Przy konstruowaniu nowoczesnych maluchów, inteligencja i kreatywność liczą się bardziej niż duże nakłady finansowe. Zadomowione już na rynku modele - Fiat Seicento, Renault Twingo i Seat Arosa - przeszły niedawno kurację odmładzającą, by lepiej prezentować swoje walory w obliczu rosnącej konkurencji.
Zobacz również
Galeria

Wzorowana na vanach bryła nadwozia zapewnia pasażerom dużo miejsca, naraża ich jednak na silne nagrzewanie w lecie.

Arosa wyróżnia się zwinnością i stabilnością na zakrętach, ma jednak słabe hamulce.

Podczas jazdy Seicento odznacza się wysoką precyzją prowadzenia i wyraźną tendencją do podsterowności.

Jeszcze do niedawna auta z klasy najmniejszych cieszyły się (zasłużoną) opinią szczególnie spartańskich. Świadczy o tym chociażby jeden z dowcipów: „Dlaczego Fiat 126 dostał błogosławieństwo Watykanu? - Bo nie da się w nim zgrzeszyć". Nawet praojciec nowoczesnych mikrusów, brytyjski Mini, uchodził za pudło na kapelusze, z którego usiłowano zrobić wyścigówkę...
Szykowany od kilku lat następca Mini, który pojawi się wreszcie w sprzedaży jesienią, kokietuje wprawdzie dawnym czarem, przejawiającym się szczególnie w stylizacji retro, będzie jednak wyraźnie większy i bardziej komfortowy - i znacznie droższy. Tymczasem Fiat Seicento godnie kontynuuje bogate tradycje maluchów linii włoskiej. Nadal zalicza się do najmniejszych z ma- łych, a mimo regularnych modyfikacji tak naprawdę wciąż tkwi w nim duch prostego Cinquecento z 1991 roku. W porównaniu z oryginalnym Mini, oznacza to postęp przejawiający się głównie bagażnikiem o zmiennej pojemności, dostępnym przez szeroko otwierające się tylne drzwi.
Nieco inaczej ma się sprawa z Renault Twingo, konstrukcyjnie pochodzącym z tego samego okresu. Jego stylistyka, inspirowana konstrukcją minivana, nadal może uchodzić za nowatorską. Dzięki takiej budowie nadwozia, Twingo ma wnętrze bezkonkurencyjnie przestronne w klasie najmniejszych aut, a przesuwana tylna kanapa pozwala na powiększanie bagażnika kosztem miejsca dla siedzących z tyłu. Ponieważ Twingo jest o dobre 10 centymetrów dłuższe niż Seicento, dorosłe osoby mogą w nim dość wygodnie podróżować, podczas gdy Fiat jest raczej autem 2+2-osobowym - także z powodu wąskiego wnętrza.
Mimo niepozornego wyglądu, produkowany od czterech lat - i niedawno odświeżony - Seat Arosa, okazuje się w tym towarzystwie skróconą wersją pełnowartościowego samochodu. Autko to jest wprawdzie najdłuższe z testowanej trójki, ale najpotężniejszy jest w nim przód, dlatego na bagaż i nogi pasażerów siedzących z tyłu zostaje już niewiele miejsca. Natomiast z przodu przeciwnie - wnętrze jest tak przestronne, iż można odnieść wrażenie, że zasiada się w aucie przynajmniej o klasę wyższym.
Fotele w Arosie są duże, ergonomicznie wyprofilowane, zapewniają dobre trzymanie boczne i są wyposażone w wygodną regulację wysokości. Nowa tablica przyrządów pod względem kształtu i użytych materiałów prezentuje się lepiej niż dotychczasowa, pozytywnego wrażenia dopełniają czytelne zegary oraz solidne, wygodnie usytuowane dźwignie i przełączniki. Poza tym Seat, jako jedyny w testowej stawce, jest wyposażony w obrotomierz i regulację wysokości kolumny kierownicy.
Tych udogodnień brakuje w Twingo, chociaż nawet tańsza wersja (Authentique) jest całkiem przyzwoicie wyposażona. Z ergonomią francuskiego malucha jest już jednak znacznie gorzej - pozycja za kierownicą okazuje się niewygodna, a siedzenia obciągnięte wywołującym pocenie materiałem nie dają dobrego podparcia ani z boku, ani w górnej części pleców. Wrażenie niezbyt wysokiej jakości wykończenia potęgują odgłosy trzeszczenia dobiegające z tablicy rozdzielczej.
Pod względem komfortu ogólnego jeszcze słabiej prezentuje się Fiat, w którym twardy plastik i maleńkie zegary wyglądają nadzwyczaj ubogo. Dolna część kabiny okazuje się tak wąska, że pedały i stopy kierowcy mieszczą się tam z dużym trudem. Nie najlepsze są też przednie fotele - za wąskie i ze zbyt krótkimi siedziskami. Ich boczne trzymanie jest na tyle słabe, że podczas pokonywania zakrętów dochodzi często do niespodziewanego i nadmiernego zbliżenia pasażerów. Nawet w lepiej wyposażonej wersji SX, Seicento pozostaje maluchem tradycyjnego chowu - skromnym, ciasnym, ale za to tanim i własnym.
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!

















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
