GM i Fiat - to miał być związek stulecia, z którego począł się 1,3-litrowy diesel. Koncerny już się rozstały, ale silnik w Fiacie Panda oraz Oplu Corsie jest pamiątką po tamtym mariażu.
auto motor i sport 4/2005
Zobacz również
Galeria

Na zbiorniku paliwa testowa Panda przejeżdżała średnio 614 km, a Corsa o ok. 250 km więcej. Ale Opel ma większy bak.

Małe diesle z Bielska-Białej są elastyczne, zużywają bardzo mało paliwa i spełniają normę Euro 4.

Rekordowe wskazania zużycia paliwa w Pandzie wynoszą od 4,1 do 7,0 l na 100 km.

Ten siedemdziesięciokonny, 1,3-litrowy turbodiesel z układem wtrysku paliwa typu common-rail jest jednym z niewielu wspólnych dzieci Fiata i General Motors. Niewielu, bo GM wypłacił Fiatowi alimenty w wysokości 1,5 miliarda euro - to jakieś cztery razy mniej od kwoty zainwestowanej w owo dziecko - żeby zakończyć ten związek.
A dziecko jest całkiem udane - trochę polskie, bo fabryka znajduje się w Bielsku-Białej - i jest czymś najlepszym, co przytrafiło się Fiatowi Pandzie, nie licząc układu napędowego 4x4, w jego dotychczasowej historii. Również w wypadku Opla Corsy można mówić o udanym owocu dawnego mariażu, lecz nie aż tak apetycznym. Ale tylko dlatego, że Corsa miała już kilka dobrych jednostek napędowych, a wśród nich jedną wysokoprężną.
Zanim przejdę do zachwytów nad samym silnikiem, muszę wspomnieć o czymś, co studzi zapał potencjalnych nabywców Pandy Multijet 16V lub Corsy 1.3 CDTI (różne oznaczenia, ale to naprawdę ten sam silnik). Otóż Panda z nowym dieslem w podstawowej wersji Actual jest droższa od najtańszej Pandy Actual z benzynowym silnikiem 1.1 o ponad 10 tys. zł, co stanowi ponad 1/3 wartości tej ostatniej.
Opel nieco niżej wycenił wartość tej jednostki napędowej - Corsa Enjoy CDTI jest droższa o 8 700 zł od modelu z identycznym wyposażeniem, napędzanego najtańszym trzycylindrowym silnikiem benzynowym 1.0 12V.
Za porównanie obu samochodów zabrałem się jednego z mroźnych lutowych poranków, kiedy termometry wskazywały osiem stopni poniżej zera. To znakomite warunki do wsłuchiwania się w brzmienie zmrożonego diesla. W Corsie usłyszałem charakterystyczny klekot, który po jakichś 15 sekundach przeszedł w brzmienie silnika benzynowego. Dodanie gazu, powodującego wzrost obrotów silnika do 2500, wywoływało dźwięk przypominający, że to jednak diesel. Ale gdy silnik już się rozgrzał, jedynie zakres obrotów zdradzał, że jest to jednostka wysokoprężna.
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!

















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
