Ta rywalizacja zaczęła się w 1975 roku, kiedy po raz pierwszy świat ujrzał Forda Fiestę i VW Polo. Minęło trzydzieści lat, a pojedynek wciąż jest nierozstrzygnięty. I chyba nie będzie.
Zobacz również
W jednej ręce mam kluczyk do najnowszego Polo (świeżo po face liftingu), w drugiej do Fiesty. I mam zrobić to, czego nie udaje się zrobić od trzydziestu lat - obiektywnie wskazać faworyta. Czuję się jak ktoś, kto ma wykazać wyższość Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. Mam porównać samochody o identycznym stażu rynkowym, których karoserie i bagażniki mają prawie takie same wymiary, a silniki - choć różne pod względem pojemności - mają identyczną moc!
Zaczynam od pierwszego wrażenia i daję punkt Volkswagenowi, który po ostatnim face liftingu wygląda jak Golf V. Za sprawą „spuchniętej" karoserii zdaje się być solidniejszy, stabilniejszy i większy od rywala. Porównanie wymiarów wykazuje przewagę Polo nad Fiestą w wysokości. Ford ma za to nadwozie szersze, a także większy rozstaw osi i pojemniejszy bagażnik. Punkt dla Forda.
VW uzyskuje punktową przewagę za jakość wnętrza, które niewiele się zmieniło w porównaniu z wcześniejszym modelem. Najpierw wrażenia - duża, solidna deska rozdzielcza, wykonana z miękkiego tworzywa. Siedząc za kierownicą Polo czuję się jak w samochodzie wyższej klasy. W Fieście otaczają mnie twarde plastiki i stylistyczna asceza w porównaniu z VW - kolejny punkt dla „niemca".
Siadam za kierownicą Polo, w wygodnym, szerokim i świetnie wyprofilowanym fotelu z długimi siedziskami. Przesiadam się do Forda i mam wrażenie, jakbym przeniósł się z klasy business do ekonomicznej. Przednie fotele są twarde - sprawdzają się w dłuższej trasie, ale mają krótszy zasięg poziomej regulacji, są zbyt wąskie, gorzej wyprofilowane i mają zbyt krótkie siedziska. Duży punkt dla Volkswagena.
Przesiadka do tyłu. Kanapa Polo jest lepiej wyprofilowana i wyposażona w podłokietnik. Ale mam mniej miejsca na nogi i nad głową niż w Fieście. Mimo że tylna część oparć przednich foteli Volkswagena ma głębsze wyprofilowanie. Remis.
Jak ważne są schowki i uchwyty przekonuję się za każ- dym razem, gdy po ugaszeniu pragnienia stwierdzam, że brakuje mi trzeciej ręki do trzymania butelki. Z grubsza, w Polo doliczyłem się trzech uchwytów na butelki i ponad sześciu różnego rodzaju schowków. W Fieście znalazłem dwa kieszenio - uchwyty na butelki i dwa schowki. Wynik tej rundy jest oczywisty.






















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
