Wiadomo, że siedem to więcej niż sześć, a sześć - więcej niż pięć. Z reguły, więcej znaczy też lepiej. Przykład Forda S-Maxa, Hondy FR-V i Mazdy 5 pokazuje jednak, że świat samochodów ma własną matematykę.
Zobacz również
Gdyby vany Forda, Hondy i Mazdy oceniać jedynie na podstawie folderu reklamowego, jednoznacznym przegranym byłby S-Max. Największy i najdroższy samochód w tym gronie standardowo jest rejestrowany tylko na pięć osób, podczas gdy Honda FR-V na sześć, a Mazda 5 nawet na siedem (w wersji pięcioosobowej jest oferowany jedynie podstawowy model Mazdy 5 - Comfort). Wprawdzie każ- dą wersję S-Maxa można wyposażyć w dwa indywidualne fotele trzeciego rzędu, ale wymaga to niemałej dopłaty, wynoszącej 3700 zł. Czyżby najnowszy samochód Forda - świeżo upieczony zdobywca tytułu Car of the Year 2007 - był koncepcyjnym niewypałem?
Trzy vany prezentują trzy koncepcje wnętrza – zwycięską okazuje się najnowsza, ale najprostsza
Aby odpowiedzieć na to pytanie, wystarczy wyjść na ruchliwą ulicę, stanąć na światłach i przez kwadrans liczyć auta, którymi podróżuje więcej niż jedna osoba. Ja doliczyłem się dwóch. Na wielu autostradach w Stanach Zjednoczonych samochody z liczbą pasażerów większą niż jeden mają nawet własny, uprzywilejowany pas ruchu. Przeważnie pusty, chociaż pozostałe są zakorkowane. Dlaczego? Bo na co dzień mało kto podróżuje w towarzystwie, nie mówiąc już o wykorzystywaniu w pełni możliwości przewozowych samochodu. Skoro tak, upychanie w autach coraz większej liczby siedzeń nie bardzo ma sens.
W S-Maksie foteli jest tylko pięć, ale za to wszystkie są tak samo wygodne. Pod względem ilości miejsca pasażerowie drugiego rzędu foteli nie mają też czego zazdrościć osobie, która podróżuje z przodu. Miejsca nad głową jest sporo, a na kolana tyle, że w czasie jazdy można założyć nogę na nogę. Sytuacja w Maździe nie wygląda już tak różowo, chociaż kierowca i pasażer obok niego oraz osoby zajmujące skrajne fotele w drugim rzędzie podróżują w podobnych warunkach. Miejscem najmniej-godnym polecenia na dłuższej trasie jest środkowy pseudofotelik. Fotele w trzecim rzędzie nie są złe na podróż, pod warunkiem że nie będzie zbyt długa. Najmniej wygodnie siedzi się w Hondzie. Nie tylko w drugim rzędzie pośrodku, ale na wszystkich miejscach. Kierowca i pasażerowie pozostałych skrajnych foteli „siedzą" tuż przy drzwiach i ciągle trącają albo drzwi, albo pasażera, któremu przypadło w udziale miejsce w środku. Gdy środkowy fotel przesunie się o 25 cm do tyłu, jego pasażer zajmuje najbardziej komfortowe miejsce. Niestety, wszystkie fotele Hondy FR-V są tak samo słabo wyprofilowane oraz mają zbyt wąskie oparcia i siedziska.

Wasze opinie na forum
- Użytkownik eri 19.07.2010, 12:57
- Użytkownik dojo 17.07.2010, 14:23
- Użytkownik atommy 10.09.2008, 20:13
Autor nie wziął pod uwagę że s-max to samochód o klasę większy od pozostałych dwóch.
- Użytkownik Arek 07.09.2008, 18:52
Zapominacie, że to Ford jest liderem jeśli chodzi o prowadzenie oraz , że to właśnie




















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
