naśladować Niemców i zamiast udanej podróbki Golfa wyszło niezbyt trafione Stilo. Na szczęście, Fiat szybko przestał „próbować" i wziął się do roboty. Tak powstało nowe Bravo.
Zobacz również
Tak jak Punto i Croma, Bravo ma dowieść, że nowe Fiaty nie ustępują jakością oautom innych marek
W wyglądzie nowego Fiata klasy niższej średniej łatwo doszukać się podobieństw do mniejszego odeń Punto czy do pierwszego Bravo. Za to nawiązań do Stilo nie widać w ogóle. Na szczęście. Dzięki temu powstał samochód w bardzo włoskim stylu, chociaż nie aż tak powabny jak Punto. Szerokie i wysokie przednie drzwi Bravo zapraszają wręcz do środka, obiecując, że na przednich fotelach nikomu nie będzie za ciasno. Zanim jednak kierowca i pasażer zasiądą na swych miejscach, aż dwa razy zetkną się z jakością przez duże J. Po pierwsze, sporych rozmiarów drzwi otwierają się bardzo lekko. Po drugie, odryglowywaniu zamka towarzyszy miły dla ucha dźwięk, kojarzony raczej z samochodami klasy wyższej niż Bravo.
Na przednie fotele wsiada się więc z dziecinną łatwością, a na brak miejsca z przodu narzekać nie można. Co więcej, zakres regulacji kolumny kierownicy i fotela jest na tyle obszerny, że nawet kierowcy obdarzeni słusznym wzrostem mogą nie zdołać wykorzystać pełnej wzdłużnej regulacji fotela. Miło, że ktoś w końcu pomyślał o dryblasach. Ale nie ma nic za darmo. Po odsunięciu przednich foteli maksymalnie do tyłu, ilość miejsca na nogi osób siedzących z tyłu kurczy się boleśnie. Do tego stopnia, że przy wsiadaniu wsunięcie stóp pod przednie fotele wymaga nie lada gimnastyki. Najważniejsze jednak, że kierowcy dowolnej postury mogą usiąść za kierownicą Fiata Bravo tak, jak lubią. Niewiele samochodów tej klasy gwarantuje taką możliwość.

Wasze opinie na forum
- Użytkownik emigrant 20.03.2008, 11:22
Czytajac ten artykul nie zauwazylem kilku wad ktore mi przeszkadzaly podczas jazdy testowej. Sa nimi
- Użytkownik daru5 28.12.2007, 17:49
super autko ,bardzo ladne nadwozie i dosc dobry silnik Naprawde polecam!!!!!





















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"