Kabriolet. Dla producentów to sposób na uszlachetnienie banalnego nawet samochodu. Dla nabywcy - okazja, by zwrócić na siebie uwag ę. Sprawdziłem szlachectwo i siłę przyciągania kabrioletów sześciu marek - Forda, Mini, Opla, Renault, Smarta i Volkswagena.
Zobacz również
Galeria

Sezon na testowanie kabrioletów zainaugurowaliśmy w maju nad Morzem Czarnym. Przetestowaliśmy sześć samochodów o zupełnie różnych charakterach, ale mających jedną wspólną rzecz – składany dach.

Streetka, przy sztywno dostrojonym zawieszeniu i krótkim rozstawie osi, zachowuje się jak lekko podsterowne, sportowe auto.

W Mini pałąki pokryto chromopodobnymi nakładkami z plastiku, który nie wygląda na tworzywo najwyższej jakości.

Pierwszy raz zobaczyłem go trzy lata temu na salonie samochodowym w Paryżu. Był otoczony murem fotografów i kamerzystów, bardziej jednak zainteresowanych obecnością Kylie Minogue wynajętej do jego promocji. Teraz siadłem w końcu za jego kierownicą i odkryłem, że Ford Streetka jest samochodem o kilku obliczach.
Z boku, przy zamkniętym dachu, wygląda jak Ford Ka z doczepionym z tyłu odwłokiem na kółkach, ciągnącym się za kabiną kierowcy. Ale jest coś fascynującego w wyglądzie tego małego samochodu.
Miłośnicy klasycznych kabrioletów - pokochacie Streetka za to, że proces składania dachu nie został powierzony elektrycznym silnikom. W tym samochodzie liczą się wasze dłonie. Niektórzy młodsi koledzy, wychowani na najnowszych kabrioletach, bezradnie rozkładali ręce, bo nie mogli znaleźć przycisku składającego dach w Streetka. To znak czasu - komputer jest prostszy w obsłudze od hebla.
W Streetka przycisk jest, ale służy wyłącznie do odblokowania pokrywy schowka za fotelami, do którego trzeba wepchnąć złożony dach samochodu, co zresztą daje wielką radość.
Za schowkiem na dach znajduje się mały bagażnik o pojemności tylko 215 l. Skromnie. Ale za to Ford jest jedynym samochodem spośród porównywanych, którego kierowca nie musi - choćby nawet częściowo - opróżniać bagażnika, gdy zamarzy mu się jazda ze złożonym dachem.
Pod maską pracuje 95-konny silnik o pojemności 1,6 litra. Jego charakterystyczne brzmienie obiecuje znacznie więcej, ale i tak daje on sporo radości, co jest zasługą krótkich przełożeń czterech pierwszych biegów.
Streetka, przy sztywno dostrojonym zawieszeniu i krótkim rozstawie osi, zachowuje się jak lekko podsterowne, sportowe auto. Bardzo dobrze się prowadzi i pozwala na zachowanie pełnej kontroli.
Rzut oka na wnętrze i deskę rozdzielczą uświadamia nam jednak, że to pojazd w wieku przedemerytalnym. Pamiętacie kiedy debiutował Ford Ka, na którym bazuje Streetka? Przypomnę, że było to dziewięć lat temu.
Czy pamiętacie filmowe sequele, na przykład Rambo 3 lub Kilerów dwóch? Nawet w połowie nie były tak dobre jak pierwsze wersje tych filmów. Z samochodami jest podobnie.
Ale Mini to wyjątek. Nowa wersja jest tak udanym rozwinięciem pierwowzoru, że nawet kabriolet - nigdy wcześniej nie produkowano tej marki w takiej wersji nadwoziowej - odbierany jest jak stary znajomy.
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!

















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
