Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.2

Ford, Mini, Opel, Renault, Smart i Volkswagen – Odkrywanie przyjemności

Kabriolet. Dla producentów to sposób na uszlachetnienie banalnego nawet samochodu. Dla nabywcy - okazja, by zwrócić na siebie uwag ę. Sprawdziłem szlachectwo i siłę przyciągania kabrioletów sześciu marek - Forda, Mini, Opla, Renault, Smarta i Volkswagena.

2005-06-15
Porównanie kabrioletów Forda Streetka, Mini Coopera, Opla Tigry Twin Top, Renaulta Megane CC, Smarta Roadster i VW New Beetle Sezon na testowanie kabrioletów zainaugurowaliśmy w maju nad Morzem Czarnym. Przetestowaliśmy sześć samochodów o zupełnie różnych charakterach, ale mających jedną wspólną rzecz – składany dach.

Pierwszy raz zobaczyłem go trzy lata temu na salonie samochodowym w Paryżu. Był otoczony murem fotografów i kamerzystów, bardziej jednak zainteresowanych obecnością Kylie Minogue wynajętej do jego promocji. Teraz siadłem w końcu za jego kierownicą i odkryłem, że Ford Streetka jest samochodem o kilku obliczach.

Z boku, przy zamkniętym dachu, wygląda jak Ford Ka z doczepionym z tyłu odwłokiem na kółkach, ciągnącym się za kabiną kierowcy. Ale jest coś fascynującego w wyglądzie tego małego samochodu.

Miłośnicy klasycznych kabrioletów - pokochacie Streetka za to, że proces składania dachu nie został powierzony elektrycznym silnikom. W tym samochodzie liczą się wasze dłonie. Niektórzy młodsi koledzy, wychowani na najnowszych kabrioletach, bezradnie rozkładali ręce, bo nie mogli znaleźć przycisku składającego dach w Streetka. To znak czasu - komputer jest prostszy w obsłudze od hebla.

W Streetka przycisk jest, ale służy wyłącznie do odblokowania pokrywy schowka za fotelami, do którego trzeba wepchnąć złożony dach samochodu, co zresztą daje wielką radość.

Za schowkiem na dach znajduje się mały bagażnik o pojemności tylko 215 l. Skromnie. Ale za to Ford jest jedynym samochodem spośród porównywanych, którego kierowca nie musi - choćby nawet częściowo - opróżniać bagażnika, gdy zamarzy mu się jazda ze złożonym dachem.

Pod maską pracuje 95-konny silnik o pojemności 1,6 litra. Jego charakterystyczne brzmienie obiecuje znacznie więcej, ale i tak daje on sporo radości, co jest zasługą krótkich przełożeń czterech pierwszych biegów.

Streetka, przy sztywno dostrojonym zawieszeniu i krótkim rozstawie osi, zachowuje się jak lekko podsterowne, sportowe auto. Bardzo dobrze się prowadzi i pozwala na zachowanie pełnej kontroli.

Rzut oka na wnętrze i deskę rozdzielczą uświadamia nam jednak, że to pojazd w wieku przedemerytalnym. Pamiętacie kiedy debiutował Ford Ka, na którym bazuje Streetka? Przypomnę, że było to dziewięć lat temu.

Czy pamiętacie filmowe sequele, na przykład Rambo 3 lub Kilerów dwóch? Nawet w połowie nie były tak dobre jak pierwsze wersje tych filmów. Z samochodami jest podobnie.

Ale Mini to wyjątek. Nowa wersja jest tak udanym rozwinięciem pierwowzoru, że nawet kabriolet - nigdy wcześniej nie produkowano tej marki w takiej wersji nadwoziowej - odbierany jest jak stary znajomy.

Dach, wykonany z miękkiego materiału, po złożeniu nie znika w schowku, lecz spoczywa na karoserii, tuż za tylną kanapą - zupełnie, jak w klasycznym kabriolecie. Ale składanie dachu odbywa się dzięki elektrycznym siłownikom - kierowca musi jedynie nacisnąć guzik w górnej części ramy przedniej szyby.

Mini jest samochodem czteroosobowym, ale to teoria. Gdy wysoka osoba siądzie z przodu, na tylnej kanapie można albo się położyć i wysunąć nogi poza samochód, albo usiąść i nogi oprzeć na głowie kierowcy.

Podobnie, z przymrużeniem oka wypada potraktować schowek zwany bagażnikiem - to, co znajduje się za tylną pokrywą Mini Cabrio ma pojemność 120 litrów. Możemy za to delektować się możliwością składania oparcia tylnej kanapy.

W jednym Mini może uchodzić za wzór dla konkurentów. Jest znakomicie prowadzącym się samochodem, z najbardziej precyzyjnym układem kierowniczym oraz zawieszeniem o świetnie dobranej charakterystyce. Żaden z testowanych kabrioletów nie prowadził się tak neutralnie. W zakrętach karoseria ani drgnęła, z kolei na nierównościach nie czuło się sztywności zawieszenia.

Niestety, nie da się tyle dobrego powiedzieć o silniku, którego największą wadą jest bardzo leniwe wchodzenie na obroty - zmuszenie go do dynamicznej jazdy wymaga ciągłego "kręcenia" powyżej 4000 obr/min.

Pałąki zamontowane z tyłu każdego kabrioletu pełnią podwójną rolę - zabezpieczają jadących w razie dachowania oraz są elementem zdobiącym. W Mini pałąki pokryto chromopodobnymi nakładkami z plastiku, który nie wygląda na tworzywo najwyższej jakości - to też nawiązanie do historii Mini.

Soczysta czerwień sportowego coupé - czy może być coś bardziej ekscytującego? Nowa Tigra jest drugim, obok Speedstera, Oplem o wyglądzie rasowego samochodu. Jego urodę doceniło nawet międzynarodowe jury genewskiego Motor Show, przyznając mu zaszczytny tytuł Cabrio of the Year 2004.

Opel Tigra Twin Top (tak brzmi jego pełna nazwa), podobnie jak Ford Streetka i Smart Roadster-Coupé, jest samochodem dwuosobowym. Ale kabinę pasażerską Forda pokrywa dach z materiału, Opla zaś - z metalu. Poza tym, Tigrę zamienia się w kabriolet za pomocą elektrycznych silników i hydraulicznych siłowników. Unoszą one dach i pokrywę bagażnika, pod którą chowa się on wraz z tylną szybą. Wystarczy tylko odciągnąć dwa rygle i nacisnąć guzik.

Za fotelami Tigry znajduje się 70-litrowy schowek na torbę. Za nim bagażnik o imponującej - jak na dwumiejscowe coupé-cabrio - pojemności 440 l. Ale gdy w tej bagażowej otchłani zniknie dach z szybą, jej pojemność zostanie zredukowana do 250 l.

Pod maską testowego Opla pracował najmocniejszy z silników oferowanych do tego samochodu - 1.8 o mocy 125 KM. Pod względem osiągów, Tigra - z jednostką mocniejszą od silnika Mini - jest mniej dynamiczna od tego ostatniego. To efekt dłuższych przełożeń czterech pierwszych biegów w skrzyni Opla. Z tego też powodu Tigra jest mniej elastyczna.

Pracę silników Tigry i Mini łączy jedna wspólna cecha - dość leniwe, chociaż bardzo równomierne wchodzenie na obroty. Poza tym brzmienie jednostki napędowej Opla jest mocno stłumione i daleko mu do rasowego mruczenia Forda.

Sprężyste zawieszenie Tigry sprawia, że na nierównościach samochód potrafi podskoczyć niczym piłka, koła wciąż jednak zachowują przyczepność do nawierzchni. Niemniej, taka właśnie reakcja nadwozia nie daje w pełni poczucia stabilności.

Opel ujmuje stylistyką nadwozia oraz zaawansowanym technologicznie mechanizmem składania dachu. Ale cały urok pryska, gdy w kabinie samochodu zatrzymamy wzrok na desce... Corsy. I co z tego, że podrasowanej aluminium.

Aż trudno uwierzyć, że Renault stworzyło nie jakiegoś stylistycznego dziwoląga, ale samochód o smukłej i eleganckiej sylwetce. Choć wydawałoby się, że coś takiego jak kabriolet i coupé w jednym jest wymarzonym obiektem do testowania stylistycznych ekstrawagancji.

Kolejna zaleta to najbardziej komfortowy w obsłudze mechanizm składania dachu. W Mégane nie trzeba ciągnąć za żadne rygle blokujące dach przy górnej krawędzi ramy przedniej szyby. Wystarczy nacisnąć jeden guzik na podłokietniku, by najpierw podniosła się pokrywa bagażnika, pod którą zniknie przeszklony dach wraz z tylną szybą.

Należy jednak pamiętać o zaciągnięciu rolety w przedziale bagażowym, wyraźnie oddzielającej miejsce przeznaczone na torby i pakunki od przestrzeni zarezerwowanej dla dachu. Bez zaciągnięcia rolety, czujniki nie pozwolą na uruchomienie mechanizmu składania.

Bagażnik ma pojemność aż 490 litrów i pod tym względem Mégane jest bezkonkurencyjny. Chyba że planujemy otwieranie dachu, który wraz z tylną szybą zabierze nam około 60 procent pojemności bagażnika.

Renault Mégane CC - podobnie jak Mini Cooper - jest kabrioletem czteroosobowym. Na tylnej kanapie znajdziemy zdecydowanie więcej miejsca niż w Mini Cabrio. Ale więcej nie znaczy dużo. W sam raz, żeby posadzić tam dzieci i zabrać je na krótką przejażdżkę.

Podróżując kabrioletem Renault nie mamy szans na wrażenia, jakich dostarcza nam Ford, Opel czy Mini. Jazda nim to przy konkurentach jedno pasmo wygody i komfortu.

Miękko dostrojone zawieszenie, obszerne fotele i spokojnie pracujący silnik o mocy 136 KM, zintegrowany z sześciobiegową skrzynią - oto idealne auto na snucie się po nadmorskich bulwarach. Dobre też na długi dystans, żeby dojechać skądś na ten bulwar.

Mégane CC ma w sobie coś jeszcze... Z jednej strony widać, że Renault postarało się wybrać materiały wykończeniowe o jak najlepszej jakości. Z drugiej strony słyszało się wciąż jakieś trzeszczenie - jakby te eleganckie plastiki chciały powiedzieć coś bardzo ważnego.

Patrząc na ten samochód, przypomniałem sobie tekst nieodżałowanego Władysława Komara do Cezarego Pazury z filmu Kiler: "To jest killer?! To jest popierdółka, nie killer".

Smart Roadster-Coupé to groźnie brzmiący, plastikowy żart na temat roadstera, coupé i samochodu w ogóle. Fakt, że siedzi się w nim bardzo nisko - prawie na nawierzchni drogi. Faktem też jest, że jego silniczek o motocyklowej pojemności 0,7 litra pobrzmiewa dość groźnie. Ale cała reszta jest już tylko surrealistycznym dowcipem.

Gdy zamykałem drzwi, słyszałem odgłos spadającego plastiku. Obawiałem się, że kierownica zostanie mi w rękach, podobnie jak drążek zmiany biegów. Bałem się zdemontować plastikowe nakładki nad szybami drzwi, a musiałem to zrobić, żeby przekształcić Smarta w rasowy pojazd bez dachu.

Te nakładki można schować pod przednią maską, gdzie znajduje się plastikowa miednica o pojemności 59 l, nazywana bagażnikiem. Z tyłu Smarta jest jeszcze płaska półka (pod nią znajduje się silnik) obudowana rusztowaniem z szybami, co tworzy przestrzeń o pojemności 189 l, też nazywaną bagażnikiem.

Jadąc Smartem stwierdziłem, że kierownica i drążek zmiany biegów pozostały tam, gdzie umieścił je producent, czym byłem mile zaskoczony. Dużo radości dawało też w tym tylnonapędowym samochodzie dodawanie gazu w zakręcie przy skręconych kołach. Ale elektronika nie pozwalała za bardzo na sprawdzenie jak mocno podsterowne może być to auto. Gdy rozpędzałem Smarta na pierwszych metrach, zaczynał mi się podobać, zupełnie tak samo, jak podoba mi się jazda gokartem. Ale gdy przyszło do zmiany biegów w sekwencyjnej zautomatyzowanej skrzyni, cały urok bezpowrotnie prysł.

Z tak ospałą, tak powoli reagującą automatyczną skrzynią biegów już dawno nie miałem do czynienia. Smartowi można wybaczyć jego design, czy plastiki, którymi jest obudowany. Rekompensują to niebanalne brzmienie silnika i wygodny fotel kierowcy. Ale tej skrzyni nic nie jest w stanie zrekompensować.

VW New Beetle Cabriolet tak się ma do swego protoplasty Garbusa, jak International Herald Tribune do Trybuny Ludu. Beetle znajduje amatorów głównie w USA. Ale tam jeździ się vanami, w których kierowcę od przedniej szyby dzieli półka szerokości stołu bilardowego. Zupełnie jak w VW New Beetle.

Stworzenie wersji z otwieranym dachem jest zapewne próbą uszlachetnienia tego modelu. Dach ów, wykonany z materiału, składa się elektrycznie przyciskiem umieszczonym na konsoli między przednimi fotelami. Po uwolnieniu blokad, opada on na tył karoserii, tworząc na niej rodzaj zwisającego odwłoka.

Pod nim znajdziemy niewielką pokrywę, za którą znajduje się bagażnik o pojemności 210 l - u protoplasty był tam silnik. O ile trudno uznać tę pojemność za satysfakcjonującą, o tyle zaletą jest fakt, iż złożony dach nie wpływa na zmniejszenie owej pojemności. Dodatkowym atutem jest otwór w oparciu tylnej kanapy, pozwalający na przewożenie dłuższych przedmiotów.

Volkswagen, tak jak Mini i Renault, jest czteroosobowym kabrioletem. Jadący z tyłu nie mogą jednak liczyć na zbyt wiele miejsca, choć będzie im nieco wygodniej niż w Mini, ale na pewno nie aż tak komfortowo jak w kabriolecie Renault.

Podobno miłośników kabrioletów najbardziej pociąga "wiatr we włosach". Ja nie znam tego uczucia, więc pozostaje mi wsłuchiwanie się w odgłosy natury, przebijające się przez szum powietrza. Ale w testowym New Beetle'u nawet to nie było mi dane, bo szum powietrza zagłuszały klekoczące pompowtryskiwacze 101-konnego silnika Diesla.

Owszem, jest on bardzo elastyczny i ekonomiczny. Pod względem jakości wykończenia przewyższa konkurentów. Jednak najmniej pasuje do lekkiego i radosnego charakteru kabrioletu. Wśród konkurentów wygląda jak facet z nadwagą na scenie baletowej. Ale są tacy, którzy to lubią.

W Polsce jest niedostępny w oficjalnej sieci sprzedaży VW, co nie powinno być jednak powodem do zmartwienia.

Tekst Jarosław Maznas
Zdjęcia Ádám Szabó-Jilek

Dane techniczne

  Streetka Cooper Cabrio Tigra Twin Top Megane CC Roadster-Coupe New Beetle Cabriolet
Układ napędowy
Moc maksymalna70 (95)85 (115)92 (125)100 (136)60 (82)74 (101)
Przy obrotach (/min)550060006000550052504000
Maksymalny moment obrotowy (Nm)135150165191110240
Przy obrotach (/min)425045004600375022501800
Wymiary i masy
Dł/szer/wys (mm)3650/1695/13353625/1690/14103921/1685/13644355/1777/14043427/1615/11924080/1725/1500
Rozstaw osi (mm)244824652491252223602510
Poj. bagażnika (l)215120/165250/440190/49059/104/189210
średnie podczas testu (l/100 km)7,96,87,78,25,15,1
Osiągi
0-100 km/h (s)12,19,29,49,910,911,9
Prędkość maksymalna (km/h)173200204205175178
Cena
Cena modelu testowanego (zł)73 990 zł92 500 zł74 450 zł97 200 zł97 500 złb.d. zł
tak - w wyposażeniu seryjnym, opcja - oferowane na życzenie, b.d. - brak danych
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 77 200 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-3
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Kabriolet. Dla producentów to sposób na uszlachetnienie banalnego nawet samochodu. Dla nabywcy - okazja, by zwrócić na siebie uwag ę. Sprawdziłem szlachectwo i siłę przyciągania kabrioletów sześciu marek - Forda, Mini, Opla, Renault, Smarta i Volkswagena.
    auto motor i sport, 2008-04-10 15:31:46
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij