Moc silnika i rozpędzanie do „setki" często - zbyt często - przysłaniają najstarszą prawdę świata samochodów: najlepsze są te auta, które niczego nie udają. Dokładnie taki jest Fiat Panda. Ale nie jest już sam. Kia Picanto wyznaje tę samą zasadę.
auto motor i sport 9/2004
Zobacz również
Galeria

Panda i Picanto to maluchy na miarę czasów. Nikt inny nie oferuje dziś tak dobrego stosunku ceny do jakości.

Dwie szkoły – nowoczesna, nawiązująca do aut typu MPV stylizacja Pandy i bardziej klasyczny, „bąblowaty” design małej Picanto.

206 l kontra 157 l, czyli Panda górą. Dzielone oparcie kanapy jest w Kii seryjne, a w Fiacie kosztuje 400 złotych.

Siła Pandy leży w tym, że idealnie wypełnia rolę prostego i taniego auta. Takiego pudełka codziennego użytku. Miejskiego, ale nie tylko. Tego właśnie wyrazem są nagrody i stąd bierze się popularność wśród klientów. Jedyna ekstrawagancja Fiata to bryła nadwozia, obliczona na skojarzenia z modnymi autami typu MPV.
Współczesna wersja idei „motoryzacja za jak najmniejsze pieniądze" to zbyt dobry pomysł, żeby Fiat mógł długo cieszyć się brakiem poważnej konkurencji. Pierwsza ze swoją kontrpropozycją pojawia się Kia, jedna z najszybciej rozwijających się marek. Mała Picanto ma nadwozie bardziej konwencjonalne, w „bąblowatym" stylu, który wciąż wygląda świeżo. Duże, prawie kwadratowe reflektory oraz charakterystyczna osłona chłodnicy - oto twarz małej Kii.
Historia powtarza się w wypadku wnętrz - wydłużona i pochylona konsola Fiata jest ogromna i wyraźnie wzorowana na konsolach vanów, deska rozdzielcza Kii ma kształty dość zwyczajne. W tym przedziale cenowym występują dwa rodzaje plastików - twarde jak beton i wyglądające jak asfalt oraz twarde jak wyżej, ale wyglądające dość przyzwoicie. W obydwóch autach zastosowano te drugie. Kolorowa tapicerka siedzeń oraz częściowe wykończenie drzwi tkaniną, która przynajmniej trochę zmniejsza połacie otaczającego pasażerów plastiku, są dla obu producentów sposobem na pokazanie, że nie jest im wszystko jedno.
Niemałą, jak na auto tej wielkości, ilość miejsca w kabinie Fiat osiągnął metodą bardzo współczesną - podnosząc wysokość nadwozia i sadzając wszystkich jak na taboretach. Na zakrętach kierowca sam sobie musi zapewnić trzymanie boczne, najlepiej - kurczowo ściskając kierownicę i jednocześnie wbijając plecy w oparcie. Trzeba tylko uważać, żeby nie ześlizgnąć się z wąskiego siedziska. Kia znów bardziej trzyma się ustalonych konwencji i o przestronność przedziału pasażerskiego dba poprzez rozstaw osi. Jest on aż o 7 cm dłuższy niż w Fiacie, dzięki czemu pozycja za kierownicą nie jest aż tak bardzo na baczność. Egzemplarz testowy Picanto miał za to skórzaną kierownicę, co dla kierowcy oznaczało oczywiście bardziej pewne trzymanie boczne...
Na przekór swoim krótkim siedziskom i wąskim oparciom, na dłuższych trasach fotele obu maluchów są znacznie wygodniejsze niż można się spodziewać. Auta wyposażono w podobne udogodnienia w postaci schowków, półek i uchwytów. W Picanto brakuje regulacji fotela kierowcy na wysokość, za to z tyłu nieco więcej miejsca na nogi mają pasażerowie, których może być dwóch lub trzech, w zależności od wersji oparcia. Największa wada Picanto znajduje się za tylną kanapą, ma pojemność 157 litrów i przez pomyłkę jest nazywana bagażnikiem. Jest on tylko o 7 (słownie: siedem) litrów większy niż przedział bagażowy mikroskopijnego Smarta i nadaje się raczej do przewiezienia drugiego śniadania i kilku ciastek niż bagażu z prawdziwego zdarzenia. Owszem, po złożeniu oparcia kanapy (które zawsze jest dzielone, za co w Fiacie liczą sobie 400 zł), Kia pomieści już więcej kubików niż Panda, ale są to kubiki mniej wartościowe, bo korzysta się z nich nieporównanie rzadziej.

Wasze opinie na forum
- Użytkownik lion 21.10.2008, 20:29
Fiat Panda i Kia Picanto - Bez udawania
Jestem posiadaczem Kia Picanto rocznik 2008,mam go dopiero dwa tygodnie i trudno mi o szeroką
- Użytkownik funkiel 16.10.2008, 09:47
Fiat Panda i Kia Picanto - Bez udawania
no tak, fiat jest lepszy cenowo. Poza tym, spojrzcie na przod KIA. To jest masakra
- Użytkownik Prom 09.10.2008, 23:53
- Użytkownik kjw 01.10.2008, 11:09

















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
