Mocy przybywaj. Fiat Bravo w końcu otrzymał silnik o mocy adekwatnej do jego wyglądu i przydomek Sport. Oto krótki test wersji 2.0 Multijet.
Zobacz również
Galeria

Atrakcyjne nadwozie i elastyczny silnik to nie wszystko. Zawieszenie do poprawy!

Wnętrze przyjemne dla oka, nieźle poskładane, ale z tyłu bardzo brakuje przestrzeni na kolana.

2.0 Multijet ma 16 zaworów, dwa wałki rozrządu i system wtrysku typu common-rail. W górnym zakresie obrotów jest za głośny.

Do tej pory Bravo z mocą swoich silników nie wychylało się poza próg 150 KM. Ale teraz się to zmieniło. Najnowsza jednostka napędowa pod jego maską ma dwa litry pojemności i 165 KM mocy.
Emisja CO2, zużycie paliwa i osiągi wyglądają bardzo obiecująco. Odstraszać może jedynie cena auta, wynosząca 75 990 zł. Tańszych 165-konnych Bravo nie ma, bowiem silnik ten łączony jest tylko z bogatym wyposażeniem Sport, obejmującym m.in. komplet poduszek powietrznych, układ ESP, sportowe akcenty wnętrza, rozbudowany zestaw audio z systemem Blue&Me oraz piękne 17-calowe koła z lekkich stopów.
To ma być 165 KM? - pomyślałem po pierwszych metrach za kierownicą Fiata. Spodziewałem się zupełnie czegoś innego - porządnego dołu obrotów i ostrych reakcji jednostki napędowej. A tu nic z tych rzeczy. Do około 1600-1700 obr/min wyraźnie brakuje jej pary, a przy typowej „ewolucji", jak na przykład wyprzedzanie, trzeba odczekać dłuższą chwilę nim silnik zareaguje na dyspozycję wydaną prawą stopą. Co innego, gdy turbodiesel Fiata złapie już „wiatr w żagle". Wtedy ciągnie równo aż do około 4500 obr/min, po których następuje zmiana biegu na wyższy, i znów to samo. Nim wskazówka prędkościomierza wdrapie się na 100 km/h, trzeba wbić już „trójkę". A do tej prędkości Bravo dobija w czasie 8,7 s (na zimówkach).
Nazwa Sport nie pasuje też do sposobu pracy mechanizmu zmiany biegów. Jest on niezbyt dokładny, a drogi, po których porusza się dźwignia są zbyt długie. Dużo lepsze jest za to jej zestopniowanie. Najlepiej obrazuje to czas przyspieszenia od 80 do 120 km/h na VI biegu. Bravo na ten manewr potrzebuje jedynie 11,1 s. Dla przykładu, 230-konne Volvo C30 wykonuje to samo w 10,5 sekundy.
Największa wada testowego egzemplarza to głośne zawieszenie, nie radzące sobie w ogóle z nierównościami następującymi jedna po drugiej. Zdarzało się też, że przy przejeżdżaniu pojedynczej wyrwy w jezdni rozlegał się donośny, metaliczny zgrzyt - jakby coś się urwało. Na szczęście, auto zawsze na miejsce dojeżdżało na wszystkich kołach.
Bravo jest przede wszystkim urodziwe, a z silnikiem 2.0 Multijet - trochę szybsze niż do tej pory.
Tekst: Maciej Struk
Zdjęcia: Jacek Hanusz

Wasze opinie na forum
- Użytkownik Samuraj002 08.12.2010, 00:33
- Użytkownik Gość 07.12.2010, 23:40
- Użytkownik Samuraj002 01.12.2010, 20:30
- Użytkownik Gość 01.12.2010, 00:17
CYTAT(airmatic @ Nov 30 2010, 07:04) Przyznam, że jakoś o tym nie słyszałem... Czy chodzi


















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"