Wielki comeback. CRX wraca po latach nieobecności. Tym razem nie jako bezkompromisowy sportowiec, tylko jako coupé potrafi ące przede wszystkim... oszczędzać paliwo. Czas pokaże, czy młodzież polubi hybrydową Hondę CR-Z tak bardzo, jak poprzednika.
Zobacz również
Galeria

Niewielkie, wyraziste i sportowe nadwozie Hondy CR-Z powinno na drodze przyciągać uwagę. Ciekawe tylko jak nowe auto będzie jeździło

Szklany pas na pokrywie bagażnika to największe nawiązanie do CRX-a drugiej generacji. Podobnie jak w obecnym Civicu, auto zostało oskalpowane z wycieraczki tylnej szyby

Ulubieniec młodych. Trzydrzwiowe coupé stworzone na bazie zwyczajnego Civica, ale od niego lżejsze, szybsze i ostrzejsze. Auto, które mimo już 13-letniej nieobecności na rynku, nadal pobudza wyobraźnię ludzi przekraczających próg świata motoryzacji i ma olbrzymie grono swoich wiernych fanów. CRX, czyli protoplasta najnowszej Hondy CR-Z, to samochód znany z tego, że daje wiele radości za niewielkie pieniądze, ma świetne wysokoobrotowe jednostki napędowe i bezkompromisowy charakter.
Najnowsze dzieło inżynierów Hondy jest takie samo i nie takie samo jak CRX. Wygląda bardzo podobnie, ale pod sportowym garniturem kryje zupełnie inną technikę. Technikę nastawioną nie na sportowe doznania, a raczej na oszczędzanie. Tak jest - CR-Z to pierwszy na świecie samochód typu coupé wykorzystujący napęd hybrydowy. Ale po kolei.
Jego nadwozie, mierzące 4080 mm długości, 1740 mm szerokości i 1395 milimetrów wysokości, mocno przypomina dwa prototypowe modele, jakie mogliśmy podziwiać na największych światowych wystawach motoryzacyjnych. Ma w sobie dużo charakteru, dużo dynamiki i sporo uroku. CR-Z na drogę spogląda ostro „narysowanymi" reflektorami z paskiem LED-ów u dołu i straszy nadjeżdżających z naprzeciwka kierowców wysuniętą „paszczą", wykończoną modnym plastrem miodu. Znakomicie w karoserii Hondy wyglądają przenikające się linie maski i przednich błotników oraz mocno wznosząca się dolna krawędź szyb bocznych. Dwa przetłoczenia ciągnące się przez drzwi zwiastują siłę i charakter, a wyraźnie zadarty tył to najlepszy dowód na to, że CR-Z jest mocno zapatrzony w CRX-a. Szyba tylna schodząca na pokrywę bagażnika to powtórka z przeszłości - prezentuje się identycznie jak ta w drugiej generacji trzydrzwiowego coupé Hondy. Zwieńczeniem całości są trójkątne lampy tylne ze światłami stop wykorzystującymi diody LED, które nie tylko wyglądają lepiej, ale też zużywają mniej energii i szybciej przekazują informacje innym o poczynaniach kierowcy coupé.
Obawy w przypadku CR-Z budzi na razie jedna rzecz - w odróżnieniu od poprzednika, powstał on nie na bazie Civica, lecz w oparciu o skróconą płytę podłogową (rozstaw osi to 2435, zamiast 2550 mm) hybrydowego Insighta. A to akurat nie jest dobrą wiadomością dla wszystkich, którzy oczekują od nowego coupé Hondy świetnych, sportowych właściwości jezdnych. Dlaczego? Bo Insight na drodze zachowuje się niemal tak, jakby pochodził z innej epoki. Na ostre manewry odpowiada dość wyraźnym kołysaniem i mocną nadsterownością, wynikającą z umieszczenia akumulatorów układu hybrydowego tuż za tylną osią. Na razie pozostaje nam mieć tylko nadzieję, że 2+2-miejscowy CR-Z otrzymał mocno przekonstruowany układ zawieszenia oraz znacznie sztywniejsze przeguby, stabilizatory, amortyzatory i sprężyny. Wszak na drodze powinien przede wszystkim emanować dynamiką, być zadziorny, szybki, a niekoniecznie komfortowy. To niech pozostawi Insightowi i innym.
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!

















Nissan X-Trail – debiut odświeżonego SUV-a
Zostań Miss Need for Speer Underground?
